RODMToruń

SIEĆ REGIONALNYCH OŚRODKÓW DEBATY MIĘDZYNARODOWEJ






BIULETYN INFORMACYJNY RODM TORUŃ
WIADOMOŚCI ZE ŚWIATA
STYCZEŃ 2017

31.01.2017 Biuro francuskiego kandydata na prezydenta przeszukane przez policję

François Fillon, chadecki kandydat w wyborach prezydenckich zaplanowanych w 2017 r., ma w ostatnim czasie problemy, które mogą mieć wpływ na ostatecznych wynik prowadzonego wyścigu. Francuska policja prowadzi śledztwo w sprawie, którą wykryli dziennikarze. Żona Fillona, Penelope, miała rzekomo zostać fikcyjnie zatrudniona przez męża i pobierać za to wynagrodzenie. Jako asystentka w biurze deputowanego miała otrzymać kilkaset tysięcy euro uposażenia, pomimo faktu, że nie wykonywała żadnego zadania. Pieniądze pochodziły z budżetu państwa.

Według sondaży, aż 76% badanych nie wierzy w niewinność Fillona i jego żony. Jeszcze miesiąc temu, kandydat partii Les Républicains LR był liderem przedwyborczych sondaży. Obecnie przegrywa nawet z niezależnym centrowym kandydatem, Emmanuelem Macronem. Cała sprawa została opisana w satyrycznym czasopiśmie Le Canard Enchaine, krótko po tym jak Fillon uzyskał nominację swojej partii LR. Początkowo sondaże dawały mu znaczne szanse na zwycięstwo. Jednym z jego haseł była walka z przerostem administracji i rozrzutnością finansów publicznych. Afera wokół niego i jego żony skutkuje już pomysłami, by pomyśleć o „Planie B”. Trudno jednak powiedzieć na czym ma on polegać. Zdaniem jednych może chodzić o poparcie innego kandydata, a zdaniem drugich przeprowadzenie ponownych prawyborów i wykreowanie nowego kandydata. Na francuskiej lewicy również przetasowania. W ostatnich prawyborach nominację uzyskał mniej znany, były minister Benoit Hamon. Niektórzy sugerują, że taki wybór to praktyczne wsparcie do rosnącego w siłę Macrona. Bardzo silna, z możliwością zwycięstwa, pozostaje liderka Frontu Narodowego, Marine Le Pen. Tym samym, zwycięzcą wyborców prezydenckich we Francji może być każdy, a zadecydują o tym tylko wyborcy.

31.01.2017 Unia Europejska przed szczytem na Malcie

W specjalnym liście, przewodniczący Rady Europejskiej, Donald Tusk, przedłożył najważniejsze tematy, które będą omawiane na najbliższym szczycie, które odbędzie się 3 lutego 2017 r. na Malcie – to państwo obecnie sprawuje prezydencję.

Jednym z nich ma być przyszłość Unii Europejskiej, zwłaszcza po zapowiadanym wystąpienia Wielkiej Brytanii ze struktur unijnych. Tusk wyraźnie też podkreślił, że oprócz stałych zagrożeń dla Europy, do których zaliczył politykę Rosji, Chin i działań fundamentalistów islamskich, dodał nowe: obecnego prezydenta Stanów Zjednoczonych: Donalda Trumpa. Prawdopodobnie to właśnie stosunki ze Stanami Zjednoczonymi będą najtrudniejszym elementem dyskusji przywódców europejskich na szczycie. Zaniepokojenie Tuska budzą działania Trumpa, które wspierają Brexit, odmawiają pomocy uchodźcom oraz zakaz wjazdu do USA obywateli z niektórych państw muzułmańskich. Co oczywiste, wezwał do pogłębiania procesu integracji oraz wezwał do zwalczania rosnących w siłę eurosceptyków i nacjonalistów. Unia Europejska ma stać obecnie przed największymi zagrożeniami od początku swego istnienia. Ewentualny rozpad UE to – zdaniem Tuska – nie jest droga do samostanowienia, lecz uzależnienia od hegemonów: Chin, Rosji i USA. Niepokój ma też budzić projekt nowej formuły Paktu Północnoatlantyckiego, który może podważyć istotę gwarancji pokoju na kontynencie europejskim.

30.01.2017 Maroko ponownie członkiem najważniejszej afrykańskiej organizacji

Jak podała agencja Reutera, Maroko zostało ponownie przyjęte w poczet członków organizacji Unii Afrykańskiej (UA). Po tym jak w 1984 r. afrykańska społeczność międzynarodowa skupiona w Organizacji Jedności Afrykańskiej (OJA) zażądała rozwiązania problemu Sahary Zachodniej, relacje Maroka z resztą państw kontynentu uległy pogorszeniu. Królestwo Marokańskie uznaje do dnia dzisiejszego, że Sahara Zachodnia to historyczna część ich państwa. Pomimo nieuregulowanego międzynarodowo statusu Sahary Zachodniej, praktycznie większa część terytorium pozostaje pod kontrolą państwa marokańskiego i nie uznaje istnienia Saharyjskiej Arabskiej Republiki Demokratycznej – blisko 50 państw na świecie uznało istnienie tego państwa.

Spór o status Sahary Zachodniej było powodem wystąpienia Maroka ze struktur OJA w 1985 r. OJA została przekształcona w UA w 2002 r. Maroko zostało przyjęte w struktury Unii Afrykańskiej po wielomiesięcznych staraniach w styczniu 2017 r. i było ostatnim państwem, które pozostawało poza UA. Decyzja zapadła na szczycie przywódców państw członkowskich, którzy musieli podjąć też decyzję o wyborze szefa Komisji Unii Afrykańskiej. Walka o stanowisko od kilku miesięcy toczyła się między ministrem spraw zagranicznych Czadu, Moussa Faki Mahamat, a znanym kenijskim dyplomatą, Amina Mohamedem. Ostatecznie, po przeprowadzeniu siedmiu tur głosowań, które zazwyczaj są formalnością, gdyż przywódcy wybierają szefa Komisji w zakulisowych rokowań, zwyciężył Mahamat. Nowy szef Komisji powinien objąć stanowisko w lipcu 2016 r., lecz z powodu nierozstrzygniętego wyboru, stało się to dopiero teraz. W tym czasie na czele organu UA stał dotychczasowy szef, Nkosazana Dlamini-Zuma z Republiki Południowej Afryki. Mahamat uzyskał poparcie 39 przywódców. Przegrani mocno kontestowali wybór i okoliczności wyboru, co może skutkować w przyszłości osłabieniem samej UA.

Mahamat dał się poznać podczas kampanii jako zwolennik rozwoju kulturalnego kontynentu oraz przeciwnik biurokracji. Na jego korzyść można zaliczyć fakt, że był jedną z tych osób w Czadzie, którą utożsamiano z walką z fundamentalizmem islamskim w regionie. Sam konflikt o Saharę Zachodnią do dnia dzisiejszego nie został rozstrzygnięty. Już w 1991 r. obiecano przeprowadzenie referendum dotyczącego przyszłości państwa, lecz do dnia dzisiejszego się nie odbyło. Większość terytorium jest kontrolowane przez Maroko. Pozostała 1/3 obszaru Sahary Zachodniej jest pod kontrolą Frontu Polisario (Frente POLISARIO - Frente Popular para la Liberación de Saguia el Hamra y Río de Oro; Ludowy Front Wyzwolenia Sakiji al-Hamry i Río de Oro), które dąży do utworzenia własnego państwa. W 2016 r. zmarł wieloletni przywódca Frontu Muhammad Abdul-Aziz.

29.01.2017 Pierwsza militarna operacja amerykańska zaaprobowana przez nowego prezydenta Trumpa

Dnia 29 stycznia 2017 r. miała miejsce pierwsze militarna operacja, którą poparł nowy prezydent Stanów Zjednoczonych, Donald Trump. Amerykańscy komandosi zaatakowali bojowników z fundamentalistycznej organizacji islamskiej Al-Ka’ida w południowym Jemenie – działania sił specjalnych poprzedziło bombardowanie terytorium z użyciem dronów. Według informacji podanych przez wojskowych z USA miano w akcji zabić 30 osób powiązanych z organizacją terrorystyczną. Straty amerykańskie wyniosły 1 zabity komandos, a 3 inni zostali ranni. Jednakże zdaniem lekarzy, którzy na miejscu opatrywali rannych wśród zabitych, 10 osób to były kobiety i dzieci – prawdopodobnie cywilne ofiary nie związane z Al-Ka’idą. Pentagon potwierdził też, że w trakcie ewakuacji rannych komandosów, samolot do tego wykorzystany został ostrzelany. Dwaj inni żołnierze zostali ranni, a uszkodzona maszyna została na miejscu celowo zniszczona.

Nowy prezydent Stanów Zjednoczonych uznał dzisiejszą operację za sukces walki z terroryzmem. W specjalnym oświadczeniu podkreślił ofiarę komandosa i „smutek” jaki jest związany z jego śmiercią. Al-Ka’ida potwierdziła, że doszło do starcia, które skończyło się śmiercią kilku prominentnych liderów. Opisywane wydarzenia miały miejsce w wiejskim dystrykcie Yakla w prowincji al-Bayda. Wśród zabitych jest Abdulraoof al-Dhahab, jeden z lokalnych liderów fundamentalistów. Pentagon nie wykluczył, że wśród ofiar mogą być cywile. Głównym celem operacji miało być poznanie planów działań fundamentalistów na Półwyspie Arabskim, lecz oprócz informacji o ofiarach śmiertelnych, brak innych odnoszących się do sposobu i formie przejętej rzekomo wiedzy. Dzisiejsza operacja sił specjalnych USA w Jemenie jest pierwszą od grudnia 2014 r. W późniejszym okresie administracja Baracka Obamy skupiała się na atakach z użyciem dronów. Wojna domowa w Jemenie okazała się być przydatną pożywką dla bojowników spod znaku Al-Ka’idy, która znacznie wzrosła w siłę. Jemeńskie terytoria okazały się niezwykle przyjazne dla fundamentalistów. Wiele późniejszych aktów terroru było dziełem komórek z Jemenu – agencja Reutera.

28.01.2017 Rosja i USA dążą do poprawy relacji

Rozmowa między Donaldem Trumpem oraz Władimirem Putinem odbyła się w miłej atmosferze i w oficjalnym oświadczeniu podkreślono fakt, że obie strony chcą poprawić relacje oraz współpracować w konflikcie w Syrii, gdzie oba państwa są zaangażowane.

Za czasów prezydentury Baracka Obamy relacje USA z Rosją uległy znacznemu ochłodzeniu. Trump już w kampanii przedwyborczej podkreślał jak ceni Putina i jak bardzo chciałby poprawy bilateralnych relacji. Prezydent Rosji, Putin również sugerował chęć poprawy stosunków. W pierwszej oficjalnej rozmowie obie strony wyraziły chęć pracy nad relacjami i będą dążyć do spotkania na obu liderów. Trump jest ostatnio oskarżany, że zwycięstwo wyborcze zawdzięcza rosyjskim służbom, które miały przeprowadzić na jego rzecz cyberatak. Prezydent USA zaprzecza tym oskarżeniom. Faktem pozostaje, że nie ukrywał sympatii dla Putina i, że chciałby poprawy relacji. Najbardziej namacalnym skutkiem pierwszej rozmowy była zapowiedź w zwalczaniu międzynarodowego terroryzmu oraz współpraca w Syrii polegająca na zniszczeniu Państwa Islamskiego oraz innych fundamentalistycznych grup islamskich – w kwestii władzy w Syrii trudno będzie o sojusz: Putin wspierał Bashara Al-Assada, natomiast Obama wzywał go do ustąpienia i popierał zbrojną opozycję. W innych kontrowersyjnych kwestia ma istnieć współpraca partnerska, a chodzi o takie aspekty polityki zagranicznej, które równią Biały Dom od Kremla, jak: wojna na Bliskim Wschodzie, czy konflikt ukraiński.

28.01.2017 Telefoniczna rozmowa Trump-Merkel

Amerykański przywódca Donald Trump i kanclerz Niemiec Angela Merkel odbyli telefoniczną rozmowę.

W oficjalnym oświadczeniu obaj liderzy podkreślili, że NATO nadal tworzy istotną sieć powiązań militarnych, a terroryzm stanowi największe zagrożenie. Podkreślono, że w celu rozwiązania najistotniejszych problemów inwestycje wojskowe powinny zostać w najbliższym czasie zwiększone przez każde państwo członkowskie Sojuszu. Trump oficjalnie przyjął zaproszenie od Merkel na spotkanie państw G20. Obecnie grupie przewodniczą właśnie Niemcy, a szczyt ma mieć miejsce w lipcu 2017 r. w Hamburgu. Oba kraje podkreśliły, że będą czynić starania zwiększające relacje gospodarcze i polityczne między globalnym hegemonem, jakim są Stany Zjednoczone, a największą gospodarką na Starym Kontynencie, czyli Republiką Federalną Niemiec.

