RODMToruń

SIEĆ REGIONALNYCH OŚRODKÓW DEBATY MIĘDZYNARODOWEJ






WIADOMOŚCI ZE ŚWIATA
MAJ 2017

31.05.2017 Kenia ma nową linię kolejową

Jak podaje BBC, osiemnaście miesięcy przed planowanym terminem, oddano do użytku linię kolejową łączącą portowe miasto Mombasa ze stolicą Kenii, Nairobi. Wydarzenie to było relacjonowane przez wszystkie kenijskie media.

Otwarcie linii kolejowej nie należy do tych wydarzeń, które są relacjonowane przez światowe środki masowego przekazu. Jednak kenijski przypadek wydaje się interesujący. Podczas hucznej imprezy inaugurującej otwarcie linii kolejowej, prezydent Kenii Uhuru Kenyatta stwierdził, że dla państwa zaczyna się nowy rozdział.

Cała inwestycja została sfinansowana przez środki pochodzące z Chińskiej Republiki Ludowej. Oblicza się, że linia kosztowała w przybliżeniu 3,2 miliarda dolarów amerykańskich. Jest to największa inwestycja infrastrukturalna w Kenii od czasu uzyskania niepodległości przez to państwo z rąk Wielkiej Brytanii w 1963 r.

Cała linia ma długość 470 kilometrów. Pieniądze na realizację projektu pochodziły z chińskiego rządowego projektu zainicjowanego przez przewodniczącego ChRL, Xi Jinpinga o nazwie: Jeden Pas i Jedna Droga (One Belt, One Road/一带一路). Docelowo nowa kenijska linia ma zostać rozbudowana i łączyć się z podobnymi sieciami w Sudanie Południowym, wschodnią Demokratyczną Republiką Kongo, Rwandą, Burundi, Etiopią i sporą częścią wybrzeża Oceanu Indyjskiego. Sam prezydent Kenyatta poinformował, że uzyskał z Chin dodatkowe 3,6 miliarda dolarów amerykańskich na rozciągnięcie w najbliższym czasie istniejącej linii kolejowej do miast Naivasha w centrum kraju i Kisumu na zachodzie.

Na uwagę zasługują dwa fakty. Po pierwsze, w sierpniu 2017 r. odbędą się wybory prezydencie a Uhuru Kenyatta już zapowiedział, że będzie ubiegał się o reelekcję. Po drugie, chińska pożyczka stanowi element wzmacniania obecności Pekinu na kontynencie afrykańskim. W końcu każdy dług trzeba będzie spłacić.

31.05.2017 Zamach bombowy w Kabulu

W stolicy Afganistanu, Kabulu, doszło do zamachu bombowego kosztujące życie co najmniej 90 osób. Prezydent państwa Ashraf Ghani potępił atak nazywając go „tchórzliwym”.

Według posiadanych informacji wiadomym jest, że zamachowiec samobójca wysadził ciężarówkę w pobliżu chronionej strefy, gdzie znajdują się budynki przedstawicielstw dyplomatycznych. Ciężarówka wykorzystana do ataku była wcześniej używana do przewozu wody bądź ścieków. Do wydarzenia doszło we wczesnych godzinach porannych, około 8:20 czasu lokalnego, kiedy miał miejsce natężony ruch w związku z rozpoczynającymi się godzinami pracy. Na miejscu eksplozji powstał bardzo duży krater. Liczbę rannych szacuje się na minimum 400 osób. Według agencji AFP w ataku wykorzystano około 1 500 kilogramów materiałów wybuchowych, a ponad 50 pojazdów zostało zniszczonych.

Do tej pory żadna grupa terrorystyczna nie przyznała się do przeprowadzenia ataku, zaś Talibowie zaprzeczyli by mieli coś wspólnego z zamachem. Według władz afgańskich za tym, jak i poprzednimi aktami terroru w stolicy państwa, stać mieli albo bojownicy Państwa Islamskiego, albo właśnie Talibowie.

Sama bomba została użyta w pobliżu ambasady Republiki Federalnej Niemiec, niedaleko placu Zanbaq. Większość ofiar to Afgańczycy, lecz wśród rannych jest 11 obywateli Stanów Zjednoczonych, a także nieznana liczba Niemców.

31.05.2017 Rosyjskie zaangażowanie w Syrii

Minister obrony Federacji Rosyjskiej poinformował dzisiaj na specjalnej konferencji prasowej, że rosyjski okręt i łódź podwodna manewrujące na Morzu Śródziemnym wystrzeliły w sumie cztery pocisku manewrujące w kierunku części terytorium Syrii, które wciąż jest pod kontrolą Państwa Islamskiego ISIS. Uderzyły one na stanowiska bojowników oraz magazyny ciężkiej broni w okolicach miasta Palmyra.

Jest to pierwsza tego typu operacja od listopada 2016 r. Na uwagę zasługuje fakt, że od 2015 r. Rosja zaangażowała się w syryjską wojnę domową po stronie prezydenta Bashara al-Assad, głównie poprzez ataki sił powietrznych oraz wykorzystując pociski manewrujące.

Zaatakowane stanowiska fundamentalistów islamskich były kontrolowane przez bojowników, którzy wcześniej bronili twierdzę Państwa Islamskiego w Ar-Rakka. Sama Palmyra wraz z ruinami wpisanymi na listę światowego dziedzictwa UNESCO już raz została zajęta przez siły rządowe w marcu 2016 r., lecz w grudniu została ponownie zdobyta przez ISIS. W marcu 2017 r. siły wierne prezydentowi al-Assadowi ponownie odbiły miasto, lecz walki na przedmieściach trwają dalej.

Jak poinformował minister obrony Rosji, z fregaty Admirał Essen (fregata typu Admirał Grigorowicz) oraz z okrętu podwodnego Krasnodar wystrzelono pociski manewrujące typu Kalibr. Wszystkie wcześniej wytyczone cele miały zostać w wyniku ataku pociskami osiągnięte. Inne państwa zaangażowane w syryjską wojnę domową – m. in. USA i Turcja – miały zostać wcześniej uprzedzone o planowanych działaniach.

Na uwagę zasługuje fakt, że w maju 2017 r. Rosja, Iran i Turcja zgodziły się co do tego, że należy utworzyć strefy „deeskalacji” na zachodzie Syrii, które oddzielałyby główne strony wewnętrznego sporu. Z porozumienia wykluczono Państwo Islamskie oraz utworzoną na początku 2017 r. organizację terrorystyczną Hay'at Tahrir al-Sham, w skład której wchodzą salaficcy dżihadyści.

30.05.2017 Relacje rosyjsko-mołdawskie

Opinia publiczna na świecie otrzymała niedawno informację o wydaleniu z Mołdawii pięciu rosyjskich dyplomatów bez podania przyczyny tego posunięcia. Wiceminister spraw zagranicznych Federacji Rosyjskiej Grigorij Karasin nazwał ten fakt niezrozumiałym i zapowiedział surową odpowiedź.

Mołdawia należy do jednego z najbiedniejszych państw na kontynencie europejskim. Z tego faktu otrzymuje spore dofinansowanie ze strony Unii Europejskiej. Nie znamy przyczyny, dla których raczej proeuropejski rząd zdecydował się na taki krok. Sama Rosja potępiła ten akt i możemy w komentarzach przeczytać, że uznaje to za jawnie antyprezydenckie działania, który należy do zwolenników ocieplania i pogłębiania relacji z Moskwą. Wydalenie dyplomatów zdaniem Moskwy miało na celu ochłodzić relacje z Kiszyniowem i podważyć pozycję prezydenta kraju.

Sam prezydent Mołdawii, znany ze swych prorosyjskich sympatii Igor Dodon nazwał wydalenie rosyjskich dyplomatów skandalem. Powiedział, że: „Najprawdopodobniej zrobiono to na zlecenie Zachodu, być może nawet zza oceanu, przez tych, którzy obawiają się, że może zostać znaleziony konstruktywny i skuteczny dialog między prezydentem a Kremlem”. Na swoim profilu na Facebooku dodał, że był to „nieprzyjazny krok” przeciwko „strategicznemu partnerstwu”.

Dodon został wybrany na najwyższy urząd Mołdawii w listopadzie 2016 r. i zapowiedział mocne zaciśnięcie relacji z Moskwą.

Ambasador Rosji w Mołdawii potwierdził informacje o wydaleniu pięciu dyplomatów, bez podania ich nazwisk. Dodał, że na opuszczenie kraju dano im 72 godziny.

Należy jednak pamiętać, że w tle tych wydarzeń są oskarżenia o szpiegostwo i przekazywanie tajemnic państwowych. W marcu 2017 r. były deputowany Yuri Bolbochan został aresztowany o zdradę, gdyż miał przekazywać informację attaché wojskowemu ambasady rosyjskiej.

