RODMToruń

SIEĆ REGIONALNYCH OŚRODKÓW DEBATY MIĘDZYNARODOWEJ






BIULETYN INFORMACYJNY RODM TORUŃ
WIADOMOŚCI ZE ŚWIATA
CZERWIEC 2017

30.06.2017 Syryjczycy wracają do domu (?)

Jak podaje BBC, powołując się na dane ONZ, w 2017 r. do swoich domów miało powrócić około pół miliona Syryjczyków. Organizacja Narodów Zjednoczonych opisuje to zjawisko jako "niezwykły trend".

Biuro Wysokiego Komisarza Narodów Zjednoczonych do spraw Uchodźców UNHCR podaje, że blisko 440 tysięcy obywateli Syrii, którzy uciekli z miejsca zamieszkania, nie przekraczając granicy, zdecydowało się powrócić do swoich domów. Liczba osób, które z zagranicy wróciło do państwa syryjskiego szacowana jest na 31 tysięcy. Większość z tych osób to mieszkańcy dużych miast takich jak Aleppo, Hama, Homs czy Damaszek. Jednocześnie ta sama agenda ONZ podkreśla, że warunki bezpieczeństwa są dalekie od idealnych i nie zaleca powrotu do domu Syryjczykom.

Rzecznik prasowy UNHCR, Andrej Mahecic powiedział, że jego agenda "dostrzegła niezwykły trend spontanicznego powrotu do Syrii". W wyniku przeprowadzonych badań, Mahecic podkreślił, że głównym powodem tej sytuacji jest chęć dowiedzenia się przez Syryjczyków, co stało się z ich rodzinami. Kwestie bezpieczeństwa zeszły na dalszy plan. Jednocześnie rzecznik dodał, że od 2015 r., głownie z Turcji do Syrii, wróciło około 260 tysięcy uchodźców.

Szacuje się, że liczba syryjskich uchodźców oscyluje na poziomie 5 milionów osób, które zdecydowały się opuścić granicę kraju. Dodatkowo, ponad 6 milionów Syryjczyków miało zostać zmuszonych do opuszczenia miejsca zamieszkania, lecz pozostały na obszarze Syrii. Od początku wojny domowej w Syrii, życie straciło około 300 tysięcy osób.

30.06.2017 Ataki w obozach dla syryjskich uchodźców w Libanie

Jak donosi BBC, podczas operacji libańskich wojsk w dwóch obozach dla syryjskich uchodźców, doszło do starcia z sunnickimi dżihadystami. W jednym z obozów czterech zamachowców samobójców wysadziło się w powietrze, a w drugim doszło do starcia z jednym bojownikiem, który użył granatu ręcznego. Do wydarzeń tych doszło w pobliżu miasta Arsal, niedaleko granicy z Syrią.

Według wstępnych informacji, oprócz pięciu fundamentalistów, śmierć poniosła jedna kobieta, a trzech żołnierzy i czterech cywili zostało rannych. Celem operacji wojskowej Libanu było unieszkodliwienie fundamentalistów islamskich, jak również odnalezienie składowisk broni. Miasto Arsal już kilkakrotnie było świadkiem starć między libańskimi wojskami a dżihadystami. Skutkiem ostatnich wydarzeń jest aresztowanie około 350 osób. Źródła w libańskiej armii podają, że zidentyfikowano kilku członków niesławnego Państwa Islamskiego ISIS.

Od początku syryjskiej wojny domowej w 2011 r., do Libanu uciekło dziesiątki tysięcy obywateli. Ich napływ już spowodował pogłębianie się podziałów między szyitami i sunnitami żyjącymi w Libanie. Przykładowo Arsal jest zdominowane przez sunnitów, a okoliczne wioski zamieszkują głównie szyici. Według komentatorów, w mieście silną pozycję mają fundamentaliści z organizacji Jabhat Fateh al-Sham (albo Dżabhat Fath asz-Szam) ściśle współpracującej z ISIS.

28.06.2017 Świat zmaga się z nowym cyberatakiem

Zaledwie dzień po tym, jak wirus po raz pierwszy zaatakował na Ukrainie, skutki stały się widoczne na całym świecie. Według specjalistów od cyberbezpieczeństwa, we wtorek 27 czerwca 2017 r. nowy typ infekcji zaatakował komputery na Ukrainie. Użytkownicy pobierający plik programu do rozliczeń podatkowych lub odwiedzający popularną witrynę informacyjną automatycznie zarażali swoje komputery.

Nowy wirus szybko się rozprzestrzenił. Dzień później to nowe zagrożenia doprowadziło m. in.: do zakłóceń pracy portów od Bombaju do Los Angeles, czy też wstrzymało pracę fabryki czekolady w Australii. Specjaliści od technologii informatycznej wciąż zmagają się ze skutkami tego cyberataku oraz czynią starania mające powstrzymać rozprzestrzenianie się wirusa.