W oświadczeniu nie znalazło się miejsce na najbardziej drażliwe tematy, które intrygują opinię publiczną: polityka migracyjna Waszyngtonu, stosunek do Rosji, czy kwestia umowy o wolnym handlu. Niemcy potwierdziły gotowość zwiększenia wydatków na zbrojenia, choć podkreśliły konieczność uzyskania większego czasu. Dodatkowe wydatki zbrojeniowe, w kontekście krytycznego stosunku Trumpa do NATO, wydają się obecnie koniecznością, jeśli część członków nadal chce być pod opieką Waszyngtonu. Merkel, która stara się o kolejną reelekcję, nie chce krytycznie oceniać nowego amerykańskiego przywódcę i prawdopodobnie liczy na dodatkowe punkty w wyborach.

28.01.2017 Francuski prezydent krytyczny wobec planów nowego amerykańskiego przywódcy

Jak donosi agencja Reutera, doszło do rozmowy telefonicznej między prezydentem Stanów Zjednoczonych Donaldem Trumpem, a głową francuskiego państwa Francois Hollandem.

Prezydent Francji miał ostrzec swego rozmówcy przed podjęciem działań protekcjonistycznych. Ma mieć to nie tylko konsekwencje gospodarcze, ale także polityczne. Skupienie się tylko na wewnętrznych problemach i nie zwracania uwagi na globalny kontekst, który jest bardzo niestabilny i ma tendencję do przechodzenia w kryzys, to „ślepa droga”. Hollande odniósł się też do sceptycyzmu jakim Trump odnosi się do organizacji międzynarodowych. Francuski przywódca miał zapewnić, że Paryż stoi na stanowisku wzmacniania takich organizacji jak: ONZ, NATO i Unia Europejska. Rozmowa dotyczyła też kwestii sankcji nałożonych na Rosję. Zdaniem francuskiego przywódcy twardy kurs wobec Moskwy winien być utrzymany, aż do rozwiązania konfliktu na wschodzie Ukrainy. Padły również krytyczne słowa odnośnie nowej amerykańskiej polityki migracyjnej. Jednym z jej elementów jest ograniczenie możliwości przybywania do USA osób pochodzących z państw muzułmańskich. Zdaniem Hollande’a takie podejście podaje w wątpliwość demokratyczność i zasady państwa prawa w USA.

27.01.2017 Atak al-Shabab na kenijską bazę wojskową w Somalii

Jak podaje BBC, powołując się na źródła w islamskiej fundamentalistycznej organizacji al-Shabab powiązanej z al-Ka’idą, na południu niestabilnego państwa somalijskiego doszło do ataku na bazę wojskową w której stacjonowały m.in. oddziały kenijskie. Zdaniem al-Shabab miało zginąć co najmniej 50 żołnierzy i dojść do przechwycenia znacznej ilości broni oraz sprzętu wojskowego. Kenia zaprzeczyła tym doniesieniom. Potwierdziła sam fakt ataku, który miał zostać jednak odparty, baza nie została utracona i zginąć miało kilkudziesięciu bojowników islamskich. Mniej więcej rok temu doszło do podobnego ataku na kenijską bazę w mieście el-Ade. Fundamentaliści poinformowali wtedy o zniszczeniu bazy oraz zabiciu około 100 kenijskich żołnierzy. Władze Kenii do dziś odmawiają podania strat jakie zostały wtedy poniesione.

Kenijskie ministerstwo obrony nie potwierdziły do tej pory, by w ostatnim ataku zginął ktokolwiek. Podpułkownik Paul Njuguna potwierdził, że doszło do ataku, który polegał na wkroczeniu na teren bazy uzbrojonych napastników, po tym jak odpalono bombę ukrytą w samochodzie. Wydarzenie miało miejsce w bazie Kolbiyow w Somalii, przy granicy z Kenią. Agencja prasowa AFP podała, że nie tylko doszło do znacznych zniszczeń, lecz także do zajęcia samej bazy – informacja nie jest potwierdzona, a główne źródło to wspomniana formacja fundamentalistyczna. Unia Afrykańska już od pewnego czasu wspiera rząd somalijski w walce z islamskimi bojownikami. Kenia w ramach misji utrzymuje 3 600 żołnierzy w pogrążonej w chaosie Somalii. W czerwcu 2016 r. al-Shabab podało do publicznej wiadomości o ataku na Halgan i zabiciu co najmniej 60 żołnierzy etiopskich. Władze Etiopii zaprzeczyły, by jakikolwiek żołnierz zginął w wyniku działań bojowników. Od pewnego czasu wydaje się, że taktyka państw zaangażowanych w rozwiązanie kryzysu somalijskiego w ramach misji Unii Afrykańskiej polega na ukrywaniu strat. W ten sposób na pewien czas gwarantowany jest polityczny spokój i zmniejszona krytyka związana z militarnym zaangażowaniem. Do dziś wielu członków rodzin zaginionych oficjalnie żołnierzy nie wie, co się stało z ich bliskimi.

Siły stabilizacyjne AMISOM (The African Union Mission in Somalia) powstały w 2007 r. w ramach misji Unii Afrykańskiej popartej rezolucją Organizacji Narodów Zjednoczonych. Nazwa al-Shabab (Harakat al-Shabaab al-Mujahideen, حركة الشباب المجاهدين) z arabskiego języka znaczy „młodzież”.

26.01.2017 Filipiński pragmatyzm

Od pewnego czasu, z Manili płynęły krytyczne słowa z ust filipińskiego prezydenta w stosunku do wieloletniego partnera politycznego Filipin, Stanów Zjednoczonych. Głowa państwa, Rodrigo Duterte coraz częściej pozytywnie wypowiadał się do relacji z Chinami.

W ostatnim czasie jednak zaskakujące okazały się decyzje, które tylko krytykowany alians pogłębiały. Jeszcze w 2016 r. filipiński przywódca domagał się opuszczenia państwa przez amerykańskich żołnierzy. Natomiast minister obrony Filipin, Delfin Lorenzana zapowiedział, że wkrótce nastąpi rozbudowa trzech baz wojskowych jakie USA posiadają w tym państwie. Podkreślił też, że Umowa o Zwiększonej Współpracy Obronnej EDCA z 2014 r. wciąż obowiązuje i będzie w dalszym ciągu respektowana. Zgodnie z tym dokumentem, USA mają prawo utrzymywać statki, samoloty i żołnierzy w pięciu bazach rozmieszczonych a terenie całych Filipin. Co ciekawe, taka akceptacje dla amerykańskich planów rozbudowy filipińskich baz zapadła po tym, jak tydzień temu senator John McCain zapowiedział, że sił USA w Azji i ich sojuszników z budżetu zostanie wygenerowana kwota 7,5 miliarda dolarów.

26.01.2017 Prezydent Trump chce muru granicznego z Meksykiem

Nowy prezydent Stanów Zjednoczonych, Donald Trump, krótko po objęciu urzędu, przechodzi do realizacji swoich przedwyborczych obietnic. Jedną z nich była budowa muru na granicy amerykańsko-meksykańskiej.

Jak podaje agencja Reutera, powołując się na rzecznika Białego Domu, przywódca USA czyni starania, by zyskać poparcie dla swego projektu wprowadzenia dodatkowego podatku od towarów wwożonych z Meksyku do Stanów Zjednoczonych, z którego zbudowano by wspomniany mur graniczny. Projekt ten został ogłoszony krótko po tym, jak meksykański prezydent odwołał swoja wizytę w Waszyngtonie. Uczynił to prawdopodobnie ze względu na pojawiające się w USA publicznie zadawane pytania nad finansowymi możliwościami budowy muru. Kluczową kwestią pozostawało ewentualne obciążenie strony meksykańskiej kosztami realizacji projektu. Prezydent Trump już w kampanii obiecywał budowę ogrodzenia na południowej granicy i wystawienie rachunku Meksykowi. Dnia 26 stycznia 2017 r. podpisał dekret, który obligował do realizacji budowy muru. Meksykański przywódca Enrique Pena Nieto stwierdził, że nigdy nie zgodzi się ani na wspomnianą budowę, ani tym bardziej na jej sfinansowanie. Zdaniem rzecznika Białego Domu Seana Spicera, Trump już miał rozpocząć rozmowy z Kongresem, a ewentualne wprowadzenie 20% podatku od meksykańskich towarów może przynieść 10 miliardów dolarów wpływów rocznie. Podkreślił, że jest to „śmieszne opodatkowywanie meksykańskiego eksportu” i nie wprowadzanie żadnych ograniczeń finansowych dla importu, a tak właśnie było wcześniej czynione. Uważa się, że w przypadku zgody Kongresu na wprowadzenie podatku, może on być znacznie niższy niż sugestie Spicera i wynieść około 5%.

Relacje amerykańsko-meksykańskie stają się coraz bardziej chłodne.

24.01.2017 Brytyjski parlament podejmie decyzję ws. Brexitu

Sąd Najwyższy w Wielkiej Brytanii orzekł 24 stycznia 2017 r., że władza ustawodawcza musi wpierw przegłosować zamiar zastosowania artykułu 50 Traktatu o Unii Europejskiej, czyli rozpoczęcia negocjacji o wystąpieniu ze struktur UE, a dopiero następnie premier Theresa May będzie mogła notyfikować taką decyzję w Radzie Europejskiej. Tym samym brytyjski parlament będzie mógł wyrazić swoją opinię odnośnie rządowych planów i taktyki względem dwuletniego procesu negocjacyjnego dotyczącego warunków wystąpienia i relacji Wielkiej Brytanii z UE po Brexicie. Ten sam sąd stwierdził, że premier May nie potrzebuje zgody na notyfikację wystąpienia ze strony części składowych państwa: Szkocji, Walii i Irlandii Północnej.

Powszechnie wiadomo, że największy sprzeciw wobec Brexitu było słychać w Szkocji. May zapowiadała, że zamierza notyfikować fakt wystąpienia, co jest efektorem ogólnokrajowego referendum, pod koniec marca 2017 r. Jednakże decyzja Sądu Najwyższego może skutkować opóźnieniem w realizacji tej zapowiedzi. Wielu członków parlamentu wyrażało krytyczne stanowisko względem Brexitu, lecz jest mało prawdopodobne, by deputowani zignorowali głos obywateli z referendum. Faktem pozostaje, że pojawiają się głosy, by w ramach istniejących tarć w rządzie i między rządem a parlamentem, zmienić sposób prowadzenia bieżącej polityki i wpłynąć na sam proces negocjacji warunków wystąpienia.

24.01.2017 Martin Schulz kandydatem SPD na kanclerza

Jak podała agencja Reutera, Socjaldemokratyczna Partia Niemiec SPD podjęła decyzję o wysunięciu Martina Schulza, byłego przewodniczącego Parlamentu Europejskiego, jako kandydata na stanowisko kanclerza Republiki Federalnej Niemiec RFN. Tym samym, SPD w nadchodzących wyborach parlamentarnych zaplanowanych na wrzesień 2017 r. wystartuje w kontrze do dominujących konserwatystów z Angelą Merkel na czele.

Wielka koalicja CDU-CSU-SPD (lewicowo-prawicowa) przewodzi w Niemczech od 2013 r. Wystawienie popularnego Schulza to wyraźny sygnał, że SPD szykuje się do wyborczej konfrontacji z Merkel, a po wyborach trudno spodziewać się powtórki z wielkiej koalicji. Lider socjaldemokratów, Sigmar Gabriel zapytany o powód, dla którego sam nie kandyduje stwierdził, że „on [Schulz] ma większe szanse”. Sondaże rzeczywiście potwierdzają, że były przewodniczący Parlamentu Europejskiego może cieszyć się większym poparciem i sympatią społeczną niż Gabriel, lecz i tak jest to znacznie poniżej wyniku, który może uzyskać Merkel. Według ostatnich badań konserwatyści mogą wygrać z niemiecką lewicą o około 15 punktów procentowych.


Źródło: Martin Schulz,
http://blogs.lse.ac.uk/brexit/2016/10/11/martin-schulz-on-brexit-parting-ways-but-working-together/,
[dostęp dn. 24.01.2017]; Photo: PES Communications via a CC-BY-NC-SA 2.0 licence.

23.01.2017 Początek rozmów pokojowych nt. Syrii w Astanie

Rozpoczęły się rozmowy w sprawie ewentualnego zakończenia wojny domowej w Syrii. Niestety, początek nie napawa optymizmem. Chodzi o wymianę ostrych słów między przedstawicielami stron konfliktu. Przedstawiciel syryjskich rebeliantów Mohammed Alloush stwierdził, że rząd Syrii to „podmiot terrorystyczny”. Natomiast przedstawiciel oficjalny władz syryjskich, Bashar Jaafari ripostował, że takie słowa wykluczają z dalszy rozmów dyplomatycznych.