W 2014 r. Mołdawia podpisał umowę stowarzyszeniową z Unią Europejską, co skutkowało pogorszeniem relacji z Rosją i nałożeniem przez to państwo restrykcji importowych na produkty rolne. Dla kraju rolniczego jakim jest Mołdawia, był to spory ciosa w krajową gospodarkę.

Należy zauważyć, że samozwańcza Nadniestrzańska Republika Mołdowska w 2014 r. zwróciła się do Rosji o przyłączenie, podobnie jak zrobili to separatyści z Krymu. Na tym obszarze do dziś stacjonują wojska rosyjskie, a w 2017 r. samozwańcze władze zrównały flagę Nadniestrza z rosyjską. Konflikt ukraiński wzmógł niepokoje w Mołdawii podsycane przez działania Kremla. Rosja uważa Mołdawię za część swojej strefy wpływów.

30.05.2017 Manuel Antonio Noriega nie żyje

Były wojskowy przywódca Panamy, generał Manuel Antonio Noriega zmarł w wieku 83 lat. Przez pewien czas był sojusznikiem Stanów Zjednoczonych, co ugruntowało jego pozycję w Panamie. W 1989 r. Waszyngton podjął decyzję o zbrojnej interwencji i zmusił Noriegę do odejścia. Resztę życia spędził w więzieniu w związku z oskarżeniami o pranie pieniędzy i handel narkotykami.

Na początku 2017 r. został zwolniony z aresztu domowego w Panamie (we własnym kraju został uwięziony za zabójstwo, malwersacje i korupcję), by przygotować się do operacji guza mózgu. W wyniku komplikacji związanych z krwotokiem, zmarł w poniedziałek 29 maja w szpitalu Santo Tomas, mieszczącej się w stolicy Panama City.

Prezydent Juan Carlos Varela na twitterze napisał, że śmierć Noriegi zamyka pewien rozdział w historii kraju.

Manuel Antonio Noriega przewodził Panamie w latach 1983-1989. Stany Zjednoczony wspierały go, gdyż był uważany za przeciwwagę dla rosnących wpływów bloku komunistycznego. Z czasem jednak Noriega stał się dla Ameryki balastem, w związku z jego represyjną polityką wewnętrzną i coraz większą nielojalności wobec głównego sprzymierzeńca. Już w 1988 r. pojawiły się oskarżenia o handel narkotykami, a rok później po prawdopodobnie sfałszowanych wyborach prezydent George Bush wysłał 28 tysięcy żołnierzy do Panamy. Sam Noriega w obliczu możliwego zatrzymania przez amerykańskich żołnierzy próbował schronić się na terenie misji dyplomatycznej Watykanu. Na początku 1990 r. oddał się dobrowolnie i stanął przed amerykańskim sądem, który skazał go na 17 lat pozbawienia wolności. W czasie odsiadki Francja za pranie brudnych pieniędzy skazała Noriegę na 7 lat więzienia. W 2010 r. nastąpiła ekstradycja byłego przywódcy Panamy, lecz na wniosek władz panamskich został wydalony do ojczystego kraju, gdzie był sądzony. Dwa lata temu w specjalnym oświadczeniu przeczytanym na kanale Panamanian TV, Noriega publicznie przeprosił społeczeństwo panamskie za swoje postępowanie.

29.05.2017 Po spotkaniu Macron-Putin

Dnia 29 maja 2017 r. doszło w Wersalu do spotkania francuskiego prezydenta Emmanuela Macrona z rosyjskim przywódcą, Władimirem Putinem. Wydarzenie to relacjonowały prawie wszystkie stacje informacyjne. Inicjatorem spotkania był Macron.

Same rozmowy przebiegały w trudnej atmosferze. Sam Macron stojąc obok Putina oskarżył część rosyjskich mediów o bycie „agentami wpływu”. Chodzi o rozpowszechnienia fałszywych informacji o obecnym prezydencie podczas niedawne francuskiej kampanii przedwyborczej przez agencję informacyjną Sputnik oraz kanał RT TV, które są finansowane z pieniędzy publicznych. W czasie kampanii obóz Macrona oskarżył Rosję o bezpośredni atak, na co rzeczniczka rosyjskiego ministerstwa spraw zagranicznych odpowiedziała, że jest to skandal i akt dyskryminacji. Prezydent Macron podkreślił, że poruszył tą kwestię w rozmowie z rosyjskim prezydentem. Dodał, że wydarzenia te są częścią przeszłości i tam pozostaną – tym samym zasugerował, że nie będą miały wpływu na obecne relacje dwustronne.

Sam Putin nie zareagował na słowa Macrona, choć komentatorzy podkreślają, że rosyjski prezydent miał się „skrzywić”. Rosja nie ukrywała w trakcie francuskiej kampanii, że wolałaby widzieć na fotelu prezydenta liderkę skrajnie prawicowego Frontu Narodowego, Marine Le Pen. Sam Putin podkreślał nie raz, że nie widzi nic złego w szukaniu kontaktów z politykami innych państw, którzy chcą dobrych relacji z Moskwą.

Jednak jednym z ciekawszych rezultatów dzisiejszego spotkania była deklaracja w sprawie Ukrainy. Macron stwierdził, że zgadza się z Putinem odnośnie nowej rundy rozmów pokojowych. Francuski prezydent stwierdził, że zamierza zwołać w jak najszybszym czasie grupę „normandzką”, czyli liderów Francji, Niemiec, Rosji i Ukrainy. Takie rozmowy miałyby się odbyć w przeciągu kilku najbliższych dni lub tygodni.

Sam Putin podkreślił, że sankcje nałożone na Rosję po wybuchu konfliktu ukraińskiego wcale nie pomogły rozwiązać sytuacji na wschodzie Ukrainy. To jasna sugestia, by sankcje zostały zniesione. W ostatni piątek 26 maja przewodniczący Rady Europejskiej Donald Tusk na spotkaniu G7 na Sycylii wezwał do przestrzegania nałożonych sankcji – wypowiedział te słowa dzień po tym jak z Waszyngtonu przyszła informacja, że amerykańska administracja nie ma jasno sprecyzowanego stanowiska w tej sprawie.

28.05.2017 Problemy Jacoba Zumy

Prezydent Republiki Południowej Afryki Jacob Zuma wyszedł zwycięstwo ze starcia ze swymi przeciwnikami w rządzącym w Pretorii Afrykańskim Kongresie Narodowym ANC. Wniosek o wotum nieufności, który został złożony przez część członków partii dzierżącej ster władzy od czasu uzyskania niepodległości przez RPA, nie przeszedł.

Problemy Zumy zaczęły się w marcu 2017 r. W tym właśnie czasie wybuchł skandal wokół ministra finansów Pravina Gordhana. Sam Zuma zaangażował się w tej sprawie i odwołał szanowanego polityka. Odwołanie Gordhana spowodowało oskarżenie prezydenta o celowe działania zmierzające do obniżenia ratingu finansowego. W społecznym odbiorze uznano to za zniweczenie szansy na ożywienie przeżywającej trudności południowoafrykańskiej gospodarki.

Zwycięstwo Zumy nie było jednak łatwe. Utrzymał on poparcie własnej partii, ale według nieoficjalnych źródeł obrady ciała wykonawczego ANC trwały do późnych godzin nocnych i miało paść wiele nieprzyjemnych komentarzy. Zuma już wcześniej zapowiedział, że w grudniu 2017 r. odejdzie ze stanowiska przewodniczącego własnej partii. Jego kadencja kończy się w 2019 r. i prawdopodobnie wtedy odejdzie na polityczną emeryturę.


Źródło: Prezydent Jacob Zuma,
http://northcliffmelvilletimes.co.za/220538/state-of-the-nation/, [dostęp dn. 28.05.2017]; Photo CC Search Image.

28.05.2017 Wizja Europy według Merkel

Kanclerz Republiki Federalnej Niemiec, Angela Merkel w rozmowie z dziennikarzami i zwolennikami powiedziała, że Europa nie może polegać na swoich sojusznikach. Stany Zjednoczone po wyborze Donalda Trumpa na prezydenta oraz Wielka Brytania po Brexicie, przestały być gwarantami bezpieczeństwa kontynentu.

Według niemieckiej kanclerz Europa będzie musiała zadbać sama o własną przyszłość. W tym celu jej zdaniem należy trzymać dobre relacje z takim krajem jak Federacja Rosyjska. Jak podkreśla BBC, komentarz Merkel padł po tym, jak Trump na ostatnim szczycie G7 wyraźnie zapowiedział, że USA muszą przemyśleć dalsze działania zmierzające do realizacji paryskiego porozumienia klimatycznego z 2015 r. Pozostałe sześć państw wyraziły poparcie dla dalszych prac.