W oficjalnym komunikacie duńskiego przewoźnika A.P. Moller-Maersk możemy przeczytać, że firma zmuszona została do przekierowania części floty do innych miejsc załadunku-rozładunku a ponad 76 portów ma być obecnie sparaliżowana z powodu obecnego cyberatatku. Podobne problemy z transportem towarów zgłaszają tacy światowi potentaci jak amerykański FedEx Corp czy chiński Cofco.

Ukraina już oficjalnie oskarżyła, że za cyberatakiem może stać Rosja, która w przeszłości kilkukrotnie prowadziła podobne działania. Moskwa natomiast odrzuciła oskarżenia podkreślając, że wirus doprowadził do szkód chociażby w firmie Rosneft.

Słowacka firma ESET poinformowała, że według jej badań 80% wirusów mających globalny zasięg ma swoje źródło na Ukrainie. Drugie miejsce w tym rankingu zajmują Włochy – około 10%.

28.06.2017 Zamach stanu w Wenezueli?

Jak podaje agencja Reutera, wenezuelskie władze obecnie ścigają osoby odpowiedzialne za atak na kluczowe budynki rządowe w stolicy. Atak nastąpił z przelatującego helikoptera, z którego przeprowadzono atak granatami i z broni palnej. Jednak krytycy prezydenta Nicolasa Maduro sugerują, że za rzekomym zamachem mogą stać obecne władze, a celem ma być usprawiedliwienie wszelkich represji wobec protestującej opozycji.

W późnych godzinach popołudniowych 27 czerwca 2017 r. nad Caracas przelatywał rzekomo skradziony helikopter, z którego oddano strzały w kierunku budynku ministerstwa spraw wewnętrznych a następnie obrzucono granatami siedzibę Sądu Najwyższego. Oba organy władzy państwowej przez opozycję są postrzegane jako bastiony reżimu Maduro.

Nikt nie ucierpiał w wyniku ostrzału i obrzucenia granatami. Władze podały do publicznej wiadomości, że podjęły pościg za policyjnym pilotem, 36-letnim Oscarem Perezem. Miał on być widziany na pokładzie helikoptera ze sztandarem: "Wolność!". To właśnie Perez uważany jest za pomysłodawcę ataku i głównego inspiratora. Władze już nazwały go psychopatą, natomiast skradziony helikopter został odnaleziony nad wybrzeżem. Co ciekawe, Perez ma też za sobą aktorski epizod. W 2015 r. zagrał w wenezuelskim filmie: Suspended Death. Wiceprezydent Wenezueli Tareck El Aissami zaapelował, by obywatele poparli działania władz, które zamierzają schwytać "fanatycznego, ekstremistycznego terrorystę".

Wenezuela od kilku miesięcy pogrążona jest w politycznym i gospodarczym kryzysie. Opozycja domaga się gruntownych reform oraz przeprowadzenia wolnych i demokratycznych wyborów. W tym celu organizuje regularnie protesty przeciwko władzy Maduro. Starcia z policją i siłami bezpieczeństwa kosztowały życie już 76 osób. Liczbę rannych i aresztowanych liczy się w setkach. Zdaniem prezydenta Maduro, opozycja zachęcana przez Stany Zjednoczone ma dokonywać zamach stanu.

Sytuacja w Wenezueli jest niezwykle trudna. Władza wykonawcza kontrolowana jest przez Maduro i jego zwolenników, natomiast większość w parlamencie ma opozycja. Przeciwnicy prezydenta podkreślają, że czują się w budynku władzy ustawodawczej jak w twierdzy oblężonej przez proprezydenckie gangi. Wtorkowy atak zbiegł się z sądową rozprawą, która chce ograniczenia prerogatyw prokuratora generalnego Luisa Ortegi, ten zaś wyrasta na twarz całej opozycji.

Sam Perez opublikował materiał video, na którym otoczony przez czterech uzbrojonych i zamaskowanych mężczyzn oświadcza, że stoi na czele koalicji urzędników cywilnych oraz służb bezpieczeństwa. Ich celem ma być walka przeciwko tyranii.

27.06.2017 Zbrojne ramię FARC przestało istnieć

Formalnie zbrojne ramię FARC (Fuerzas Armadas Revolucionarias de Colombia – Ejército del Pueblo), najstarszej i największej rebelianckiej organizacji w Kolumbii, przestało istnieć. Uznaje się ten fakt za koniec konfliktu zbrojnego, który trwał od 1964 r.