Konflikt w Syrii, który został zapoczątkowany powstaniem przeciwko władzy Bashara al-Assada kosztował do tej pory życie ponad 300 tysięcy obywateli, a około 11 milionów zostało zmuszonych do opuszczenia swych domów. Obecne rozmowy toczą się w stolicy Kazachstanu, Astanie. Oprócz przedstawicieli oficjalnych władz i części opozycji (grupy zbrojne), udział biorą mediatorzy z Rosji, Iranu i Turcji oraz wysłannik z ONZ i ambasador USA w Kazachstanie.

23.01.2017 Kobiety i dzieci kamikadze z Nigerii

Nigeryjskie władze ostrzegają, że islamscy fundamentaliści wykorzystują już nie tylko kobiety, ale także dzieci do samobójczych ataków.

Dnia 13 stycznia 2017 r. w mieście Madagali na wschodzie kraju doszło do zdetonowania urządzenia podłączonego do materiałów wybuchowych. Bezpośrednio stać za tym miały dwie kobiety, które przy okazji zabiły dwójkę swych dzieci i cztery inne kobiety. Niemowlęta były do kobiet przyczepione przez specjalne chusty i prawdopodobnie w nich były też ukryte ładunki. Zdaniem nigeryjskich władz wykorzystywanie dzieci to nowy i jednocześnie niebezpieczny trend. Z tego powodu wydano ostrzeżenie, by siły bezpieczeństwa nie zostały zmylone niewinnie wyglądającym widokiem matki noszącej niemowlaka. Władze Nigerii przyjęły, że za nową falą przemocy może stać znana organizacja Boko Haram.

23.01.2017 Przed wyborami parlamentarnymi w Holandii

Jak podaje BBC, kampania przedwyborcza w Holandii wchodzi w nową fazę. Holenderski premier Mark Rutte w wywiadzie odniósł się do narastającego kryzysu migracyjnego i stwierdził, że każdy kto nie respektuje wartości istniejące w danym państwie, winien wyjechać z Holandii. Uważa się, że taka retoryka, która w ustach liberalnego polityka brzmi mało wiarygodnie, jest sposobem na przekonanie do siebie wciąż niezdecydowanych wyborców, a zwłaszcza odebranie części antyimigranckiego elektoratu, który do tej pory był skłonny zagłosować na Partię Wolności Geerta Wildersa.

Według ostatnich sondaży, Partia Wolności i współrządząca Partia Ludowa na rzecz Wolności i Demokracji (Volkspartij voor Vrijheid en Democratie VVD) przewodzą stawce i mogą liczyć na wysokie, zbliżone wyniki. Sam Wilders krytycznie odniósł się do słów premiera uznając, że człowiek odpowiedzialny za otwarcie granic, islamizację oraz „tsunami azylantów” może tylko kłamać i oszukiwać. Wydaje się, że Partia Wolności dąży do odsunięcia VVD od władzy i utworzenia koalicji z konserwatystami z Apelu Chrześcijańsko-Demokratycznego CDA. Wybory zostały zaplanowane na 15 marca 2017 r.

22.01.2017 Yahya Jammeh opuścił Gambię i udał się na wygnanie

Prezydent Gambii Yahya Jammeh, który rządził od 1994 r., po przegranych wyborach na początku grudnia 2016 r. i po kilkutygodniowym kryzysie politycznym, odleciał do Gwinei, a następnie uda się do Gwinei Równikowej na polityczne wygnanie.

Adam Barrow, który wygrał ostatnie wybory prezydenckie i został zaprzysiężony w gambijskiej ambasadzie w Dakarze potwierdził, że jeszcze pozostanie w Senegalu, lecz wkrótce powróci do Gambii. Podał też do wiadomości, że chciałby utworzenia komisji prawdy i pojednania, której głównym celem byłoby zbadanie przypadków łamania praw człowieka z czasów rządów Jammeha. Przewodniczący Wspólnoty Gospodarczej Państw Afryki Zachodniej ECOWAS (Marcel de Souza) poinformował, że interweniujące na rzecz Barrowa w Gambii wojska Senegalu pozostaną jeszcze w kraju, w celu zapewnienia bezpieczeństwa, lecz większość wkrótce zostanie wycofana. Odlot Jammeha do Gwinei, w obecności prezydenta gwinejskiego Alpha Conde, odbył się przy dźwiękach orkiestry wojskowej, a żegnali go współpracownicy i tłumnie zebrani zwolennicy.

22.01.2017 Izrael zatwierdził plan rozbudowy osiedli we wschodniej Jerozolimie

Rząd Izraela podjął decyzję o zatwierdzeniu planu rozbudowy osiedli w okupowanej wschodniej Jerozolimie. Jak sam Tel Awiw podkreśla, jest to skutek objęcia urzędu prezydenta Stanów Zjednoczonych przez Donalda Trumpa, który ma opinię polityka proizraelskiego. Wiceburmistrz Jerozolimy, Meir Turgeman powiedział, że „teraz możemy budować”.

Izraelskie plany były wstrzymywane ze względu na krytykę ze strony administracji Baracka Obamy, która nie skorzystała z prawa weta w Radzie Bezpieczeństwa Organizacji Narodów Zjednoczonych i pozwoliła na oficjalne krytykę rozbudowy osiedli. Zgodnie z prawem międzynarodowym izraelskie osiedla są nielegalne. Tel Awiw konsekwentnie nie dopuszcza do siebie takiej myśli i polityką faktów dokonanych od lat zagarnia coraz więcej ziem, które uważane są za palestyńskie. Premier Izraela Benjamin Netanyahu potwierdził, że dostał zaproszenie do Waszyngtonu, co ma świadczyć o ocieplaniu ostatnio chłodnych relacji izraelsko-amerykańskich. Turgeman powiedział, że rozbudowa osiedli była celowo wstrzymywana ze względu na opinie Obamy i rezolucję ONZ, aż do momentu objęcia urzędu przez Trumpa. Obecnie w planie jest wybudowanie 566 nowych domów we wschodniej Jerozolimie. Obama od pewnego czasu forsował pomysł rozwiązania konfliktu na Bliskim Wschodzie poprzez tzw.: „rozwiązanie dwupaństwowe” – międzynarodowe uznanie istnienia dwóch państw. Działania osadnicze prowadzone przez Izrael prowadzone są na terytoriach okupowanych po wojnie z 1967 r. Dotyczą takich obszarów jak wschodnia Jerozolima, Zachodni Brzeg Jordanu oraz Wzgórza Golan. W około 140 żydowskich osiedlach zamieszkało ponad 500 tysięcy izraelskich obywateli.

22.01.2017 Prawybory na francuskiej lewicy

Dnia 22 stycznia 2017 r. odbyły się we Francji lewicowe prawybory. Zwycięzca uzyska rekomendację lewicy w zbliżających się wyborach prezydenckich, które zostały zaplanowane na kwiecień 2017 r. Po przeliczeniu ponad połowy głosów na czele wysunęli się dwaj politycy: były minister edukacji Benoit Hamon oraz były premier Manuel Valls. Prawdopodobnie oni przejdą do drugiej tury, która odbędzie się za tydzień.

W sumie wystartowało siedmioro kandydatów. Jak podkreśla BBC, wewnętrzne tarcia na francuskiej lewicy, wśród partii socjaldemokratycznych, mogą skutkować klęską całego bloku. Według obecnych sondaży żaden kandydat nie osiągnie wystarczającego poparcia, by uzyskać wystarczający wynik pozwalający na zakwalifikowanie do drugiej tury wyborów prezydenckich. Trzecie miejsce w prawyborach zajął Arnaud Montebourg. Hamon, który prawdopodobnie wygrał z wynikiem 36,1%, przed Valls’em (31,2%), został odwołany ze stanowiska przez obecnego prezydenta Francoisa Hollande’a, co tylko pogłębiło podziały na lewicy. Valls, prawdopodobne starcie z Hamon’em w drugiej turze skomentował tak, iż będzie to wybór między „gwarantowaną porażką, a ewentualnym zwycięstwem”. Według większości komentatorów, majowa druga tura wyborów prezydenckich we Francji zostanie rozstrzygnięta między konserwatystą Françoisa Fillon’em, a reprezentantką skrajnej prawicy Marine Le Pen. Dotychczasowy prezydent Hollande podjął decyzją o nie staraniu się o reelekcję. Nie daje się lewicy większych szans na sukces.

20.01.2017 Yahya Jammeh opuścił Gambię

Konflikt polityczny w Gambii prawdopodobnie się zakończył. Jak podaje BBC, prezydent tego afrykańskiego państwa, Yahya Jammeh, który rządził nieprzerwanie od 1994 r. oddał urząd i opuścił kraj. Nie są to wciąż dane potwierdzone, ale sugerują zakończenie politycznego chaosu, który trwał od ostatnich wyborów prezydenckich, które miały miejsce na początku grudnia 2016 r. Według władz Gwinei i Mauretanii, które były zaangażowane również w negocjacje, Jammeh zgodził się ustąpić, lecz jeszcze nie opuścił kraju.

Różne źródła podają jedno bez wątpienia, dotychczasowy prezydent zgodził się przekazać urząd zwycięzcy wyborów, Adama Barrow’owi, oraz udać się na wygnanie. Barrow posiada międzynarodowe uznanie i 19 stycznia 2017 r. został zaprzysiężony w gambijskiej ambasadzie w stolicy Senegalu, Dakarze. Po tym wydarzeniu, senegalskie wojska posiadające mandat państw regionu Afryki Zachodniej i zgodę Rady Bezpieczeństwa ONZ, wkroczyły do Gambii. Agencja AFP podała, że wciąż negocjowane są warunki odejścia Jammeha i nie wiadomo do końca, co będzie trzeba spełnić, by przegrany przywódca przekazał uprawnienia.

20.01.2017 Donald Trump zaprzysiężony

Dnia 20 stycznia 2017 r. republikański zwycięzca ostatnich wyborów prezydenckich, Donald Trump został zaprzysiężony na nowego prezydenta Stanów Zjednoczonych. W swojej inauguracyjnej przemowie odnosił się do trudnej – wg niego – sytuacji w USA. Podkreślał upadłe fabryki, znaczny wzrost przestępczości w ostatnim czasie oraz niewydolność systemu edukacyjnego. Obiecał zmiany oraz powstrzymanie tej „rzezi Ameryki”. Z całego kraju zjechali się zwolennicy nowego prezydenta, by wysłuchać jego przemówienia.

Donald Trump jest 45. z kolei prezydentem Stanów Zjednoczonych. Jego pierwszymi decyzjami było przesłanie do Senatu nominacji członków Gabinetu oraz ogłoszenie Dnia Patriotyzmu. Na stronie internetowej Białego Domu znalazło się sześć celów politycznych nowej administracji: energia, polityka zagraniczna, zatrudnienie i wzrost gospodarczy, sprawy wojskowe, prawo i handel. Krytycy nowego prezydenta podkreślają, że wśród tych celów nie znalazły się takie aspekty jak prawa obywatelskie, mniejszości seksualne, ochrona zdrowia i sprawy klimatyczne. Przez kraj przetoczyły się antyprezydenckie manifestacje.


Źródło: Donald Trump,
http://expresstelegraph.com/2016/11/09/trump-pulls-off-a-stunning-victory-winning-presidency-as-an-outsider/,
[dostęp dn. 20.01.2017]; CC BY-SA 2.0.

19.01.2017 Niemcy planują zwiększyć wydatki zbrojeniowe

Jak podaje BBC, Republika Federalna Niemiec planuje zwiększyć wydatki zbrojeniowe o 2 miliardy euro w 2017 r.

To znaczący wzrost, ale wciąż poniżej zalecanego poziomu przez Pakt Północnoatlantycki NATO. Według szacunków Paktu, w oparciu o wyniku poszczególnych państw z 2016 r., tylko pięć krajów osiągnie wynik 2% PKB wydanych na obronność: USA, Wielka Brytania, Grecja, Polska i Estonia. Niemieckie wydatki rzędu 37 miliardów euro w 2017 r. to zaledwie 1,2% PKB. Prezydent-elekt USA Donald Trump od pewnego czasu podkreśla, że członkowie NATO za bardzo polegają tylko na sile Stanów Zjednoczonych i za mało łożą na nowoczesne technologie wojskowe.

19.01.2017 Wojska Senegalu wkroczyły do Gambii

Wojska Senegalu przekroczyły granicę Gambii w celu wsparcia prezydenta-elekta Adama Barrowa, który na początku grudnia 2016 r. wygrał wybory prezydenckie z dotychczasową głową państwa, Yahya Jammeh’em.