Obecnie w Niemczech trwa kampania przed wyborami parlamentarnymi zaplanowanymi na wrzesień 2017 r. Podczas spotkania ze swymi zwolennikami w Monachium Merkel podkreśliła, że czasy, gdy Europa w kwestii bezpieczeństwa polegała na innych minęły. Jak sama podkreśliła: właśnie szczyt G7 miał ją do tego przekonać. Ścisłe relacje z Francją i nowym prezydentem Emmanuelem Macronem uważa za priorytetowe.

Według najnowszych sondaży przedwyborczych Merkel ma duże szanse wygrać nadchodzące wybory i zostać po raz czwarty kanclerzem Niemiec.

27.05.2017 Protesty w Królestwie Marokańskim

Protesty w Królestwie Marokańskim należą do rzadkości, a ostatnie wydarzenia są niezwykle interesujące. Jak podały do publicznej wiadomości władze, aresztowano około 20 osób po starciach demonstrantów z policją w mieście położonym na północy kraju, Al-Hoceima.

Do walk protestujących z siłami porządkowymi doszło w związku z próbą aresztowania znanego lokalnego działacza Nassera Zefzafi, lidera ruchu Hirak, który przewodził poprzednim demonstracjom. Same wystąpienia mieszkańców przeciwko władzy trwają od października, kiedy to rybak został zmiażdżony w śmieciarce po tym, jak policja skonfiskowała jego ryby. Przypadek ten został odebrany z jednej strony jako pozbawienie obywatela jego godności, a z drugiej stał się symbolem nadużyć władzy i korupcji. Komentatorzy podkreślają, że identyczne interpretacje stały za „arabską wiosną” z 2011 r.

Zgodnie z oficjalnym oświadczeniem prokuratora lokalnego z Al-Hoceimy, aresztowani zostali oskarżeni o spowodowanie zagrożenia dla bezpieczeństwa narodowego Królestwa Marokańskiego. W tym samym dokumencie możemy przeczytać, że aresztowani mieli rzekomo „otrzymać wsparcie logistyczne i pieniądze z niewiadomego źródła w celu prowadzenia działań propagandowych podważających integralność Królestwa oraz lojalność obywateli”.

Sam Zefzafi nie został aresztowany, udało mu się uciec z miasta. Po nieudanej próbie zatrzymania mieszkańcy wyszli na ulicę. Zarówno policja, jak demonstranci, podkreślają, że po starciach kilka osób zostało hospitalizowanych. Ostatnie protesty w Maroko miały miejsce w 2011 r. i skutkowały przesunięciem części królewskich prerogatyw na rzecz rządu i reformą systemu politycznego.

27.05.2017 Najnowszy sondaż przedwyborczy w Wielkiej Brytanii

Sieć badawcza ComRes na zlecenia czasopism: Sunday Mirror i Independent, przeprowadziła badanie preferencji politycznych obywateli Wielkiej Brytanii. W sumie 2 024 ankietowanych zapytano drogą mailową o to, na kogo zagłosowaliby w najbliższych przedterminowych wyborach parlamentarnych, które zostały zaplanowane na 8 czerwca 2017 r. Badanie przeprowadzono między 24 a 26 maja 2017 r.

Według sondażu rządząca Partia Konserwatywna na czele z premier Theresą May wciąż prowadzi, lecz Partia Pracy depcze jej po piętach. W porównaniu z poprzednim badaniem przewaga konserwatystów spadła o 6%.

Sondaż tej samej firmy z 13 maja potwierdzał wiodącą rolę Partii Konserwatywnej, która prowadziła w badaniu różnicą 18 punktów procentowych. Według najnowszego sondażu laburzyści są o 12% za konserwatystami.

Wyniki obecnego badania pokazały, że Partia Konserwatywna może liczyć na poparcie rzędu 46%, w porównaniu z poprzednim jest to spadek o 2%. Partia Pracy osiągnęła wynik 34% i jest to wzrost o 4%. Wszystko wskazuje na to, że premier May poprowadzi swoją partię do zwycięstwa, a kwestią pozostaje jak duże będzie to zwycięstwo.

25.05.2017 Gorąco na Morzu Południowochińskim

Amerykańscy urzędnicy potwierdzili, że okręt Stanów Zjednoczonych przeprowadził celowy manewr w odległości 12 mil od sztucznej wyspy wybudowanej przez Chińską Republikę Ludową na Morzu Południowochińskim. Ma to być pokazanie Pekinowi, że pomimo wybudowania wyspy, to Chiny nie mają żadnych praw do morza terytorialnego wokół instalacji.

Działania te komentowane są jako najśmielsza akcja Amerykanów na tym obszarze od dłuższego czasu. Wszystko miało miejsce w okolicach Mischief Reef. Należy podkreślić, że reakcja Chin była oczywista – wyraziły spodziewany gniew. Faktem jest, że prezydent Trump od pewnego czasu próbował nakłonić Pekin do ostrzejszych działań przeciwko Korei Północnej w związku z jej programem nuklearnym. Po tym wydarzeniu wspólne działania na tym polu wydają się mało realne.

Zazwyczaj amerykańskie okręty wojenne szybko przepływały wspomniany akwen, by podkreślić międzynarodowe prawo przepływu na spornym obszarze. Zwłaszcza w okolicy archipelagu wysp Spratly. Dziś niszczyciel USS Dewey specjalnie przeprowadził ćwiczenia w niewielkie odległości od chińskiej sztucznej wyspy, która zdaniem Amerykanów nie posiada własnego morza terytorialnego. Było to celowe działania mające uświadomić Pekinowi, że musi w swoich planach uwzględniać nie tylko własny interes.

25.05.2017 Bunt na Wybrzeżu Kości Słoniowej

Gdy w maju 2017 r. grupa żołnierzy z Wybrzeża Kości Słoniowej podjęła decyzję o wszczęciu buntu, wydawało się, że nie mają żadnych szans z wysłanymi przeciwko nim siłami specjalnymi. Poza tym, nie mięli dostępu do broni i amunicji. Według agencji Reutera, w niejasnych okolicznościach udało się im zdobyć potrzebne wyposażenie. W konsekwencji bunt trwa dalej.

Według wciąż niepotwierdzonych doniesień agencji, siły specjalne, które prezydent Alassane Ouattara wysłał do zdławienia buntu, obecnie są w stanie rozkładu i nie przedstawiają żadnej wartości bojowej. Większość jednostek się wycofała.

To drugi bunt regularnych jednostek w tym roku, który praktycznie doprowadził kraj na skraj chaosu a rząd rzucił na kolana. Obecny stan zagraża poważnie praworządności i porządkowi na Wybrzeżu Kości Słoniowej, która przez lata nękana była konfliktami wewnętrznymi. Pojawiają się komentarze, że część politycznych sił i wojskowych chętnie wspiera buntowników i na rękę im przeciągający się stan chaosu.

Głównym powodem buntu żołnierzy było niewypłacanie na czas żołdu. Obecne wydarzenia mogą sugerować, że trwa walka o władzę w tym dość zamożnym kraju, jak na afrykańskie warunki. Najbliższe wybory prezydenckie mają odbyć się w 2020 r.

24.05.2017 Protesty w Brazylii

Według władz Brazylii około 35 tysięcy osób w samej stolicy protestowało przeciwko prezydentowi tego kraju. Doszło do splądrowania i podpalenia ministerstwa rolnictwa oraz kilku innych budynków ministerialnych. Obecnie wojsko zostało wysłanie w celu ochrony mienia państwowego, a ulice są patrolowane przez dobrze uzbrojone jednostki policji. Wiele budynków ministerialnych zostało ewakuowanych.

Protestujący domagają się ustąpienia ze stanowiska świeżo wybranego prezydenta Brazylii Michela Temera, rozpisania nowych wyborów oraz wycofania planów reform gospodarczych. Przywódca brazylijski jest oskarżany o udział w skandalach korupcyjnych i jest wywierana olbrzymia presja, by ustąpił ze stanowiska. Temer od 2010 r. miał wziąć kilkadziesiąt milionów dolarów amerykańskich łapówki. Informacja ta wyszła z samego sądu najwyższego. W odpowiedzi Temer zapewnił, że udowodni swoją niewinność i dlatego nie ustąpi.

Początkowo pokojowe demonstracje szybko wymknęły się spod kontroli. Oprócz splądrowania budynków rządowych, doszło do starć z policją, która użyła gumowych kul oraz gazu łzawiącego. Co najmniej jedna osoba została ranna, a kilka zatrzymano.

Jest to kolejny skandal, który wstrząsa brazylijską scenę polityczną i pogrąża kraj w chaosie. Temer objął urząd rok temu, po tym, jak jego poprzedniczka Dilma Rousseff została usunięta z urzędu wskutek procedury impeachmentu.

24.05.2017 Donald Trump po spotkaniu z papieżem Franciszkiem

Amerykański prezydent Donald Trump w ostatnim czasie nie próżnuje. Po wizycie w Arabii Saudyjskiej, Izraelu i Palestynie, doszło do spotkania z papieżem Franciszkiem. Amerykański przywódca po rozmowie stwierdził, że jest bardziej zdecydowany niż kiedykolwiek, by czynić starania zaprowadzenia pokoju na świecie.