Oficjalne zaprzysiężenie Barrowa odbyło się dzisiaj, 19 stycznia 2017 r., w gambijskiej ambasadzie w stolicy Senegalu, Dakarze. Jammeh, który rządzi Gambią od 1994 r., odmawia uznania zwycięstwa Barrowa powołując się na rzekome nieprawidłowości w procesie wyborczym. W swoich działaniach ma wsparcie ze strony gambijskiego parlamentu. Państwa Afryki Zachodniej zrzeszone w organizacji ECOWAS (Wspólnota Gospodarcza Państw Afryki Zachodniej) zagroziły użyciem wojska, jeśli Jammeh odmówi odejścia i przekazania władzy elektowi. Rada Bezpieczeństwa Organizacji Narodów Zjednoczonych dała zielone światło dla operacji, pod warunkiem, że wszystkie dyplomatyczne i polityczne drogi okażą się nieskuteczne. W samej Gambii panuje niepokój. Ulice głównych miast są obecnie puste. Obywatele ukrywają się i czekają na rozwój wydarzeń. Kilkanaście tysięcy uciekło do sąsiedniego Senegalu. Senegalscy żołnierze mają wsparcie ze strony Nigerii i Ghany. Płk Abdou Ndiaye, rzecznik senegalskiej armii w wywiadzie dla BBC powiedział, że wojska nie napotykają oporu i zmierzają do gambijskiej stolicy, Bandżulu. Natomiast głównodowodzący armią Gambii, Ousman Badjie stwierdził, że obecny spór ma charakter polityczny i nie zamierza angażować żołnierzy w „głupią walkę”. Barrow nakazał jednostkom gambijskim pozostanie w koszarach.

18.01.2017 Mobilizacja wojsk Senegalu przy granicy z Gambią

Władze Senegalu podjęły decyzję o mobilizacji i przesunięciu nad granicę z Gambią swoich sił zbrojnych w związku z pogłębiającym się kryzysem politycznym w tym afrykańskim państwie. Gambijski prezydent Yahya Jammeh jest naciskany przez państwa regionu, by uznał porażkę wyborczą i przekazał urząd przebywającemu w Senegalu, Adama Barrow’owi.

Jammeh został prezydentem w 1994 r. i od tego czasu nieprzerwanie stoi na czele państwa. Na początku grudnia przegrał wybory prezydenckie, które na początku uznał, lecz po kilku dniach, zwracając uwagę na rzekome nieprawidłowości, stwierdził ich nieważność. Państwa regionu na czele z Nigerią dały czas obecnemu prezydentowi do środy, 19 stycznia 2017 r. Wtedy to ma ustąpić z zajmowanego stanowiska. Następnego dnia ma nastąpić zaprzysiężenie Barrowa. Według wstępnych danych około 26 tysięcy Gambijczyków uciekło do Senegalu z obawy przed możliwym wybuchem przemocy. Obecnie trwa ewakuacja dużej ilości turystów z Wielkiej Brytanii i Holandii, którzy przybywają do Gambii ze względu na tamtejsze plaże. Ostateczną decyzję o ewentualnej interwencji wojsk Senegalu mają podjąć państwa regionu zrzeszone w organizacji o nazwie: Wspólnota Gospodarcza Państw Afryki Zachodniej ECOWAS, która szuka poparcia dla swoich działań w Organizacji Narodów Zjednoczonych ONZ. Oblicza się, że wojska Gambii liczą 2 500 żołnierzy. Ghana zapowiedziała, że może wysłać dodatkowe siły wsparcia do Senegalu. Nigeria już zmobilizowała lotnictwo i marynarkę wojenną oraz wysłała do Senegalu 200-osobowy personel. Prezydent Jammeh ogłosił 90-dniowy stan wyjątkowy i zapowiedział, że pozostanie na stanowisku do czasu rozpisania nowych wyborów. Obecna głowa państwa jest oskarżana o nadużycia władzy i łamanie praw człowieka.


Źródło: Prezydent Yahya Jammeh,
http://www.timesofisrael.com/gambias-president-declares-country-islamic-republic/,
[dostęp dn. 18.01.2017]; CC BY-SA 3.0 Zantastik.

18.01.2017 Sojusz rosyjsko-turecki?

Jak donosi BBC, rosyjskie i tureckie samoloty odrzutowe przeprowadziły właśnie pierwsze wspólne działania militarne na terenie Syrii przeciwko Państwu Islamskiemu (ISIS). Cel wybrano nieprzypadkowo: miasto al-Bab w prowincji Aleppo. Na tym obszarze siły lądowe poniosły ciężkie straty w walkach z islamskimi fundamentalistami. O wspólnej akcji lotniczej poinformowały zarówno tureckie, jak i rosyjskie źródła wojskowe.

Do tej pory – przez pięć lat wojny domowej w Syrii – Rosja i Turcja odgrywały znaczącą rolę w toczącym się konflikcie, wspierając jednak przeciwne strony. O ile dla Moskwy najlepszym rozwiązaniem byłoby utrzymanie władzy przez prezydenta Bashara al-Assada i z tego powodu interweniowały w 2015 r., o tyle dla Ankary zwycięstwo oponentów obecnego przywódcy było głównym celem.

Miasto Al-Bab znajduje się około 20 kilometrów od granicy syryjsko-tureckiej i przez długi czas było obszarem zaciekłych walk. Dla Ankary celem interwencji jest odepchnięcie od granicy terrorystów ISIS oraz bojowników kurdyjskich. Co ciekawe, na tym obszarze operują również amerykańskie siły powietrzne działające w ramach NATO, do którego również należy Turcja. Z tego też powodu, wspólne działania rosyjsko-tureckie są tak niezwykle i podawane do publicznej wiadomości przez tyle serwisów informacyjnych.

17.01.2017 50 ofiar nalotu w Nigerii

Jak podała organizacja „Lekarze bez Granic”, w wyniku nalotu nigeryjskich sił zbrojnych na obóz dla uchodźców zginęło 50 osób, a rannych zostało co najmniej 120.

Według sił zbrojnych Nigerii celem ataku była fundamentalistyczna islamska organizacja Boko Haram, które jest bardzo silne na północnym-wschodzie kraju i od ponad 7 lat informuje o powstaniu w tamtym obszarze kalifatu. Do zdarzenia doszło niedaleko Rann w stanie Borno, które uznaje się kolebkę nigeryjskich terrorystów. Lokalny dowódca sił nigeryjskich, gen. Lucky Irabor stwierdził, że nalot miał miejsce w Kala Balge, dzielnicy Rann. Irabor nie sprecyzował co było powodem błędu, lecz potwierdził, że członkowie Lekarzy bez Granic i Międzynarodowego Komitetu Czerwonego Krzyża zostali ranni. Według niepotwierdzonych danych od pracownicy Czerwonego Krzyża, sześciu jej ochotników zmarło, a 13 zostało rannych w wyniku nalotu.

Działania Boko Haram, jak podaje agencja Reutera, miały do tej pory pochłonąć ofiary rzędu ok. 15 000 osób, a ponad 2 miliony obywateli zostało zmuszonych do opuszczenia swych domów. Obecne siły Nigerii czynią starania, by osłabić fundamentalistów. W ostatnich tygodniach ma miejsce wielka ofensywa, a ważny obóz Sambisa w stanie Borno upadł. Tym samym zwolennicy przekształcenia Nigerii w kalifat znajdują się w defensywie – skutkiem ubocznym tego jest wzrost działań terrorystycznych w analizowanym państwie. Prezydent Muhammadu Buhari nalot nazwał „błędem operacyjnym”. Obecnie na czele Boko Haram stoi Abubakar Shekau.

17.01.2017 Brytyjska Premier opowiada się za „twardym Brexitem”

Brytyjska Premier Theresa May zapowiedziała, że wraz z wystąpieniem Wielkiej Brytanii ze struktur Unii Europejskiej, nastąpi również wyjście z jednolitego rynku unijnego. Tym samym potwierdziła, że jej kraj będzie dążył do całkowitego zerwania z organizacją, która jest najbardziej rozwiniętą formą regionalnej kooperacji gospodarczej i handlowej.

May, która była atakowana w ostatnim czasie, za zbyt nieśmiałe poczynania odnośnie wyjścia Wielkiej Brytanii z UE, wystąpiła z dwunastopunktowym projektem „twardego Brexitu”. Obiecała utrzymać obecne relacje na nieznacznie zmienionym poziomie z krajami starego kontynentu, lecz kluczowe ma być szukanie nowych partnerów gospodarczych i ograniczenie migracji z państw, które wciąż są w europejskiej strukturze. Padła również sugestia o ograniczeniach dla obecnych pracowników pochodzących z państw Unii. May podkreśliła, że celem jej rządu jest podpisanie porozumienia o wolnym handlu w ramach rozmów negocjacyjnych odnoszących się do warunków wystąpienia Wielkiej Brytanii z UE. Bezpośrednim skutkiem wypowiedzi Pani Premier jest spadek wartości brytyjskiego funta na rynkach walutowych. Obecna sytuacja związana z Brexitem jest prawdopodobnie największym kryzysem UE od momentu jej powstania. Nie wszyscy jednak ubolewają nad tym, np.: przewodniczący Rady Europejskiej Donald Tusk, czy ministrowie spraw zagranicznych i gospodarki Republiki Federalnej Niemiec. Zastanawiające może być również jak zachowa się Szkocji i co zrobią Szkoci, którzy są zwolennikami pozostania w UE.

16.01.2017 Litwa wzmacnia granicę z Rosją

Litwa ogłosiła właśnie decyzję o budowie ogrodzenia na granicy z Obwodem Kaliningradzkim, którego celem jest zwiększenie bezpieczeństwa.

Podjęcie takich kroków zbiega się ze wzrostem napięcia na Morzu Bałtyckim. NATO, a zwłaszcza Stany Zjednoczone, zwiększają swoją obecność militarną na tym obszarze, a Federacja Rosyjska instaluje dodatkowe i nowocześniejsze pociski balistyczne zdolne przenosić ładunki nuklearne. Planowane ogrodzenie ma być długości 135 kilometrów. Litewskie władzy zasugerowały, że działania te mają na celu zapobiec ewentualnej „rosyjskiej prowokacji” oraz zatrzymać przemyt. Zaniepokojenie rosyjską polityką na Litwie znacząco wzrosło po aneksji Krymu w 2014 r. i wybuchu „wojny hybrydowej” na wschodzie Ukrainy. W związku z wzrostem niepewności w tej części Europy, w ramach NATO rozmieszczono dodatkowe oddziały amerykańskie – jeden batalion w Polsce i trzy dodatkowe w przyszłości w państwach bałtyckich; razem ok. 4 000 żołnierzy. Gubernator Kaliningradu Anton Alikhanov zażartował, że Rosja może pomóc w budowie ogrodzenia wysyłając kilka dodatkowych cegieł. Z pomysłem budowy podobnych instalacji wyszły również pozostałe państwa bałtyckie: Łotwa i Estonia.

16.01.2017 Osobista tragedia prezydenta-elekta Gambii

Według wstępnych doniesień medialnych, Habibu ośmioletni syn prezydenta-elekta Gambii, Adama Barrow, zmarł w wyniku pogryzienia przez psa. Śmierć nastąpiła w drodze do szpitala w Manjai, niedaleko gambijskiej stolicy, Bandżulu.

Same elekt nie będzie mógł jednak przybyć na pogrzeb, ze względów bezpieczeństwa. Pomimo zwycięstwa w wyborach powszechnych, ustępujący prezydent Yahya Jammeh nie uznaje wyników i kurczowo trzyma się stanowiska. Wspólnota Gospodarcza Państw Afryki Zachodniej ECOWAS, najważniejsza regionalna organizacja, poprosiła Barrowa, by ten pozostał w Senegalu, aż do dnia kiedy formalnie ma rozpocząć urzędowanie. Ma to nastąpić 18 stycznia 2017 r. W przypadku dalszego oporu ze strony Jammeha, ECOWAS nie wykluczył użycia wojska w celu przywrócenia demokracji w Gambii. Obecny prezydent wciąż liczy na Sąd Najwyższy. Wniósł o wstrzymanie inauguracji Barrowa w związku z rzekomymi nieprawidłowościami. Ku jego zaskoczeniu, przewodniczący składu sędziowskiego dnia 15 stycznia 2017 r. odmówił wydania orzeczenia w związku z naciskami, którymi był poddany. Obecnie obserwuje się dużą migrację obywateli Gambii, którzy boją się o swoje bezpieczeństwo.

16.01.2017 Rośnie liczba demokratycznych kongresmenów, którzy zbojkotują inaugurację Trumpa

Jak podaje BBC, do 26 wzrosła liczba demokratycznych kongresmenów, którzy zapowiedzieli bojkot inauguracji prezydent-elekta z ramienia Partii Republikańskiej, Donalda Trumpa. Inauguracja jest zaplanowana na 20 stycznia 2017 r.

Ostatnia fala krytyki spłynęła na Trumpa po tym jak na Twitterze zaatakował ikonę walki o prawa człowieka w Stanach Zjednoczonych, Johna Lewisa. Lewis w jednym z wywiadów określił elekta jako nieprawowitego prezydenta. W odpowiedzi Trump zasugerował, że Lewis tylko gada i gada, ale brak jakichkolwiek działań i wyników. Konsekwencją tego jest bojkot 26 demokratycznych kongresmenów inauguracji prezydentury Trumpa. W sumie członków obu izb władzy ustawodawczej jest 535. W niektórych amerykańskich miastach mają miejsce obecnie protesty przeciwko nowemu prezydentowi. Wielu obywatelom nie podobają się śmiałe opinie Trumpa o Afroamerykanach, czy Latynosach.

15.01.2017 Francuska lewica przed wyborami prezydenckimi

Były premier Francji, Manuel Valls, który do niedawna był pewnym kandydatem do ubiegania się o prezydencki fortel z ramienia Partii Socjalistycznej, ma powody do niepokoju. Po pierwszej debacie telewizyjnej, w której zaprezentowało się siedmiu lewicowych kandydatów, pozycja Vallsa nie jest tak pewna.

Według przeprowadzonych sondaży wśród 1 053 wyborców, bardziej przekonywujący od byłego premiera okazał się Arnaud Montebourg. Ciekawie wyglądają wyniki sondaży przeprowadzonych tylko wśród lewicowego elektoratu. W nich również Valls nie wygrywa. Lepszym kandydatem okazuje się być były minister edukacji, Benoit Hamon. Francuska lewica nie ma ostatnio szczęścia. Obecny prezydent, François Hollande, który wywodzi się z Partii Socjalistycznej ma rekordowo niskie poparcie społeczne i jest pierwszym francuskim przywódcą, który nie będzie ubiegał się o reelekcję. Valls miał być nadzieją lewicy na odbudowanie poparcia społecznego. Jednakże, nawet wśród samych lewicowych wyborców panuje przekonanie, że są lepsi kandydaci do ubiegania się o najwyższy urząd. Najbliższe wybory prezydenckie we Francji są, jak widać, pełne niespodzianek.

15.01.2017 Trump krytykuje Merkel

Prezydent-elekt, Donald Trump, który zostanie zaprzysiężony 20 stycznia 2017 r. na najwyższy amerykański urząd, skrytykował kanclerz Republiki Federalnej Niemiec, Angelę Merkel, za jej politykę migracyjną. Stwierdził, że Merkel popełniła „katastrofalny błąd” przyjmując do swego kraju tylu nielegalnych imigrantów. Należy przyjąć, że w ten sposób Trump daje do zrozumienia, że polityka „otwartych drzwi” lansowana przez Berlin dla nowego amerykańskiego przywódcę jest traktowana jako wzrost zagrożenia dla europejskiego bezpieczeństwa, i zostało to przez niemiecką przywódczynię świadomie zaakceptowane. Obecnie kanclerz Merkel czyni starania, by po wrześniowych wyborach utrzymać się na stanowisku. Sondaże dają dużą szansę na to – rządząca koalicja powinna utrzymać większość chyba, że stanie się coś nieoczekiwanego.

15.01.2017 Niepokojąca sytuacja w Demokratycznej Republice Kongo

Jak podaje agencja Reutera, znaczna liczba bojowników z kongijskiej organizacji M23, którzy znajdowali się w specjalnych obozach w Ugandzie, przekroczyła granicę i przedostała się do Demokratycznej Republiki Kongo. Rebelianci byli zaangażowani w kongijską wojnę domową lecz po serii niepowodzeń złożyli broń w 2013 r. i po zdemobilizowaniu zostali umieszczeni w obozach w Ugandzie. W szczytowym momencie swych działań kontrolowali sporą część wschodnich ziem kongijskiego państwa, gdzie górnictwo przynosiło znaczne zyski.

Należy spodziewać się wzrostu przemocy w Demokratycznej Republice Kongo, co dla prezydenta Josepha Kabili będzie dużym problemem. W zeszłym miesiącu powinien ustąpić ze stanowiska w związku z zakończeniem kadencji, lecz z powodów proceduralnych dalej pełni najwyższy urząd. Wzrost napięcia politycznego i powrót znacznej liczby rebeliantów może grozić wybuchem kolejnej wojny domowej. Zdaniem rzecznika rządu Lamberta Mende, rebelianci przekroczyli granicę w dwóch kolumnach. Obecnie siły zbrojne DRK czynią starania, by nie dopuścić do wybuchu ponownych walk. Co ważne, jedną kolumn poprowadził sam lider M23, Sultani Makenga. Uganda do tej pory nie wydała żadnego komunikatu.

Przyjmuje się, że granicę przekroczyło około 180 rebeliantów. Członkowie M23 po poddaniu się w 2013 r. zostali rozlokowani w obozach w Ugandzie i Rwandzie. Mieli tam przebywać do momentu ogłoszenia amnestii. Według niepotwierdzonych informacji jedna z jednostek samoobrony Mai Mai dokonała ataku na więzienie w Beni. Formacja Mai Mai została stworzona w celu ochrony lokalnych społeczności przed ewentualną agresją Rwandy i Tutsi. Członkowie rekrutowani są głównie wśród miejscowych wspólnot etnicznych na wschodzie DRK. Sytuacja w Kongo ulega pogorszeniu. M23 to ruch, który został stworzony przez Tutsi i był popierany przez Rwandę i Ugandę. Trudno powiedzieć, na ile obecne działania są inspirowane przez dwa wspomniane państwa.

13.01.2017 Rozmowy w sprawie przyszłości Cypru

Jak podaje BBC, prezydent Turcji Recep Tayyip Erdogan odrzucił możliwość wycofania tureckich żołnierzy z części północnej Cypru. Pewne nadzieje na zjednoczenie podzielonej wyspy pojawiły się na skutek pewnych wypowiedzi polityków przed rozpoczęciem rozmów w Genewie, które rozpoczną się jeszcze w tym tygodniu. Dyskusja będzie toczyć się między greckimi i tureckimi Cypryjczykami. Przywódca Turcji podkreślił, że ewentualne wycofanie wojsk byłoby możliwe w przypadku podobnej decyzji władz Grecji.

Cypr został podzielony na skutek wydarzeń z 1974 r., a głównym problemem rozmów, które wkrótce się rozpoczną, pozostaje obecność wojsk oraz odszkodowania dla tych Cypryjczyków, którzy w 1974 r. opuścili swoje domy. Według ONZ od początku podziału Cypru, 165 tysięcy greckich Cypryjczyków musiało opuścić swe domy i emigrować z północy na południe, natomiast 45 tysięcy tureckich Cypryjczyków porzuciło swe mieszkania i udało się z południa na północ. Władze tureckie wciąż utrzymują na wyspie garnizon liczący 30 tysięcy żołnierzy, czemu sprzeciwia się Grecja uznająca ich za okupantów. Dnia 13 stycznia 2017 r. prezydent greckiej części Cypru, Nicos Anastasiades wezwał tychże żołnierzy do opuszczenia zajmowanych baz. Wydaje się, że najlepszym rozwiązanym będzie utworzenie federacji dwóch państw cypryjskich i podział władzy społecznie zaakceptowany w referendum. Wielkim problemem będzie szczegółowe rozwiązanie podziału władzy. Najczęściej pada propozycja rotacyjnej prezydencji, która jest różnie interpretowana.

13.01.2017 Kryzys w Gambii

Unia Afrykańska zakomunikowała, że wraz z końcem kadencji obecnego prezydenta, Yahya Jammeh musi ustąpić ze stanowiska. W przeciwnym wypadku możliwe, że zastosowane zostaną różne konsekwencje. Zwycięzca ostatnich wyborów prezydenckich, Adama Barrow liczy, że w najbliższym tygodniu zostanie zaprzysiężony.

W ostatnich dnia prezydent Nigerii Muhammadu Buhari przebywał w stolicy Gambii, Bandżulu, w celu wynegocjowania rozwiązania kryzysu politycznego, lecz bez większego sukcesu (reprezentował blok państw regionalnych zrzeszonych w ramach organizacji Wspólnota Gospodarcza Państw Afryki Zachodniej ECOWAS). Nawet nigeryjski parlament przegłosował możliwość udzielenia azylu Jammeh’owi, jeśli ten uzna wyniki wyborów i dobrowolnie ustąpi z zajmowanego urzędu prezydenta państwa. Sam Jammeh tuż po wyborach z 1 grudnia 2016 r. uznał zwycięstwo Barrowa, co napawało optymizmem na spokojne przekazanie władzy. Lecz krótko później zaczął kwestionować wyniki i sugerował, że nie przekaże urzędu. Komisja wyborcza Gambii potwierdziła liczne nieprawidłowości w procesie wyborczym, lecz nie miały one wpływu na ostateczny wynik.

Prezydent Jammeh przewodzi państwem od 1994 r. i w czasie swego urzędowania był wielokrotnie oskarżany o łamanie praw człowieka. Jedynym organem, który mógłby rozstrzygnąć, czy ostatnie wybory odbyły się z poszanowaniem prawa, jest Sąd Najwyższy, lecz brakuje sędziów mogących orzekać. Obradująca w Addis Ababie Rada Bezpieczeństwa i Pokoju Unii Afrykańskiej wezwała siły bezpieczeństwa w Gambii do zachowania spokoju i nie mieszania się w bieżący konflikt polityczny. Wyrażono zaniepokojone, że przedłużający się stan niepewności może skutkować znacznymi migracjami mieszkańców analizowanego państwa. Już notuje się znaczącą liczbę Gambijczyków przekraczających granicę Senegalu i Gwinei Bissau. Państwa ECOWAS sugerują, że są skłonne użyć siły militarnej byle tylko zmusić Jammeha do ustąpienia, który wciąż może liczyć na lojalność własnego wojska. Opozycja w Gambii uważa, że obecny prezydent mógłby ustąpić gdyby zagwarantowano mu pełną amnestię za domniemane przestępstwa w czasie pełnienia urzędu. Nie ma jednak na to powszechnej zgody. W ostatnich wyborach Barrow zdobył 43.3% ważnie oddanych głosów, a Jammeh tylko 39.6%.

11.01.2017 Przed wyborami prezydenckimi w Kenii

Wydaje się, że zbliżające się wybory prezydenckie w Kenii odbędą się w cieniu uproszczonej politycznej rywalizacji. Z jednej strony powstała szeroka koalicja wspierająca obecną głowę państwa, Uhuru Kenyattę. Z drugiej strony, partie opozycyjne właśnie zawiązały sojusz i zamierzają wystawić jednego, wspólnego kandydata. Tym samym, kenijska kampania wyborcza nabierze bardzo personalnego charakteru. Kenyatta, który ma obecnie 55 lat, w 2013 r. wygrał wybory i teraz stara się o drugą i ostatnią kadencję. Pięć lat temu wygrał z głównym kontrkandydatem, Railą Odingą, który ma obecnie 72 lata i jest liderem Pomarańczowego Ruchu Demokratycznego ODM. Partia Odingi jest jedną z pięciu głównych partii opozycyjnych, które stworzyły właśnie koalicję przed wyborami prezydenckimi. Kenyatta jest chwalony za prowadzoną politykę gospodarczą, która skutkowała stałym wysokim wzrostem gospodarczym.

Niestety narastające problemy z islamskimi fundamentalistami oraz wszechobecna korupcja mogą być głównym paliwem kampanii opozycji. Obecne sondaże dają prezydentowi pewną reelekcją, choć opozycja jeszcze nie wystawiła swego kandydata. Należy jednak pamiętać, że w państwach gdzie czynnik etniczny ma duże znaczenie, lojalność plemienna jest decydująca niż bieżące wydarzenia polityczne. Odinga już trzykrotnie startował w wyborach, lecz bez sukcesu. Media podają, że chciałby ponownie wystartować, lecz inni członkowie opozycyjnej koalicji mają nie być zachwyceni tym pomysłem. Lider ODM zarówno wybory z 2007 r. jak i z 2013 r. kwestionował podkreślając nieprawidłowości. Skutkiem była przemoc i śmierć 1 200 osób. Przed zbliżającymi się wyborami rząd podjął decyzję o zmianie wyborczych komisarzy – starzy byli oskarżani o polityczną stronniczość. Jak do tej pory, w starciach między siłami porządkowymi, a protestującymi zginęły już 4 osoby. Oprócz ODM w skład koalicji opozycyjnej wchodzą: National Super Alliance of Kenya, Amani National Congress Party, Kenya African National Union, Wiper Party i Ford Kenya Party.

Źródło: Uhuru Kenyatta,
http://www.iclmediareview.com/17-november-2015-news-about-the-courts-katanga-sentence-otp-strategic-plan-ongwen-confirmation-icc-asp-and-eccc-appeals-hearings, [dostęp dn. 11.01.2017]; Photo: pressenza.com via Bing (CC).