Spotkanie Trumpa z papieżem Franciszkiem to jedna ostatnich części zagranicznej podróży amerykańskiego prezydenta. Obecnie przebywa on w Brukseli, gdzie rozmawia z przedstawicielami NATO i Unii Europejskich, i ma się spotkać z królem i premierem Belgii.

Media masowe podkreślają, że w przeszłości zarówno Trumpa, jak i papieża Franciszka sporo dzieliło. Zwłaszcza takie kwestie jak problem migracyjny, kwestie klimatyczne czy projekt budowy muru na granicy amerykańsko-meksykańskiej. Źródła watykańskie potwierdziły, że doszło do wymiany poglądów w drażliwych kwestiach międzynarodowych.

Słowa Trumpa o dążeniu do pokoju padły krótko po jego wizycie w Izraelu i Palestynie. Tam też sugerował konieczność wypracowania akceptowalnego przez wszystkich porozumienia pokojowego. Wszyscy pamiętają, krytykowane słowa amerykańskiego prezydenta, że nie należy kurczowo trzymać się „dwupaństwowego rozwiązania” konfliktu bliskowschodniego. Wtedy sugerowano, że nowy amerykański przywódca zamierza jeszcze mocniej zbliżyć USA do Izraela. Ostatnie słowa komentowane są jako bardziej wyważona postawa.


Źródło: Papież Franciszek i Prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump,
https://churchpop.com/2017/01/20/pope-francis-sends/, [dostęp dn. 24.05.2017]; Jeffrey Bruno, Flickr, CC BY-NC-ND 2.0 / Gage Skimore, Flickr, CC BY-SA 2.0.

Wcześniej w Arabii Saudyjskiej wezwał muzułmańskich liderów do bardziej aktywnego zwalczania wszelkich przejawów radykalizacji i fundamentalizmu.

Samo spotkanie Trumpa z Franciszkiem było organ ozwane w ostatniej chwili. Amerykański przywódca przybył do Watykanu o 8:30 rano. Wtedy został przywitany przez arcybiskupa Georga Gansweina, który odpowiada za papieskie rezydencja i w eskorcie Gwardii Szwajcarskiej zaprowadzony do papieża. Całe spotkanie trwało około 30 minut, a na końcu doszło do tradycyjnego przekazania podarunków.

23.05.2017 Yahya Jammeh oskarżony o kradzież pieniędzy

Zdaniem ministerstwa sprawiedliwości Gambii, były prezydent tego kraju Yahya Jammeh zanim opuścił w kraju w styczniu 2017 r. wyprowadził z budżetu państwa za pośrednictwem państwowej firmy telekomunikacyjnej około 50 milionów dolarów amerykańskich.

Sąd wydał nakaz o zamrożeniu wszelkich aktywów byłego prezydenta do czasu zakończenia postępowania przed wymiarem sprawiedliwości.

Były prezydent Yahya Jammeh udał się na emigrację do Gwinei Równikowej po tym jak rządził Gambią przez 22 lata. Przegrał wybory prezydenckie w grudniu 2016 r., lecz ustąpił dobrowolnie ze stanowiska po tym jak inne państwa regionu podjęły decyzję o wysłaniu wojsk, które miały Jammeha zmusić do tego. Samolot, którym Jammeh udał się na emigrację, miał być rzekomo obładowany po brzegi luksusowymi samochodami i innymi precjozami.

Wstępne dane po przejęciu władzy przez prezydenta Adama Barrowa sugerowały, że skradziona kwota to rząd 11 milionów dolarów amerykańskich. Taką informację podał wtedy Mai Ahmad Fatty – minister spraw wewnętrznych za rządów Jammeha, a następnie doradca Barrowa. Według najnowszych informacji podanych przez ministra sprawiedliwości Abubacarra Tambadou, Jammeh miał w latach 2006-2016 wyprowadzić z kraju około 50 milionów dolarów amerykańskich. To stało się podstawą do postawienia szeregu zarzutów.


Źródło: Yahya Jammeh (zdjęcie z 2015 r.),
http://www.timesofisrael.com/gambias-president-declares-country-islamic-republic/, [dostęp dn. 23.05.2017]; CC BY-SA 3.0 Zantastik.

Decyzją władz zamrożono 88 kont, a 14 firm zostało prześwietlonych w związku z podejrzeniem niejasnych relacji z byłym prezydentem Jammehem, który nie odniósł się do chwili obecnej do oskarżeń.

23.05.2017 Zamach w Manchesterze

Według bieżących informacji w wyniku zamachu bombowego w brytyjskim mieście Manchester, podczas koncertu Ariany Grande, który miał miejsce wieczorem 22 maja 2017 r., śmierć poniosły 22 osoby. Policja w Wielkiej Brytanii podała do publicznej wiadomości dane podejrzanego o przeprowadzenie zamachu. Ma to być dwudziestodwuletni Salman Abedi, urodzony w Menchesterze, z pochodzenia Libijczyk.

Przywódcy wielu państw wysłało oficjalne noty z wyrazami żalu i solidarności. Amerykański prezydent Donald Trump powiedział, że wykonawców zamachu nie będzie nazywać potworami, gdyż to mogłoby się im spodobać. Dlatego będzie ich nazywał „życiowymi przegranymi złymi” (evil losers in life).

BBC podaje, że najbardziej przejmującą reakcją świata na zamach było złożenie kwiatów przez polskiego prezydenta Andrzeja Dudę w ambasadzie brytyjskiej w Warszawie. Uczynił to po tym jak media obiegła informacja o zaginięciu pary Polaków po zamachu: Angelika i Marcin Klis, którzy wyjechali po córkę Alex po koncercie, który miał miejsce w Manchester Arena.

Francuski premier Edouard Philippe wezwał obywateli do zachowania czujności i przypomniał o podobnym ataku na Bataclan w listopadzie 2015 r. Wydarzenia ostatnie nazwał „tchórzliwym aktem terroryzmu”. Prezydent Emmanuel Macron wysłał już kondolencje i zapowiedział telefon do premier Theresy May.

Przywódca Federacji Rosyjskiej Władimir Putin zapowiedział chęć pogłębienia współpracy z Wielką Brytanią po ataku, który nazwał „cyniczną, nieludzką zbrodnią”. Natomiast Viktor Ozerov, który przewodniczy wyższej izbie rosyjskiego parlamentu nazwał zamach lekcją dla brytyjskiego wywiadu, który konsekwentnie odmawia swoim rosyjskim odpowiednikom udzielenia informacji potrzebnych do zwalczania międzynarodowego terroryzmu.

22.05.2017 Krytyczna sytuacja uchodźców w Demokratycznej Republice Kongo DRK

Jak podaje agencja Reutera, powołując się na raporty wielu organizacji międzynarodowych zajmujących się sytuacją uchodźców, tylko w 2017 r. ponad 1,5 miliona mieszkańców Demokratycznej Republiki Kongo zostało zmuszonych do opuszczenia swych domów. Liczba ta jest trzykrotnie większa niż w Syrii, i pięciokrotnie większa niż w Iraku, w porównywalnym czasie.

Według Norweskiej Rady Uchodźców NRC, przemoc etniczna w 2016 r. w DRK doprowadziła do sytuacji, że państwo to należy zaliczyć do najbardziej narażonych na znaczne migracje własnej ludności. W 2016 r. z własnych domów zostało wyrzucony około 922 tysiące Kongijczyków, a dla porównania w tym samym okresie 824 tysiące Syryjczyków i 659 tysięcy Irakijczyków.

Dyrektorka biura NRC w DRK, Ulrika Blom stwierdziła, że zapomniany konflikt w Demokratycznej Republiki Kongo doprowadził do sytuacji, gdzie mamy do czynienia z największą katastrofą uchodźczą na świecie.

Przemoc na tle etnicznym w DRK wyraźnie uległa wzmożeniu w grudniu 2016 r., kiedy to prezydent Joseph Kabila odmówił ustąpienia ze stanowiska, po tym, jak jego mandat jako głowa państwa się skończył w związku z końcem kadencji.

Zdaniem Biura Narodów Zjednoczonych ds. Koordynacji Pomocy Humanitarnej OCHA od sierpnia 2016 r. liczba przesiedlonych Kongijczyków wzrosła dwukrotnie i oscyluje w granicach 3,7 miliona.

Istnieją obawy, że może powtórzyć się katastrofalna sytuacja z lat 1996-2003, gdy zginęła znaczna liczba obywateli liczona w milionach. obecnie wiele grup paramilitarnych walczy z sobą o kontrolę nad poszczególnymi obszarami kraju i wydobyciem cennych złóż. Do największych czynników destabilizacyjnych zalicza się powstanie Kamuina Nsapu w prowincji Kasai Centralny, które wybuchło w sierpniu 2016 r.