11.01.2017 Niemcy zwiększą obecność militarną w Mali

Jak podała agencja Reutera, niemiecki rząd podjął decyzję o rozmieszczeniu w Mali dodatkowych 8 śmigłowców bojowych i transportowych, a także 350 żołnierzy. Wszystko ma się odbywać w ramach misji pokojowej Organizacji Narodów Zjednoczonych. Jednostki powietrzne mają zastąpić te, które zapewniła holenderska armia. Po wysłaniu dodatkowych sił, Republika Federalna Niemiec będzie utrzymywać w Mali siły liczące 1 000 żołnierzy. Razem ONZ będzie miał do dyspozycji siły rzędu 15 000 personelu. Ich celem jest zapewnienie realizacji zapisów porozumienia pokojowego wynegocjowanego w 2015 r. między rządem, a rebeliantami. Decyzja niemieckiego rządu o wysłaniu dodatkowych sił do Mali potrzebuje jeszcze tylko zatwierdzenia przez niższą izbę parlamentu, Bundestag. Misja ma trwać do 2018 r. z możliwością jej przedłużenia.

Jak do tej pory w Mali zginęło ponad 100 żołnierzy sił pokojowych. Niemiecki rząd zatwierdził również program wysłaniu 150 instruktorów do Iraku, którzy będą szkolić kurdyjskich bojowników w walce z Państwem Islamskim. To tez wymaga zgody Bundestagu.

10.01.2017 Incydent na wodach Cieśniny Ormuz

Rzecznik Pentagonu, kpt Jeff Davis poinformował, ze amerykański niszczyciel po wielokrotnych ostrzeżeniach był zmuszony oddać trzy strzały ostrzegawcze w kierunku czterech irańskich szybkich łodzi używanych do przeprowadzania działań ofensywnych. Miały one dość szybko zbliżać się do amerykańskiego okrętu.

Pojawiają się sugestie, że była to odpowiedź Iranu na zapowiedź prezydent-elekta Donalda Trumpa, że irańskie łodzie „wystrzela z wody”. Gwoli ścisłości amerykański niszczyciel USS Mahan oddał strzały w kierunku łodzi przynależących do Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej. Niszczyciel eskortował dwa inne okręty marynarki Stanów Zjednoczonych, a ostrzelane łodzie miały zbliżyć się na odległość 800 metrów. Przed oddaniem salw, wysłany helikopter zrzucił flary dymne, a z okrętu wypuszczono race, po to by ostrzec Irańczyków. Biały Dom wydał komunikat, że takie incydenty nie sprzyjają relacjom i istnieje ryzyko wzrostu bilateralnego napięcia. Ostatni taki incydent miał miejsce w sierpniu 2016 r. W styczniu 2017 r. władze Iranu zatrzymały 10 amerykańskich marynarzy, lecz szybko ich uwolniły. Sytuacja wydaje się napięta, lecz wydarzenia te należy traktować na razie jako próba sił i badanie jak daleko można sobie pozwolić.

10.01.2017 Turecki parlament za reformą konstytucyjną

Jak donosi agencja Reutera, turecka legislatywa we wstępnym głosowaniu opowiedziała się za dalszymi pracami nad zmianami w konstytucji i systemie politycznym. Proponowane zmiany mają na celu wzmocnienie egzekutywy i wprowadzenie w życie modelu państwa prezydenckiego. W praktyce szerokie uprawnienia otrzymałby obecny prezydent Turcji Tayyip Erdogan.

Turecka głowa państwa oraz jego polityczne zaplecze prowadzą szeroką kampanię w celu przekonania oponentów oraz obywateli, że państwu potrzebna jest silna władza wykonawcza. Zwolennicy tych zmian podkreślają, że takie rozwiązania nie dopuszczą do niestabilności związanej z długim tworzeniem rządów koalicyjnych. Polityczni przeciwni natomiast zauważają, że w ten sposób Turcję czeka droga do rządów autorytarnych. By projekt zmian został zaaprobowany musi za nim opowiedzieć się 330 z 550 deputowanych. W następnej kolejności odbędzie się ogólnokrajowe referendum. Partia Sprawiedliwości i Rozwoju AKP ma obecnie 317 przedstawicieli, a będąca z nią w koalicji Nationalist Movement Party 40 miejsc. Na uwagę zasługuje fakt, że po wejściu w życie proponowanych zmian, Erdogan mógłby zasiadać na stanowisku prezydenta do 2029 r. Premier Binali Yildirim stwierdził, że nowe rozwiązania skutkowałyby usunięciem ustrojowej luki polegającej na istnieniu dwóch władz wykonawczych.

10.01.2017 Sigmar Gabriel powalczy prawdopodobnie z Angelą Merkel o fotel kanclerza

Według doniesień czasopisma Bild, lider Socjaldemokratycznej Partii Niemiec SPD Sigmar Gabriel będzie kontrkandydatem dla obecnej kanclerz Angeli Merkel w wyborach -parlamentarnych zaplanowanych na wrzesień 2017 r.

Lider niemieckiej lewicy, który obecnie współtworzy Wielką Koalicję z prawicowymi CDU i CSU, pełni obowiązki wicekanclerza i ministra gospodarki. Władze SPD nie skomentowały doniesień Bilda, podały jedynie lakoniczną informację, że ostateczny decyzja odnośnie formy prowadzenia kampanii wyborczej zapadnia 29 stycznia 2017 r. Rozmowy dotyczące wyboru kandydata na stanowisko kanclerza nie będą upublicznione. Bild w swoim artykule powołuje się na byłego kanclerza Gerharda Schroedera, który zaapelował do Gabriela o ubieganie się o urząd kanclerski, w przeciwnym wypadku on sam miałby starać się ponownie o ten urząd. Jeszcze do niedawna w SPD dominował pomysł, by przewodniczący Parlamentu Europejskiego Martin Schulz stanął na czele kampanii, lecz prawdopodobnie obejmie on stanowisko ministra spraw zagranicznych, gdy dotychczasowy Frank-Walter Steinmeier zostanie wybrany na urząd prezydenta. Tym samym kandydatura Gabriela, który ma 57 lat, jest wielce prawdopodobna. Nie ma on tak dużego poparcia społecznego jak Merkel. Zapewne marzeniem SPD jest stworzenie koalicji z Zielonymi i Lewicą Die Linke, ale według różnych analityków i przedwyborczych sondażu, najbardziej prawdopodobna jest kolejna Wielka Koalicja CDU-CSU-SPD z Angelą Merkel na czele.

08.01.2017 Mário Alberto Nobre Lopes Soares nie żyje

W wieku 92 lat, dnia 7 stycznia 2017 r., zmarł były premier i były prezydent Portugalii, Mário Alberto Nobre Lopes Soares.

Był uważany za ojca przemian i portugalskiej demokracji. Rewolucja Gożdzików z 1974 r. była wojskowym zamachem stanu, który kończył istnienie Estado Novo z lat 1933-1974. Soares w tym czasie był bardzo wpływowym politykiem Partii Socjalistycznej (Partido Socialista) i miał olbrzymi wpływ na kształt przeprowadzanych reform. Za czasów dyktatury Antonio de Oliveira Salazara był 12 razy skazywany za działalność najpierw w ugrupowaniach komunistycznych, a następnie socjalistycznych. Był premierem w latach 1976-1978; 1978 i 1983-1985. Pełnił urząd prezydenta w latach 1986-1996. Był odpowiedzialny za wejście Portugalii w struktury Unii Europejskiej, choć pod koniec politycznej kariery był krytykiem unijnej polityki, krajowych działań oszczędnościowych oraz zwolennikiem opuszczenia strefy euro. W 2006 r. ponownie wystartował w wyborach prezydenckich, lecz zajął trzecie miejsce. Pozostał jednak znaczącą osobą na scenie politycznej i cieszył się dużą estymą wśród społeczeństwa. Pod koniec grudnia 2016 r. trafił do szpitala w Lizbonie, gdzie zapadł w śpiączkę, z której się już nie wybudził. Dokładna przyczyna śmierci nie jest znana. Ogłoszono trzydniową żałobę narodową w Portugalii.

Źródło: Mario Soares,
https://republica2010.wikispaces.com/17%C2%BA+PRESIDENTE+DA+REP%C3%9ABLICA,
[dostęp dn. 08.01.2017]; Creative Commons Attribution Share-Alike 3.0 License.


08.01.2017 Bunt żołnierzy na Wybrzeżu Kości Słoniowej

Bunt wojskowych rozpoczął się w piątek 6 stycznia 2017 r. w drugim co do wielkości mieście Wybrzeża Kości Słoniowej, Bouake, które znajduje się w centrum kraju. Ostatnie wydarzenia objęły również najważniejsze miasto handlowe, Abidżan, gdzie zbuntowani żołnierze zajęli siedzibę armii.

Prezydent Alassane Ouattara oprócz mobilizacji wiernych mu jednostek, wyszedł z propozycją załagodzenia konfliktu. Jednym z powodów buntu było niewypłacanie pieniędzy będących elementem procesu pokojowego kończącego wojnę domową z lat 2002-2011. Wielu rebeliantów zostało włączonych do istniejących jednostek wojskowych, a zdemobilizowani mieli otrzymać odszkodowanie. Obecna propozycja prezydent Ouattara miała na celu załagodzić konflikt poprzez gwarancję wypłat, lecz prawdopodobnie została odrzucona. Przedstawiciel głowy państwa, minister obrony Alain Richard Donwahi przez ponad dwie godzin był po zakończeniu negocjacji jeńcem buntowników.

Wstępne informacje były obiecujące – poinformowano opinię publiczną, że buntownicy mieli zgodzić się na dodatkowe uposażenia i lepsze warunki pracy; jednocześnie podkreślono, że taki sposób negocjowania żądań nie jest właściwy i może negatywnie odbić się na wizerunku państwa. Pomimo początkowych sukcesów negocjacji, kilka godzin później doszło do wymiany ognia i zatrzymania ministra. Tym samym trudno teraz stwierdzić, czy bunt został zażegnany, czy też doszło do rozłamu wśród samym żołnierzy. Na uwagę zasługuje wciąż niepotwierdzony fakt, że również w bazie Akouedo na wschodzie Abidżanu, w której stacjonują lojalne wobec prezydenta oddziały wojskowe, doszło do wymiany ognia. Niespokojnie też jest w takich miastach jak Daloa, Daoukro, Odienne oraz Korhogo. Wielu rebeliantów, którzy domagają się obecnie dodatkowych uposażeń w 2011 r. stało po stronie Ouattary i zagwarantowało mu urząd, po tym jak jego poprzednik Laurent Gbagbo nie chciał uznać wyników wyborów.


Źródło: Alassane Ouattara,
http://www.africametro.com/western-africa/cote-divoire-press-editor-jailed-on-charge-of-insulting-president,
[dostęp dn. 08.01.2017];
Creative Commons Attribution-NonCommercial-ShareAlike 4.0 International License.

08.01.2017 Kolejny zamach bombowy w Bagdadzie

Wybuch samochodu-pułapki w okolicach rynku warzyw na wschodzie irackiej stolicy (w szyickiej dzielnicy Sadr) kosztowała życie 11 osób i raniła kilkadziesiąt innych. Jak podaje BBC, powołując się na słowa rzecznika ministra spraw wewnętrznych Iraku, Saada Maana, jeden z policjantów miał dostrzec niebezpieczeństwo i ostrzelał samochód. Kierowca miał jednak przeżyć i wcisnąć zapalnik. Państwo Islamskie na łamach własnej agencji prasowej „Amaq news agency” przyznało się do tego czynu.

Jest to kolejny z serii zamachów, który skierowany jest przeciwko szyitom mieszkającym w Iraku, których sanniccy fundamentaliści uważają za religijnych odstępców. W poprzednim z 2 stycznia 2017 r. w Bagdadzie zginęło 35 osób. Jest to ściśle związany z ruchami sił rządowych na północy i zachodzie kraju, a zwłaszcza z ofensywą na ostatnią twierdzę Państwa Islamskiego w tym kraju, miasto Mosul.

06.01.2017 Czad zamyka granicę z Libią

Najważniejszy sojusznik „Zachodu” w walce z islamskim fundamentalizmem w Afryce, Czad w obawie przed napływem terrorystów, zamyka swoją długą granicę z Libią.

Po obaleniu Muammara Kadafiego w 2011 r. Libia stanęła na skraju chaosu. Pomimo utraty Syrty, Państwo Islamskie posiada licznych zwolenników i wielu z nich może spróbować przedostać się do południowego sąsiada, gdzie ISIS też może liczyć na pewne poparcie. Jak poinformował premier Czadu, Albert Pahimi Padacke całe pogranicze jest teraz traktowane jako „strefa działań wojennych”. Czad z jednej strony musi zmagać się z ISIS, a z drugiej z Boko Haram, które jest silne w Nigerii. Wspierany przez „Zachód” i ONZ rząd centralny w Libii nie panuje nad większą częścią terytorium państwa.

06.01.2017 Powstanie na Wybrzeżu Kości Słoniowej

Jak podaje agencja Reutera, władze Wybrzeża Kości Słoniowej straciły kontrolę nad drugim co do wielkości miastem kraju, które zostało zajęte przez zdemobilizowanych żołnierzy. Rząd wysłał dodatkowe jednostki, by zapanowały nad sytuacją. W ponad półmilionowym mieście Bouake dnia 6 stycznia 2017 r. słychać było strzały z broni ciężkiej. Niepokoje wybuchły po wyborach parlamentarnych, które są traktowane jako kolejny etap stabilizacji po trudnym okresie 2002-2011. Według źródeł wojskowych, zdemobilizowani żołnierze to głównie byli członkowie sił rebelianckich, którzy zajęli lokalny posterunek policji i przejęli broń. Następnie zaatakowali lokalną bazę wojskową i usunęli siły rządowe z miasta, które obecnie jest w całości poza kontrolą rządu. Na zachodzie kraju również zanotowano pojedyncze starcia. Bouake było centrum i stolicą rebelii, która wybuchła w 2002 r. i objęła północną część państwa. Według lokalnych struktur sił pokojowych ONZ, mieszkańcy miasta ukrywają się, a opustoszałe ulicę pilnują mężczyźni w kominiarkach i na motocyklach. Prawdopodobną przyczyną obecnego powstania są opóźnienia w wypłacaniu pieniędzy dla byłych żołnierzy, co było elementem procesu pokojowego. Wielu rebeliantów miało zasilić armię centralną, ale baza w Bouake została w listopadzie zamknięta, co wzmocniło tylko niezadowolenie. W 2014 r. miało miejsce podobne powstanie, które zostało rozwiązane po zapewnieniach rządu o wypłaceniu odpowiednich uposażeń.

Obecny kryzys polityczny zaczął się w 2010 r. kiedy prezydent Laurent Gbagbo przegrał wybory prezydenckie z Alassane Ouattara. Wyniku wyborów jednak nie uznał. Okres dwuwładzy, w którym na północy kraju zgromadzili się zwolennicy Outtara a na południu siły wierne Gbagbo doprowadził do wojny domowej. Dnia 11 kwietnia 2011 r. Gbagbo został aresztowany, przewieziony do Hagi i postawiony przed Międzynarodowym Trybunałem Karnym. W późniejszym okresie konflikty religijne i etniczne się tylko pogłębiały. Około 38,6% obywateli to Muzułmanie, a 32,8% to Chrześcijanie. Skład etniczny: Akan 42.1%, Voltaiques / Gur 17.6%, Północni Mande 16.5%, lud Kru 11%, Południowi Mande 10%, inni 2.8% (m. in. około 130 000 Libańczyków oraz 14 000 Francuzów). Stolica to Jamusukro/Yamoussoukro.

06.01.2017 Wzrost poparcia dla kanclerz Angeli Merkel i koalicji CDU-CSU

Według ostatnich sondaży rządząca partia może liczyć na większe poparcie niż w poprzednich badaniach, pomimo ataku terrorystycznego w Berlinie i spowodował śmierć 12 osób. Konserwatywny blok Unii Chrześcijańsko-Demokratycznej CDU oraz Unii Chrześcijańsko-Społecznej w Bawarii CSU może liczyć na poparcie rzędu 37%, co stanowi wzrost o dwa punkty procentowe. Sondaż był prowadzony w dnia 2-4 stycznia 2017 r. wśród 1 505 ankietowanych. Można by się spodziewać, że Tunezyjczyk, który starał się bezskutecznie o azyl w Niemczech i 19 grudnia 2016 r. wjechał w tłum zabijając i raniąc wiele osób, negatywnie odbije się na sondażach przedwyborczych. Nic bardziej mylnego. Sondaże wskazują wzrost poparcia dla rządu Angeli Merkel oraz fakt, że wśród obywateli niemieckich nie ma obawy o wzrost zagrożenia ze strony międzynarodowego terroryzmu. Współtworząca z CDU-CSU wielką koalicję centrolewicowa Socjaldemokratyczna Partia Niemiec SPD straciła dwa punkty procentowe i może liczyć na poparcie rzędu 20%. Natomiast antyimigrancka Alternatywa dla Niemiec AfD zanotowała dwuprocentowy wzrost do poziomu 15%.

Obecnie w RFN toczy się ostra dyskusja nad polityką migracyjną zaproponowaną przez kanclerz Merkel, która wprowadziła po ostatnich wydarzeniach sporo nowych regulacji mających na celu wzmocnienie bezpieczeństwa. Jest to element kampanii Merkel, która ubiega się o czwartą kadencję. Wydaje się, że jej działania zyskają poklask, gdyż blisko 73% obywateli w badaniu podkreśliło, że czuje się bezpiecznie. Wybory parlamentarne zaplanowane są na wrzesień 2017 r.

Od 2015 r. do Niemiec przybyło ponad milion uchodźców w krajów ogarniętych działaniami wojennymi, jak Irak, Syria czy Afganistan. Nie tylko AfD krytycznie odnosi się do polityki otwartych drzwi Merkel. Również koalicyjna bawarska CSU wyraża się krytycznie i proponuje ograniczające rozwiązania.

04.01.2017 Wybory w Tajlandii prawdopodobnie w tym roku

Jak podaje agencja Reutera, wicepremier i minister obrony Tajlandii Prawit Wongsuwan potwierdził, że wybory powszechne odbędą się w 2017 r. Wypowiedź ta związana jest z wątpliwościami wyrażanymi przez niektórych członków legislatywy.

Jest to o tyle ważne, że byłyby to pierwsze wybory po tym jak w 2014 r. wojsko dokonało zamach stanu i obaliło rządy cywilne. W 2016 r. została uchwalona nowa ustawa zasadnicza, która i tak gwarantuje silną pozycję armii w ramach systemu politycznego. Zdaniem Wongsuwana został przyjęty harmonogram, który jest realizowany, a niezręczne wypowiedzi członków mianowanego przez wojsko ciała ustawodawczego są ich prywatnym zdaniem.

Od pewnego czasu pojawiały się sugestie, że wybory powszechne mogłyby odbyć się najwcześniej w 2018 r. Obecny premier Prayuth Chan-ocha, który w 2014 r. stał na czele armii i puczu, rozwiewa obawy jakoby jego wojskowy rząd chciał opóźnić przywrócenie w Tajlandii demokracji. Zamach z 2014 r. był drugim w przeciągu poprzednich sześciu lat i miał na celu uspokojenie sytuacji związane z wielomiesięcznymi protestami przeciwko ówczesnemu premierowi Yingluckowi Shinawatrze, które pochłonęło kilkadziesiąt ofiar.

Rządy wosjkowe krytykowane przez zachodnią opinię publiczną przyczyniły się do wzrostu bezrobocia i spadku wzrostu gospodarczego, który w poprzednim okresie był imponujący. Uważa się, że przyspieszenie procesu demokratyzacji może nastąpić w związku z pozycją króla Maha Vajiralongkorna, który jest zwolennikiem nowej konstytucji, a wstąpił na tron w październiku 2016 r. po śmierci swego ojca Bhumibola Adulyadeja (oficjalne kremacja i koronacja nastąpią dopiero w 2017 r.). Zdaniem krytyków, gwarancja miejsc w izbie wyższej parlamentu dla wojskowych, to pewne ograniczenie dla wprowadzanej demokracji.

04.01.2017 Malta przejęła prezydencję w UE

Od 1 stycznia 2017 r. prezydencję w Unii Europejskiej przejęła Malta. Wydaje się, że największym wyzwaniem będzie rozpoczęcie negocjacji z Londynem odnośnie wystąpienia Wielkiej Brytanii z UE.

Na konferencji dyplomatycznej w Słowenii, premier Malty Joseph Muscat powiedział, że odwiedził w ostatnim czasie wszystkie pozostałe państwa członkowskie i stwierdził, że nigdy wcześniej nie było takiej zgody wśród członków odnośnie postawy w trakcie negocjacji. Tym samym jest zgoda, by w kwestii wyjścia Wielkiej Brytanii z UE wszystkie pozostałe państwa mówiły jednym głosem. Negocjacje będą dotyczyć warunków wystąpienia.

Dziennikarze poprosili Muscata, by ten skomentował odwołanie ambasadora Wielkiej Brytanii przy UE, Ivana Rogersa. Stwierdził tylko, że to wewnętrzna sprawa Londynu. Zgodnie z artykułem 50 Traktatu o Unii Europejskiej negocjacje mogą rozpocząć się dopiero po odpowiedniej notyfikacji kraju członkowskiego. Premier Theresa May zapowiedziała, że nastąpi to do końca marca 2017 r. Zdaniem Muscata, oprócz Brexitu, największym problemem maltańskiej prezydencji może być zabezpieczenie granic morskich, zwłaszcza w kontekście kryzysu migracyjnego.

02.01.2017 Porwanie francuskiej obywatelki w Mali

Zdaniem Prokuratora Generalnego Mali Boubacara Sidiki Samake, obywatelka Francji Sophie Petronin została porwana przez organizację al Mourabitoun. Petronin od 15 lat mieszkała w miejscowości Gao, gdzie zajmowała się pomocą charytatywną niedożywionym dzieciom. Al Mourabitoun jak do tej pory nie przyznała się, ani nie skomentowała oskarżeń.

Formacja ta jest prowadzona przez Algierczyka, Mokhtara Belmokhtara, który jest bardzo znaną osobą w całej Afryce Północnej i Subsaharyjskiej, w związku z jego zaangażowaniem w różne wydarzenia polityczne i militarne. Al-Kaida Islamskiego Maghrebu, Ansar Dine oraz al Mourabitoun uważa się za najaktywniejsze organizacje terrorystyczne działające na obszarze Mali.

Na początku 2012 r. Tuaregowie zrzeszeni w organizacji o nazwie Narodowy Ruch Wyzwolenia Azawadu (Mouvement national pour la libération de l’Azawad MNLA), islamscy fundamentaliści z Ansar Dine, Al-Kaida Islamskiego Maghrebu (Al-Qaida in the Islamic Maghreb AQIM) oraz Ruch na Rzecz Jedności i Dżihadu w Afryce Zachodniej (Mouvement pour l’unicité et le jihad en Afrique de l’Ouest MUJAO), a także dezerterzy i żołnierze z sił biorących udział w wojnie w Libii rozpoczęli wojnę domową mającą na celu oderwanie północy i utworzenie samodzielnego państwa. Gdy Tuaregowie zauważyli, że ich sprawa jest wykorzystywana przez fundamentalistów, rozpoczęli działania zbrojne przeciwko dżihadystami. MUJAO wraz z Zamaskowanym Batalionem w 2013 r. połączyły się tworząc al Mourabitoun, (co znaczy Strażnicy).

Od 2013 r. pokój w kraju próbują ustanowić międzynarodowe siły Wielowymiarowej Zintegrowanej Misji Stabilizacyjnej ONZ w Mali (The United Nations Multidimensional Integrated Stabilization Mission in Mali - MINUSMA) w sile 13 tysięcy żołnierzy. Tuaregowie walczą obecnie z bojownikami islamskimi, jak i stroną rządową, domagając się własnego państwa - Azawad. Ich przedstawiciele kilka dni temu zawiesili swoje członkostwo w komisji odpowiedzialnej za wdrożenie planu pokojowego z 2015 r.

02.01.2017 Doradca Donalda Trumpa uważa, że sankcje nałożone na Rosję są niewspółmierne

Przyszły sekretarz prasowy Białego Domu, Sean Spicer powiedział w wywiadzie dla programu ABC's "This Week", że sankcje nałożone na Rosję w związku z oskarżeniami wywiadu o rzekome wpływanie na proces wyborczy podczas ostatnich amerykańskich wyborów prezydenckich, są niewspółmierne. Jego zdaniem taki wpływ mógł być, lub nie, ale wydalenie 35 rosyjskich dyplomatów nie ma żadnych podstaw.

Zwycięzca wyborów z ramienia Partii Republikańskiej, Donald Trump, w przyszłym tygodniu ma się spotkać z przedstawicielami agencji wywiadowczych i zapoznać się z ich opiniami. On sam sceptycznie odnosił się do oskarżeń, jakoby Rosja działała na rzecz jego kampanii – chodzi o działania hackerskie. O ile wcześniej zaprzeczał, by mogły mieć miejsce jakiekolwiek nielegalne działania, o tyle w ostatnim wywiadzie podnosił, że jeśli doszło do takowych, to nie wiadomo kto był winien. Tym samym nie wiadomo do końca, co obecny elekt uczyni z sankcjami nałożonymi przez prezydenta Baracka Obamę po zaprzysiężeniu, które nastąpi 20 stycznia 2017 r.