22.05.2017 Trudne rozmowy „rozwodowe”

Minister Wielkiej Brytanii odpowiedzialny za negocjowanie warunków wyjścia Wielkiej Brytanii ze struktur Unii Europejskie, David Davis stwierdził, że jego kraj nigdy nie zaakceptuje sytuacji przyznania Europejskiemu Trybunałowi Sprawiedliwości pełnej i jedynej jurysdykcji nad warunkami i przebiegiem rozmów.

Plan Unii Europejskiej dotyczący unijnych warunków wyjścia Wielkiej Brytanii z UE ledwo został dopracowany i przyjęty, a już znalazł się pod pręgierzem krytyki. Formalnie Michel Barnier dostał zielone światło na rozpoczęcie w czerwcu 2017 r. rozmów „rozwodowych”.

Brytyjski minister David Davis stwierdził, że wynegocjowany dokument winien podlegać bezstronnej i niezależnej kontroli. W ten sposób odniósł się do zatwierdzonych unijnych wytycznych negocjacyjnych, gdzie znalazł się zapis o kontrolnej roli Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości, która stanowi jeden z ważniejszych organów Unii Europejskiej. Zdaniem Davisa Bruksela ma ideologiczną obsesję na punkcie jurysdykcji Trybunału.

22.05.2017 Iran odpowiada Trumpowi

W związku z ostatnią aktywnością amerykańskiego prezydenta Donalda Trumpa – spotkanie z muzułmańskimi liderami na świecie oraz przywódcami państwa Izrael – głowa irańskiego państwa Hassan Rouhani w publicznym wystąpieniu odniósł się do krytyki przywódcy USA.

Stwierdził, że stabilność na Bliskim Wschodzie w żadnym stopniu nie może zostać osiągnięta bez pomocy i udziału irańskiego państwa. Trump podczas spotkania z Rijadzie zażądał od muzułmańskich sojuszników wspólnych działań zmierzających do zniszczenia zjawiska terroryzmu, którego źródeł finansowania należy szukać właśnie w Iranie.

Irański przywódca Hassan Rouhani, który stosunkowo niedawno wygrał wybory prezydenckie, uważany jest za pragmatyka. Spotkanie Trumpa z liderami świata arabskiego nazwał ceremonialnym spotkaniem bez znaczenia politycznego i bez szans na jakiekolwiek rezultaty.

Trump oficjalnie oskarżył Iran o wspieranie islamskich fundamentalistów w Jemenie, Iraku i Libanie oraz syryjskiego prezydenta Bashara al-Assada. Wedługa Rouhani’ego Amerykanie mają błędną wiedzę na temat Bliskiego Wschodu i są permanentnie wprowadzani w błąd. Jego zdaniem Iran stanowi najważniejszą linię frontu w walce z Państwem Islamskim, a za finansowaniem terrorystów stoją Amerykanie i Saudyjczycy. Według Rouhani’ego główne brzemię walki z terrorystami ponosi Iran, Syria, Rosja oraz Hezbollah.

Oficjalne stosunki między sannicką Arabią Saudyjską a szyickim Iranem uległy znacznemu ochłodzeniu, a de facto zerwaniu, w 2016 r.

22.05.2017 Prezydent Trump obawia się o Izrael

W wywiadzie udzielonym dziennikarzom w poniedziałek 22 maja 2017 r., prezydent Stanów Zjednoczonych, Donald Trump, wyraził zaniepokojenie pozycją Iranu w kontekście państwa Izrael. Publicznie zażądał od Teheranu wstrzymania wsparcia wobec wszelkich „terrorystów i bojowników”, którzy na celowniku mają państwo żydowskie.

Amerykański przywódca zwrócił uwagę na groźby jakie Iran niejednokrotnie kierował w kierunku Izraela i powtórzył to, co powiedział podczas spotkania z muzułmańskimi przywódcami z całego świata w Arabii Saudyjskiej. Wielu z nich miało wtedy wyrażać obawy rosnącymi wpływami politycznymi i finansowymi Teheranu.

Jednocześnie podkreślił, że zrobi wszystko, by ustanowić pokój między Żydami i Palestyńczykami, lecz nie określił jak chce to uczynić. Należy podkreślić, że Trump przygotowuje się obecnie do wizyty w Ziemi Świętej, a od 2014 r. rozmowy pokojowe są w zawieszeniu.

Agencja Reutera podkreśla, że Trump został wyjątkowo ciepło przywitany w stolicy Arabii Saudyjskiej w Rijadzie. Wielu muzułmańskich przywódców widzi w amerykańskim prezydencie przeciwwagę dla rosnącego w siłę Teheranu, który chce być traktowany jako główny gracz w islamskim świecie.

W Jerozolimie, po spotkaniu z żydowskimi liderami – między innymi z prezydentem Izraela Reuvenem Rivlinem – Donald Trump stwierdził, że nigdy nie dopuści do sytuacji, by Teheran był w posiadaniu broni jądrowej. Zauważył, że hegemonistyczne tendencje Iranu doprowadziło do sytuacji, że wiele państw islamskich zbliżyło się do państwa żydowskiego.

11.05.2017 Sytuacja w Afganistanie ulega pogorszeniu

Jak podaje agencja Reutera, powołując się na źródła w amerykańskim wywiadzie, sytuacja w Afganistanie ulega znacznemu pogorszeniu. Obecne wsparcie Stanów Zjednoczonych dla rządu w Kabulu nie jest duże, choć administracja Donalda Trumpa ma brać poważnie pod uwagę mocniejsze zaangażowanie w walce z islamskimi fundamentalistami.

Te same źródła podkreślają, że afgański rząd oraz siły zbrojne są bardzo słabe w konfrontacji z bojownikami. W wielu przypadkach żołnierze uciekają i oddają bazy w terenie bez większej walki. Na początku 2017 r. rząd w Kabulu kontrolował tylko 57% terytorium Afganistanu.

Dan Coats, Dyrektor Wywiadu Narodowego podczas przesłuchania przed Senatem powiedział, że z całą pewnością sytuacja w Afganistanie ulegnie pogorszeniu do 2018 r. W lutym 2017 r. dowódca amerykańskich sił w Afganistanie, generał John Nicholson stwierdził, że potrzebuje kilka tysięcy więcej żołnierzy, by zepchnąć Talibów do defensywy.

W kwietniu agencja Reutera podała, że Amerykanie podjęli kroki zmierzające do wysłania od 3 do 5 tysięcy dodatkowych sił pochodzących również z krajów sprzymierzonych. Oprócz dotychczasowego wsparcia lotniczego udzielanego afgańskim siłom zbrojnym, mają zostać również zaangażowane jednostki lądowe.

Jednakże wielu polityków i wojskowych amerykańskich poddaje w wątpliwość skuteczność większego zaangażowania sił USA i koalicji w Afganistanie. Podkreśla się znaczne straty. Do chwili obecnej zginęło 2 300 Amerykanów, a ponad 17 tysięcy zostało rannych.

Poza tym, obecny prezydentem Afganistanu Ashraf Ghani, nie ma silnego poparcia we własnym kraju. Kraj podzielony jest ze względu na czynnik religijny, etniczny oraz polityczny. Różne frakcje zwalczają się nawzajem.

Źródło: Prezydent Afganistanu Ashraf Ghani,
https://www.liportal.de/afghanistan/geschichte-staat/, [dostęp 11.05.2017]; Foto: \\'arrior 786, CC BY-SA 4.0.


11.05.2017 Bitwa o Mosul trwa

Irackie siły bezpieczeństwa poinformowały, że są zaledwie kilka dni od zakończenia szeroko zakrojonej operacji polegającej na odzyskaniu miasta Mosul z rąk fundamentalistów islamskich z tzw. Państwa Islamskiego (ISIS).

Iracki generał Othman al-Ghanimi poinformował media masowe w specjalnym wywiadzie, że ma nadzieję na odzyskanie miasta przed 26 maja, kiedy to rozpocznie się muzułmańskie święto Ramadan. Swoją tezę poparł ostatnimi sukcesami irackiej armii. Terytorialne zdobycze na północy kraju skutkowały tym, że bojownicy islamscy byli spychani na coraz mniejszy obszar. Mosul uznaje się za ostatnią twierdzę Państwa Islamskiego w Iraku. Samo miasto zostało utracone przez irackie władze w 2014 r.

Obecna operacja wojskowa Iraku rozpoczęła się w październiku 2016 r. przy wsparciu sił powietrznych Stanów Zjednoczonych. W styczniu 2017 r. została zajęta wschodnia część Mosulu, a miesiąc później irackie siły zbrojne przystąpiły do szturmu na część zachodnią. Oblicza się, że na obleganym obszarze może ukrywać się zaledwie 1 000 bojowników, lecz operacja przebiega w trudnych warunkach: gęste zabudowania oraz około 450 tysięcy cywili.

Według Organizacji Narodów Zjednoczonych, liczba ofiar śmiertelnych wśród zwykłych mieszkańców miasta obejmuje co najmniej 8 000 osób. Są to jednak dane oparte tylko na rannych i zabitych przyniesionych do punktów medycznych. Amerykańskie źródła podają, że w wyniku przeprowadzanej operacji Irakijczycy stracili 774 zabitych i około 4 600 rannych. Poza tym, ponad 620 000 osób zostało zmuszonych do opuszczenia swych domów, a 100 000 – 200 000 może wkrótce znaleźć się bez dachu nad głową.

09.05.2017 Amerykanie wesprą Kurdów

Jak donosi BBC, powołując się na Pentagon, Stany Zjednoczone wesprą kurdyjskich bojowników walczących z Państwem Islamskim na obszarze Syrii.

Syryjskie Siły Demokratyczne SDF będące sojuszem różnych wspólnot etnicznych, gdzie Kurdowie stanowią najważniejszą część uzyskają realne wsparcie USA. Głównym celem ma być wyparcie fundamentalistów islamskich z Państwa Islamskiego z ich twierdzy w mieście Rakka.

Jak podkreśliła rzeczniczka Pentagonu Dana White, Amerykanie zdają sobie sprawę, że najbardziej niezadowolonym z wsparcia udzielonego Kurdom będą Turcy, czyli druga siła militarna w NATO. Tureckie władze uważają Kurdów za terrorystów i zaangażowanie w wojnę domową w Syrii podyktowane było zniwelowaniem zagrożenia ze strony Państwa Islamskiego oraz ograniczeniem obszaru kontrolowanego przez kurdyjską milicję.

SDF, które obok sił kurdyjskich obejmuje jednostki arabskie, już ma amerykańskie wsparcie w postaci nalotów wspierających oraz sił specjalnych operujących na kontrolowanym obszarze. Obecnie między kurdyjskimi bojownikami a islamskimi fundamentalistami trwają walki o Tabqa, położonym 50 kilometrów od Rakka.

Pomoc materiałowa ma obejmować dostarczenie przez Amerykanów takiego sprzętu jak amunicja, bron ręczna, ciężkie karabiny maszynowe, sprzęt budowlany oraz pojazdy opancerzone. Stany Zjednoczone mają czynić później starania, by odzyskać przekazany sprzęt.

09.05.2017 Moon Jae-in nowym prezydentem Korei Południowej

Dnia 9 maja 2017 r. odbyły się w Korei Południowej przedterminowe wybory prezydenckie. Jest to skutek złożenia z urzędu w ramach procedury impeachmentu pani prezydent Park Geun-hye. Według podanych do publicznej wiadomości sondażowych wyników prezydentem-elektem został liberalny kandydat, Moon Jae-in.

Zwycięzca wyborów nie ukrywał chęci pogłębienia dialogu z komunistyczną Koreą Północną, co zasadniczo zmieni kierunek południowokoreańskiej polityki zagranicznej. Jest zadeklarowanym przeciwnikiem dodatkowych sankcji na reżim północnokoreański oraz rozmieszczania elementów amerykańskiej tarczy antyrakietowej na południu półwyspu koreańskiego. Jak sam stwierdził, przemawiając do wiwatującego tłumu na placu Gwanghwamun w stolicy Seulu: „Będę prezydentem wszystkich Południowych Koreańczyków”.

Według sondażu powyborczego exit poll przeprowadzonego przez trzy stacje telewizyjne, Moon Jae-in uzyskał poparcie społeczne na poziomie 41,4%. Jego główny rywal, konserwatysta Hong Joon-Pyo tylko 23,3%. Zgodnie z prawem wyborczym prezydentem zostanie osoba, która osiągnie większość względną, zgodnie z zasadą FPP (first past the post).

Nowy prezydent-elekt jest synem uchodźców z Korei Północnej. W latach siedemdziesiątych XX w. został osadzony w więzieniu w związku z uczestnictwem w antyrządowych protestach. Co ciekawe, demonstrował wtedy przeciwko wojskowemu dyktatorowi, Park Chung-hee – ojcu zwolnionej z urzędu Park Geun-hye. W późniejszym okresie służył w oddziałach specjalnych oraz pracował jako działacz praw człowieka. W 2012 r. startował w wyborach prezydenckich, lecz przegrał z Park Geun-hye.

08.05.2017 Nadzieja na stabilizacje w Libii

Jak podaje agencja Reutera, pojawiła się nadzieja na ustabilizowanie sytuacji w Libii. Od czasu obalenia reżimu Mu’ammara al-Kaddafi’ego kraj pogrążył się w wewnętrznych walkach między różnymi frakcjami dążącymi do przejęcia władzy. Problem libijski nie ma charakteru tylko wewnętrznego, ale budzi również niesnaski między sąsiadami Libii. Różne państwa popierają różne ośrodki władzy.

Zarówno północno-afrykańskie państwa, jak i Organizacja Narodów Zjednoczonych, wyraziły poparcie i wynikającą z tego nadzieję, w związku ze spotkaniem do którego doszło w Abu Dhabi, stolicy Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Wzięli w nim udział liderzy dwóch najważniejszych ośrodków władzy w Libii, które zwalczają się nawzajem. Z jednej strony, w spotkaniu uczestniczył premier Fayez Seraj, który kieruje rządem na zachodzie i ma poparcie ONZ. Z drugiej zaś strony, marszałka Khalifa Haftar, który rządzi na wschodzie. Ich spotkanie było pierwszym od półtora roku. Haftar cieszy się poparciem zwłaszcza Egiptu w związku z podobną polityką zwalczania wszelkich islamskich organizacji.

Nadzieję na stabilizację wyraziły taki państwa jak Egipt, Algieria, Tunezja, Sudan, Niger i Czad. Podkreśla się jednak, że zarówno na wschodzie jak i na zachodzie, w istniejących na tych obszarach rządach są osoby, które chcą dojść do porozumienia, jak i zwolennicy walki o pełnię władzy do końca. Stąd daleko idąca powściągliwość w komentarzach.

08.05.2017 Zamach bombowy w Mogadiszu

Zamachowiec-samobójca wykorzystując samochód wypełniony materiałami wybuchowymi, wysadzając się w powietrze w okolicach kawiarni w centrum somalijskiej stolicy - Mogadiszu. Na miejsce zginęło co najmniej 8 osób. Ponad 20 osób zostało zabranych do szpitala. Przypuszcza się, że śmiertelny bilans ataku może wzrosnąć.

Do zamachu przyznała się fundamentalna organizacja islamska al-Shabaab.

Według świadków, tuż po eksplozji doszło do krótkiej strzelaniny, ale szczegóły nie są znane. Należy zwrócić uwagę na fakt, że zaatakowana kawiarnia była popularnym miejscem spotkać pracowników somalijskich służb bezpieczeństwa. Są oni wśród ofiar.

Oficjalne, publiczne potwierdzenie odpowiedzialności za atak złożył rzecznik wojskowego ramienia al-Shabaab, Szejk Abdiasis Abu Musab. Jako cel ataku wymienił policję, wywiad, urzędników wojskowych i pracowników pochodzących spoza samej Somalii. Według Musaba wśród ofiar mają być dwaj somalijscy generałowie, ale wciąż nie ma potwierdzenia tych rewelacji. Kilka dni wcześniej w zamachu bombowym 90 kilometrów od stolicy zginęło trzech żołnierzy.

W ostatnim czasie obszar kontrolowany przez fundamentalistów powiązanych z Al-Kaidą znacznie się skurczył. Jest to skutek prowadzonych na szeroką skalę operacji wojskowych Unii Afrykańskiej oraz wsparcia ONZ udzielanego rządowi centralnemu Somalii. Jest to prawdopodobnie przyczyną wzmożenia działań terrorystycznych na obszarach kontrolowanych przez oficjalne władze.

07.05.2017 Emmanuel Macron nowym prezydentem Francji

Według wstępnych danych powyborczych sondaży nowym prezydentem Francji zostanie polityk o preferencjach centrowych I partyjnie niezależny, Emmanuel Macron. Ten trzydziestodziewięcioletni polityk zostanie najmłodszą głową francuskiego państwa w historii.

Druga tura wyborów prezydenckich we Francji, która miała miejsce w niedzielę 7 maja 2017 r. potwierdziła domysły większości komentatorów. Centrysta Macron pokonał liderkę skrajnie prawicowego frontu narodowego, Marine Le Pen. Zwycięzca zdobył 65,5% poparcia, a jego kontrkandydatka 34,5%.

Wybory, które właśnie się zakończyły, przejdą do historii. Po raz pierwszy od powstania V Republiki Francuskiej, to jest od 1958 r., druga tura wyborów wyłoniła zwycięzcę spośród kandydatów, którzy nie posiadali partyjnej legitymacji najważniejszych formacji politycznych. To jakościowa zmiana w partyjnym systemie.