Zdaniem amerykańskich agencji wywiadowczych, rosyjscy hackerzy są odpowiedzialni za włamania do skrzynek mailowych członków partii demokratycznej oraz niektórych agentów służb federalnych w celu wsparcia Trumpa kosztem kontrkandydatki Hilary Clinton. Moskwa konsekwentnie zaprzecza wszelkim oskarżeniom. Co ciekawy, jeden z ważniejszych republikańskich kongresmenów, John McCain potwierdził, że Rosja musi zapłacić za hackerski atak na USA. Natomiast anonimowy senator z Partii Demokratycznej, członek senackiej komisji wywiadu ostrzegł Trumpa przed cofaniem sankcji nałożonych przez Obamę i zaapelował o nałożenie kolejnych obostrzeń. Tym samym przez Trumpem czas trudnych decyzji – musi zmierzyć się nie tylko z politycznymi przeciwnikami, ale także z własnym partyjnym zapleczem.

02.01.2017 Samochód-pułapka w Bagdadzie pochłonęła 24 ofiary

Państwo Islamskie ISIS przyznało się do przeprowadzenia ataku z użyciem samochodu-pułapki w dzielnicy Sadr City, w stolicy Iraku, Bagdadzie. Wydarzenia skutkowało śmiercią 24 osób, a 67 zostało rannych. Celem sannickich fundamentalistów byli głównie szyici, których uważają za apostatów.

Obecnie większość sił Iraku, wraz z amerykańskim wsparciem (głównie lotniczym), zaangażowana jest w walce o Mosul – ostatnią twierdzę Państwa Islamskiego. Należy zauważyć, że w ostatnim czasie ISIS straciło nabytki terytorialne, które zdobyło podczas swego wielkiego marszu z 2014 r. Obecnie, z wyjątkiem Mosulu, wszystkie miasta są w rękach irackich. Z tego też powodu tak zacięty opór stawiają obrońcy Mosulu. Uznaje się, że upadek tej twierdzy może oznaczać koniec samozwańczego kalifatu i przejście Państwa Islamskiego do partyzantki.

Z tego też powodu zapewne, obserwuje się zwiększoną aktywność terrorystyczną ISIS. Tylko w ostatnią sobotę, 31 grudnia 2016 r., zginęło 29 osób w stolicy, a 7 policjantów w niespodziewanym ataku na miasto Najaf na południu kraju. W ostatnim ataku zginęło 9 kobiet, które podróżowały autokarem – w jego pobliżu wybuchł samochód-pułapka. Premier Iraku, Haider al-Abadi po spotkaniu z prezydentem Francji, Francois Hollande stwierdził, że terroryści będą kontynuować ataki na cywili, ale jego kraj jest zdeterminowany by walczyć z tym zjawiskiem do końca. Jednocześnie podkreślił, że skutkiem największej operacji militarnej w Iraku od czasu inwazji USA w 2003 r. będzie odzyskanie pełnej kontroli nad Mosulem do końca kwietnia 2017 r. Jednakże Państwo Islamskie się nie poddaje i dochodzą informacje, że zaatakowało posterunki na drodze łączącej Mosul z Bagdadem.

Według niepotwierdzonych informacji, główna droga łącząca dwa wspomniane miasta jest nieprzejezdna i poza kontrolą sił rządowych, a w skutek starć miało zginąć 16 bojowników z formacji prorządowych. Również w Baiji, około 180 kilometrów na północ od stolicy, doszło do niespodziewanych starć, które skutkowały śmiercią 4 żołnierzy i zranieniem 12 kolejnych. Natomiast we wsi Udhaim, około 90 kilometrów na północ od stolicy, strzałami w tym głowy zamordowano 9 sunnickich bojowników plemiennych. Takich doniesień jest więcej z ostatnich dni. To tylko dowodzi, że sytuacja w Iraku jest daleka od stabilizacji.

02.01.2017 Zamach bombowy w Somalii

Fundamentaliści islamscy z organizacji al Shabaab zorganizowali zamach bombowy w stolicy Somalii, Mogadiszu. Wydarzenie miało miejsce w tej części miasta, gdzie znajdują się ambasady, organizacje pomocowe oraz firmy telekomunikacyjne, która jest pilnie strzeżona. Zginęło trzech członków somalijskich służb bezpieczeństwa.

Do ataku użyto dwóch samochodów. Kierowca pierwszego wysadził się w pobliżu zewnętrznego punktu kontroli, gdzie znajduje się też siedziba misji pokojowej Unii Afrykańskiej (African Union Mission to Somalia AMISOM). Kierowca drugiego przejechał bramę główną, ale znalazł się pod silnym ostrzałem. Kilka budynków zostało uszkodzonych w wyniku eksplozji. Bojownicy z al Shabaab od lat dążą do obalenia rządu centralnego wspieranego przez tzw.: Zachód.

Rzecznik wspomnianej organizacji szejk Abdiasis Abu Musab potwierdził, że to właśnie al Shabaab odpowiada za atak. Sytuacja w samej Somalii jest napięta w związku z politycznym i faktycznym rozbiciem kraju. Pod koniec 2016 r. miały miejsce wybory parlamentarne, a wkrótce zostanie wybrany nowy prezydent, Trudno spodziewać się polepszenia sytuacji w tym afrykańskim państwie w najbliższym czasie.

01.01.2017 Trudne relacje Stanów Zjednoczonych i Izraela

W ostatnich dniach głośno w Izraelu komentuje się wystąpienie ustępującego sekretarza stanu, Johna Kerry’ego.

Izraelski premier, Benjamin Netanyahu również wypowiedział się w tej kwestii. Najbardziej kontrowersyjne zdaniem Izraela słowa Kerry’ego dotyczyło zagrożenia dla procesu pokojowego izraelsko-palestyńskiego, czego jaskrawym przejawem ma być program rozbudowy osiedli dla osadników na spornych obszarach, lansowany przez Tel-Awiw.

Zdaniem Netanyahu przemówienie amerykańskiego sekretarza stanu było „rozczarowujące”, „asymetryczne” i „obsesyjnie skoncentrowane” na problemie osadnictwa. Jego zdaniem, głównym powodem konfliktu jest nieuznanie przez Palestyńczyków istnienia państwa Izrael. Dla wielu Żydów, prezydent-elekt Donald Trump, jest nadzieją na wzmocnienie sojuszu między oboma państwami.

Francuski minister spraw zagranicznych, Jean-Marc Ayrault, udzielił oficjalnego poparcia dla Kerry’ego – Francja ma w niedługim czasie być gospodarzem międzynarodowej konferencji, na której rozpatrywane będą ramy ewentualnego pokoju na Bliskim Wschodzie. Prezydent Autonomii Palestyńskiej, Mahmoud Abbas zapowiedział, że jest skłonny przystąpić do rozmów jeśli Izrael zatrzyma program rozbudowy osiedli, zwłaszcza we Wschodniej Jerozolimie. Oblicza się, że w 140. osiedlach wybudowanych na terytoriach okupowanych przez Izrael od 1967 r. może mieszkać nawet 500 tysięcy Żydów.

01.01.2017 Amnestia w Kolumbii

Kongres w Kolumbii uchwalił ustawę o amnestii za drobne przestępstwa popełnione w czasie wieloletniej wojny domowej trwającej w tymże kraju. Jest to element procesu pokojowego, który toczy się już od pewnego czasu.

Po tym, jak pierwsze porozumienie z lewicową partyzantką FARC zostało odrzucone w referendum ogólnokrajowy, prezydent Kolumbii Juan Manuel Santos konsekwentnie prowadzi działania na rzecz zjednoczenia kraju. Wojna kosztowała życie około 260 tysięcy obywateli, a co najmniej milion zmusiła do opuszczenia swoich domów. Amnestia ma objąć młodszych działaczy partyzantki oraz żołnierzy, którzy dopuścili się tylko drobnych naruszeń obowiązującego prawa.

Jednym z punktów krytyki traktatu odrzuconego w referendum z 2 października 2016 r. było zbyt łagodne potraktowanie rebeliantów. Obecne prawo ma zmienić obraz procesu pokojowego. Powszechnie zaakceptowano takie jego elementy jak: FARC przekaże wszystkie swoje aktywa, które zostaną wykorzystane do wypłaty odszkodowań osobom poszkodowanym, 10-letni okres przejściowy dla wymiaru sprawiedliwości (co może utrudnić postawienie przed sądem winnych największych nadużyć), przekazanie informacji przez FARC o osobach, z którymi współpracowano przy handlu narkotykami, włączenie traktatu pokojowego do systemu konstytucyjnego jako część składowa konstytucji, etc.

Obecne porozumienie zostały zaaprobowane przez obie izby Kongresu, co zwalnia z obowiązku poddania go pod powszechne głosowanie w referendum. Prezydent Kolumbii za wkład w proces pokojowy został uhonorowany pokojową nagrodą Nobla.


Źródło: Juan Manuel Santos, prezydent Kolumbii - flickr.com/Ministerio TIC Colombia/CC BY 2.0,
http://www.tysol.pl/a1158-Pokojowa-Nagroda-Nobla-dla-prezydenta-Kolumbii, [dostęp dn. 29.12.2016].

01.01.2017 Niektórzy amerykańscy senatorowie chcą nałożenia sankcji na Rosję

Jak donosi BBC, trzech amerykańskich senatorów domaga się nałożenia sankcji na Rosję w związku z możliwą ingerencją rosyjskich służb specjalnych w amerykański proces wyborczy.

Zwycięzca wyborów prezydenckich, Donald Trump, odrzucił tezę o tym jakoby swoje zwycięstwo zawdzięczał Kremlowi. Rzeczniczka rosyjskiego ministerstwa spraw zagranicznych Maria Zakharova zakomunikowała, że jakiekolwiek czynności USA przeciwko Rosji zostaną odebrano jako akt wrogi i spotkają się z odpowiednią reakcją.

Niektórzy komentatorzy sugerują, że odchodzący prezydent Barack Obama może nałożyć na Rosję sankcję gospodarcze, jak i ochłodzić stosunki dyplomatyczne. Afera wybuchła po tym jak do amerykańskich mediów przedostały się raporty CIA o możliwych działaniach hackerskich, których celem było udzielenie wsparcia dla Trumpa. Odpowiedzią republikanina była sugestia, że raporty sporządziły te same osoby, które sugerowały, że Saddam Hussein ma broń masowego rażenia.

Za sankcjami najgłośniej wypowiedziało się troje senatorów: republikanie John McCain i Lindsey Graham oraz demokratka Amy Klobuchar.

01.01.2017 Polityczne porozumienie w Demokratycznej Republice Kongo niepewne

W Demokratycznej Republice Kongo (DRK) zdaniem mediatorów doszło do zawarcia politycznego porozumienia, zgodnie z którym obecny prezydent Joseph Kabila nie będzie mógł zmienić zapisów ustawy zasadniczej umożliwiającej ubieganie się o trzecią z kolei kadencję.

Po ukończeniu drugiej kadencji, rozpisze wybory i dobrowolnie przekaże urząd, co byłoby pierwszym takim przypadkiem od uzyskania przez kraj niepodległości z rąk Belgii w 1960 r. Mediacji między stronami politycznego sporu podjęła się Kongijska Konferencja Biskupów Katolickich na czele z Marcelem Utembi, arcybiskupem Kisangani. Mandat Kabili do sprawowania urzędu skończył się 19 grudnia, ale ze względów proceduralnych przeforsowano zapis o niemożności przeprowadzenia wyborów, aż do 2018 r. Zgodnie z obecnym porozumieniem, proces wyborczy miałby odbyć się pod koniec 2017 r. Trudno jednak powiedzieć na ile strony będą chętne do przestrzegania zapisów obecnego porozumienia.

Jak do tej pory, ani nikt z biura prezydenta, ani lider opozycji Etienne Tshisekedi, nie skomentowali doniesień Utembi. Nawet jeśli doszło do wstępnego porozumienia, to trudno stwierdzić na ile strony sporu będą chętne do jego przestrzegania. Wydaje się, że wszystkim zależy na eskalacji politycznego konfliktu. Inną kwestią, jest częściowy rozkład struktur państwa w terenie i zdolność do przeprowadzenia wyborów na oddalonych od stolicy obszarach. Zdaniem wielu komentatorów, DRK nie jest zdolna, i jeszcze długo nie będzie, do przeprowadzenia ogólnokrajowych wyborów. Światowa opinia publiczna obawia się, że jest to preludium do kolejnej wojny domowej, która znowu może pochłonąć znaczne ofiary. Joseph Kabila doszedł do władzy w 2001 r., po tym jak zamordowano jego ojca, Laurenta Kabilę – prezydenta w latach 1997-2001. Jest oskarżany o nadużycia władzy i nierespektowanie praw opozycji.


Źródło: Prezydent Joseph Kabila, http://www.mo.be/en/analysis/kabila-his-way-out,
[dostęp dn. 30.12.2016]; GovernmentZA (CC BY-ND 2.0).



2017

BIULETYN INFORMACYJNY RODM TORUŃ
WIADOMOŚCI ZE ŚWIATA W MIESIĄCU



2016

BIULETYN INFORMACYJNY RODM TORUŃ
WIADOMOŚCI ZE ŚWIATA W MIESIĄCU




facebook