Zwycięzca, prezydent elekt Emmanuel Macron w swoim pierwszym przemówieniu powiedział, że otwiera się nowa karta w historii Francji. Karta, która ma opierać się na zaufaniu i odrodzonej nadziei. Podkreślił, że w trakcie ostatnich miesięcy słyszał gniew, niepokój i wątpliwości wyrażane przez obywateli. Przez najbliższe pięć lat będzie starał się zniwelować podziały – jak sam stwierdził.


Źródło: Emmanuel Macron,
https://www.politics.ox.ac.uk/news/sudhir-hazareesingh-on-the-rise-of-emmanuel-macron.html, [dostęp dn. 07.05.2017]; Photo by Official LeWeb Photos (CC BY 2.0).

Tuż po ogłoszeniu sondażowych wyników wyborczych, tysiące zwolenników Macrona zebrało się w okolicach Luwru w Paryżu, by świętować. Sam zwycięzca dołączył do nich krótko później. Doszło też do niewielkich starć między policją a grupą kilkudziesięciu antykapitalistów.

Liderka Frontu Narodowego w swoim przemówieniu pogratulowała zwycięzcy i podziękowała za około 11 milionów głosów na nią oddanych. Podkreśliła konieczność odnowy i przebudowy własnej partii, czym zapewne zainicjowała początek kampanii przed wyborami parlamentarnymi.

06.05.2017 Ismail Haniyeh na czele Hamasu

Palestyńska i islamska organizacja wybrała dziś nowego lidera. Został nim Ismail Haniyeh. Według komentatorów, taki wybór może być początkiem politycznej ofensywy zmierzającej do pogodzenia zwaśnione palestyńskie frakcje.

Ismail Haniyeh do tej pory był zastępcą szefa Hamasu, pochodzącego z Kataru: Khaleda Meshaala. W zeszłym tygodniu przyjęto nowy polityczny program, w którym złagodzono stanowisko wobec Izraela. Wydaje się, że Hamas zmierza do reorientacji swojej dotychczasowej polityki.

Od 2007 r. Hamas dzierży kontrolę nad Strefą Gazy, gdzie utrzymuje znaczną część swoich sił zbrojnych. Na Zachodnim Brzegu Jordanu kontrolę sprawuje organizacja Al-Fatah, która ma za sobą aż trzy wojny z Izraelem.

Jak podaje agencja Reutera, Haniyeh ma obecnie 54 lata i urodził się w Strefie Gazy. Po zwycięstwie wyborczym przez Hamas w 2006 r. Haniyeh został wybrany na premiera i publicznie wciąż posiada ten tytuł pomimo faktu dymisji przez prezydenta Mahmouda Abbasa, który jest liderem Fatah.

Jeden z działaczy organizacji Fatah, Azzam Al-Ahmed życzył nowemu liderowi Hamasu szczęścia i zaapelował o poczynienie starań celem zakończenia podziałów istniejących między palestyńskimi formacjami. Jednocześnie podkreślił, że Hamas musi zrezygnować z kontroli nad Gazą, co Haniyeh automatycznie odrzucił.

Zarówno Stany Zjednoczone, jak i Unia Europejska, uważają Hamas za organizację terrorystyczną. Trudno będzie nowemu liderowi, Haniyeh’owi doprowadzić do pogodzenia zwaśnionych stronnictw. Hamas wciąż nie uznaje prawa Izraela do istnienia, ale zrezygnował z nawoływania do zniszczenia żydowskiego państwa. Zgodnie z ostatnim dokumentem programowym popierają ideę granic sprzed wojny z 1967 r.

06.05.2017 Boko Haram uwolniło część porwanych dziewczynek

Jak podali do publicznej wiadomości nigeryjscy urzędnicy, fundamentalna organizacja islamska Boko Haram uwolniła kilkadziesiąt dziewczynek porwanych ze szkoły w mieście Chibok położonym w północno-wschodniej Nigerii. Do wydarzenia doszło w kwietniu 2014 r., kiedy to fundamentaliści porwali ponad 200 dziewczynek.

Według wciąż niepotwierdzonych informacji – media masowe powołują się na ministra, który prosił o anonimowość – miano uwolnić 82 dziewczynki. Inne źródła podają, że liczba uwolnionych oscyluje między 50 a 62 uczennic. Prawdopodobnie wypuszczenie na wolność jest skutkiem potajemnych rozmów rządu nigeryjskiego z przywódcami Boko Haram.

Źródła wojskowe, na które powołują się dziennikarze, podają, że dziewczynki przebywają teraz w mieście Banki, w pobliżu granicy z Kamerunem, gdzie są poddawane badaniom lekarskim. Później mają zostać przetransportowane do Maiduguri, stolicy stanu Borno.

Porwanie naraz tylu uczennic było jednym z najgłośniejszych operacji przeprowadzonych przez fundamentalistów. Rząd nigeryjski był mocno krytykowany przez obywateli, który nie był w stanie nie tylko doprowadzić do uwolnienia ponad 200 dziewczynek, ale także zakończyć wieloletniego konfliktu zbrojnego z Boko Haram.

Jedyne oficjalne potwierdzenie rozmów na temat porwanych padło z ust prezydenta Muhammadu Buhari’ego, który zaznaczył w kwietniu 2017 r., że trwają rozmowy na temat zwolnienia dziewczynek.

Od początku powstania Boko Haram, którego podstawowym celem jest utworzenie kalifatu, zginęło ponad 20 tysięcy mieszkańców a około 2 milionów musiało opuścić swoje miejsce zamieszkania. Wciąż spore obszary północno-wschodniej Nigerii jest pod kontrolą fundamentalistów.

05.05.2017 Amerykański żołnierz poniósł śmierć w Somalii

Amerykański żołnierz zginął w Somalii. Jest to pierwsza strata amerykańskiej armii w tej części Afryki od czasu operacji z 1993 r. sfilmowanej przez Ridleya Scotta („Helikopter w ogniu”).

Do wydarzenia doszło 4 maja 2017 r. w pobliżu miasta Barii, około 64 kilometrów od stolicy kraju, Mogadiszu. Żołnierz zginął podczas starcia z bojownikami islamskiej organizacji fundamentalistycznej: al-Shabab. Dwóch innych Amerykanów zostało rannych.

Oficjalnie amerykańskie siły zbrojne udzielają somalijskiej armii szeroko pojętą „pomoc i doradztwo”. Do tej pory, od czasu klęski operacji z 1993 r., administracja Stanów Zjednoczonych unikała zaangażowania w Rogu Afryki. Obecny prezydent Donald Trump zmienił taktykę w marcu 2017 r. i rozszerzył zakres możliwych działań przeciwko formacjom zbliżonym w swoim działaniu do sławetnej al-Kaidy.

Pamięć o wydarzeniach z 1993 r. wciąż jest żywa. Dlatego Amerykanie przyjęli strategię wspierania lokalnych sił i umożliwienie somalijskiemu rządowi samodzielnych działań zbrojnych. Z tego też powodu obecni na miejscu amerykańscy żołnierze uczestniczą w działaniach jako doradcy. W ostatnim czasie do Somalii przybyły dodatkowe siły z USA. Podobne działania doradcze i szkoleniowe czynią Brytyjczycy i Turcy.

Zabity żołnierz należał do jednostki US Navy Seal. Według niepotwierdzonych danych, Amerykanie prowadzili w regionie działania zmierzające do schwytania dowódcy al-Shabab w pobliżu rzeki Shabelle.

05.05.2017 Starcia na granicy afgańsko-pakistańskiej

Jak donosi BBC, na granicy afgańsko-pakistańskiej doszło do starć. W incydencie wzięli udział żołnierze z obu stron. Pakistan podjął decyzję o zamknięciu przejścia granicznego w Chaman.

Rząd Pakistanu wystosował oficjalną skargę na poczynania afgańskiej straży granicznej, która miała jako pierwsza użyć broni palnej przeciwko jednostkom strzegącym granicy po stronie pakistańskiej.

Według kierownika rządowego szpitala w Chaman, co najmniej sześć osób poniosło śmierć a 31 zostało rannych. Po stronie afgańskiej wiadomym jest o dwóch rannych osobach. Do wydarzenia doszło we wsiach Luqman i Jahangir, leżących na granicy. Oba państwa od lat prowadzą spór graniczny. Jest to spowodowane faktem, że obecny podział ziem jest skutkiem polityki kolonialnej Wielkiej Brytanii. Narzucona została granica, która nie podoba się żadnej ze stron.

Mimo granicznego sporu, starcia sił zbrojnych obu stron należą do rzadkości. Faktem jest, że oba rządy oskarżają się nawzajem o niedostateczne działania przeciwko fundamentalistom islamskim. Na początku 2017 r. Pakistan pozamykał sporą liczbę przejść granicznych w związku z niebezpieczeństwem ze strony bojowników.

04.05.2017 Amerykańska Izba Reprezentantów zatwierdziła dodatkowe sankcje przeciwko Korei Północnej

Izba niższa amerykańskiego Kongresu - Izba Reprezentantów - zatwierdziła dodatkowe sankcje przeciwko Korei Północnej. Jest to skutek wzmożonych prac reżimu komunistycznego nad własnym programem nuklearnym. Północnokoreańskie działania wprost zmierzają do destabilizacji w regionie. Największe obawy pojawiają się w Korei Południowej i Japonii.

Za przyjęciem nowej ustawy głosowało 419 deputowanych amerykańskiej Izby Reprezentantów. Tylko jeden głosował przeciw. Według zwolenników nowych sankcji, ma być to jasny sygnał dla Korei Północnej, by powstrzymała swoje nieodpowiedzialne działania.

Zanim projekt ustawy trafi do Białego Domu, celem zaaprobowania przez prezydenta, musi zostać przegłosowana w izbie wyższej parlamentu, Senacie. Dokument został już przesłany, lecz nie wiadomo kiedy dojdzie do głosowania.

04.05.2017 Francja po ostatniej debacie przed drugą turą wyborów prezydenckich

Według większości komentatorów ostatnią przedwyborczą debatę zwyciężył centrowy polityk, partyjnie niezależny, Emmanuel Macron. Mogło to ugruntować pozycję lidera w prezydenckim wyścigu. Według większości sondaży nie powinien mieć problemu z pokonaniem liderki skrajnie prawicowego Frontu Narodowego, Marine Le Pen.

Francuskie rynki finansowe zareagowały paniką w związku z faktem, że Le Pen dostała się do drugiej tury wyborów. Zwycięstwo Macrona w debacie uspokoiło chwilowo sytuację.

Macron i Le Pen prezentują dwie odmienne wizje Francji i Europy. O ile liderka Frontu podkreśla konieczność większej kontroli granic i napływu migrantów oraz większy sceptycyzm w kontekście strefy euro, o tyle Macron jest za otwartością granic i pogłębianiem współpracy europejskiej, a także większą liberalizacją gospodarki.

Według sondażu Elabe dla BFMTV, aż 63% badanych wyraźnie wskazało Macrona jako zwycięzcę debaty przedwyborczej, która miała miejsce wieczorem 3 maja 2017 r. Druga tura wyborów prezydenckich odbędzie się 7 maja 2017 r. Według sondażu Harris Interactive 42% badanych uznało Macrona za bardziej przewidującego. Le Pen przekonała do siebie 26% ankietowanych, a 31% nie wskazało nikogo za dość wiarygodnego. Stąd możemy się spodziewać, że do ostatniej chwili będzie trwała walka o głosy niezdecydowanych.

02.05.2017 Stan zdrowia Muhammadu Buhari’ego

Od pewnego czasu pojawiają się alarmujące informacje odnośnie pogarszającego się stanu zdrowia nigeryjskiego prezydenta, Muhammadu Buhari’ego.

Ten 74-letni przywódca w styczniu 2017 r. wziął 7 tygodni urlopu medycznego i poleciał do Wielkiej Brytanii, gdzie prawdopodobnie przeszedł transfuzję krwi. Nie ujawnił on sam na co choruje, ale powiedział w wywiadzie, że nigdy nie czuł się tak źle. Wielu nigeryjskich polityków nawołuje, by Buhari wziął kolejny urlop. Stan jego zdrowia uniemożliwił mu uczestniczenie w pracach gabinetu podczas dwóch ostatnich zebrań. W wielu nigeryjskich meczetach miały miejsce modlitwy za zdrowie prezydenta.

Prezydent Nigerii Muhammadu Buhari,
https://www.africametro.com/headline/president-muhammadu-buhari-cabinet-allow-rest, Creative Commons Attribution-NonCommercial-ShareAlike 4.0 International License.


02.05.2017 Turcja coraz dalej od Unii Europejskiej

Jeszcze nie tak dawno temu perspektywa przystąpienia Turcji do Unii Europejskiej wydawała się całkiem możliwa. Wszystko zmieniło się w połowie 2016 r. po nieudanym wojskowym zamachu stanu. Reperkusje wobec zamachowców, zaangażowanie w syryjskiej wojnie domowej przeciwko Państwo Islamskiemu oraz bojownikom kurdyjskim, zapowiedź referendum w sprawie przywrócenia kary śmierci, zmiany w ustawie zasadniczej przyznającej znaczne uprawnienia głowie państwa, etc. Te i inne działania znacząco ochłodziły relacje Ankary nie tylko z Brukselą, ale także z wieloma innymi europejskimi stolicami.

Jak donosi agencja Reutera, turecki przywódca, prezydent Tayyip Erdogan stwierdził, że Unia Europejska jeśli chce, by Turcja integrowała się ze „starym kontynentem” to musi otworzyć te rozdziały negocjacyjne, gdyż w innym przypadku usłyszy tylko „Do widzenia”.

Słowa te padły po tym, jak unijny komisarz Johannes Hahn odpowiedzialny ze relacje z państwami kandydującymi stwierdził, że Turcja odwróciła się plecami do Europy. Taka wymiana słów może sugerować, że o ewentualnym akcesie Ankary do UE możemy na razie zapomnieć.

01.05.2017 Przedterminowe wybory na Malcie

Premier Malty Joseph Muscat podjął decyzję o rozpisanie wyborów powszechnych na rok przed planowanym głosowaniem Wybory mają odbyć się 3 czerwca 2017 r.

Maltańska opozycja polityczna domaga się dymisji Muscata w związku z wybuchem afery wokół małżonki premiera, Michelle. Ma ona być rzekomo właścicielką firmy zarejestrowanej w raju podatkowym, w Panamie. Państwo Muscat zaprzeczają oskarżeniom, a śledztwo jest w toku. Zdaniem premiera „prawda leży po ich stronie”, a przez decyzję o przedterminowych wyborach chciał uchronić Maltę przed politycznym kryzysem.

Cała sprawa wyszła na jaw niecały miesiąc temu, gdy blogerka Daphne Caruna Galizia ujawniła część dokumentów Panama Papers. Tak zwane „Panama Papers” to zbiór dokumentów ujawnionych opinii publicznej po ich wycieku z kancelarii prawnej Mossack Fonseca.

Sam Muscat podkreśla, że pod jego rządami kraj osiąga bardzo dobre wyniki gospodarcze. Bezrobocie jest niskie a wzrost gospodarczy przekracza 3,5%. Po wybuchu afery na ulice wyszli protestujący żądający dymisji i skutecznej walki z korupcją. Dokumenty Panama Papers pogrążają również ministra energii i szefa sztabu. Według lidera opozycji, Simona Busuttila, rządy Muscata obarczone są czteroletnimi brudami korupcji. Malta obecnie sprawuje rotacyjną prezydencję w Unii Europejskiej.


Premier Malty Joseph Muscat,
http://www.parlamentarny.pl/wydarzenia/premier-malty-w-polsce-premier-szydlo-bedzie-rozmawiac-z-josephem-muscatem,17844.html, [dostęp dn. 01.05.2017]; CC BY-SA 3.0.

01.05.2017 Francja przed II turą wyborów prezydenckich

Premier Francji Bernard Cazeneuve, który wywodzi się z Partii Socjalistycznej stwierdził, że ewentualne zwycięstwo skrajnie prawicowej liderki Frontu Narodowego Marine Le Pen w drugiej turze wyborów prezydenckich skończyłoby się katastrofą nie tylko dla francuskiego państwa, ale także dla samej Unii Europejskiej.

Jak możemy przeczytać w gazecie Liberation, Cazeneuve uważa, że „Unia Europejska, osłabiona przez Brexit, nie byłaby w stanie wytrzymać nowego wstrząsu, który związany byłby z objęciem władzy przez rząd wyraźnie eurofobiczny”. Jednocześnie zaapelował do wyborców, by Ci w nadchodzącej drugiej turze oddali głos na bezpartyjnego centrystę, Emmanuela Macrona.

Dotychczasowy prezydent, Francois Hollande, który również wywodzi się z formacji socjalistycznej, zaapelował o głosowanie na Macrona, po tym jak kandydat Partii Socjalistycznej uzyskał wynik niepozwalający na startowanie w drugiej turze. Hollande to pierwszy francuski prezydent, który nie ubiega się o reelekcję. Jest to skutek najniższego poparcia społecznego w historii francuskiego semiprezydencjalizmu.

W innym francuskim czasopiśmie biznesowy Les Echos, prezesi największych firm ostrzegali przed szkodliwym dla gospodarki wyborem Le Pen. Kandydatka skrajnej prawicy w ostatnich dniach łagodzi swój wizerunek, między innymi podkreślając, że nie jest za wycofaniem euro i powrotem do franka





facebook