Wydarzenie to nabrało wyjątkowej oprawy w Kolumbii. Prezydent Juan Manuel Santos podczas uroczystej ceremonii rzekł, że "pokój stał się realny i nieodwracalny". Wcześniej za wkład w rozwiązanie konfliktu został nagrodzony pokojową nagrodą Nobla. Byli partyzanci już zapowiedzieli, że skupią się teraz na utworzeniu własnej partii politycznej, ale pod nową nazwą (stara ma się źle kojarzyć). Podczas oficjalnej uroczystości wszyscy partyzanci ubrani byli w białe koszule i białe spodnie, jako znak panującego pokoju.

Lider FARC, Rodrigo Londoño znany jako Timochenko powiedział: "Żegnaj wojno! Żegnam się z bronią! Witaj pokoju!". Głównym warunkiem wejścia w życie porozumienia pokojowego było przekazanie posiadanych zasobów broni przez ponad 9 000 partyzantów. Ostatecznie przekazano 7 132 sztuki. W wyniku konfliktu zbrojnego śmierć poniosło około 260 000 obywateli, przez ponad 50 lat prowadzonych działań.


Źródło: Flaga Kolumbii,
http://www.catholicnewsagency.com/news/catholics-jews-and-muslims-sign-peace-statement-in-colombia-55605/, [dostęp dn. 27.06.2017]; CC BY-NC 2.0.

Prezydent Santos zapowiedział, że jeden przekazany karabin AK-47 odda artyście, by ten przekształcił go w łopatę. Ta zaś ma trafić do Timochenko, by ten mógł "pielęgnować pokój".

Prezydent Santos już zapowiedział, że podobny proces pokojowy zamierza przeprowadzić z drugą, co do wielkości, lewicową partyzantką o nazwie Armia Wyzwolenia Narodowego (Unión Camilista – Ejército de Liberación Nacional ELN).

26.06.2017 Emmanuel Macron: koniec konfliktu na Ukrainie możliwy

Francuski prezydent Emmanuel Macron powiedział, że jedyny sposób na zakończenie konfliktu zbrojnego na Ukrainie to przestrzeganie zapisów porozumień mińskich. Tym samym wyraził inne zdanie niż te, które wygłosił amerykański sekretarz stanu Rex Tillerson.

Dnia 14 czerwca 2017 r., Tillerson powiedział, że nowa amerykańska administracja Donalda Trumpa nie chce być w „kajdankach” umów z 2015 r. Wtedy to cztery państwa: Francja, Niemcy, Rosja i Ukrainy w białoruskiej stolicy zawarły umowę mającą na celu powstrzymanie rozlewu krwi. Zdaniem Tillersona, Kijów ma możliwość zawarcia porozumienia z Moskwą bez żadnych pośredników. Trzy lata po aneksji Krymu i śmierci wielu żołnierzy i cywili (Ukrainy, separatystów i Rosji), trudno teraz mówić o możliwym pokojowym rozwiązaniu sporu.

Macron wyraził swoją opinię, po spotkaniu z prezydentem Ukrainy, Petro Poroszenko. Francuski przywódca powiedział: „musimy dać sobie kilka miesięcy, by odnieść sukces w oparciu o zawarte porozumienia”. Odnosząc się do słów amerykańskiego sekretarza stanu stwierdził, że wie, iż niektórzy sceptycznie odnoszą się do dotychczasowych umów, ale nie widzi on lepszych sposobów rozwiązania konfliktu. Zdaniem Macrona, słowa Tillersona są skutkiem niezrozumienia istniejących uwarunkowań.

Minister spraw zagranicznych Ukrainy, Pavlo Klimkin w wywiadzie dla agencji Reutera stwierdził, że Stany Zjednoczone nie przyczyniły się nawet w minimalnym stopniu do zakończenia konfliktu na Ukrainie. Z drugiej strony, działania Waszyngtonu, które mogą iść innym torem i przynieść pozytywny efekt, będą zawsze mile widziane. Jest to zapewne skutek podpisanej po wizycie ukraińskiej głowy państwa w Waszyngtonie umowy o dostawach sprzętu i broni. Jak informuje Klimkin, szczegóły porozumienia są nadal uzgadniane.

Zarówno Macron, jak i Poroszenko, chcieliby w najbliższym czasie zorganizować kolejne spotkanie w tak zwanym „formacie normandzkim”, skupiającym przedstawicieli tych samych czterech państw, które brały udział w wynegocjowaniu porozumienia mińskiego. Jednakże już teraz, minister spraw zagranicznych Niemiec, Sigmar Gabriel stwierdził, że byłoby to bezcelowe, gdyż umowa z Mińska nie dała spodziewanych efektów.

26.06.2017 Rozmowa telefoniczna Ławrow-Tillerson

Dziś miała miejsce rozmowa telefoniczna między rosyjskim ministrem spraw zagranicznych Siergiejem Ławrowem, a amerykańskim sekretarzem stanu Rexem Tillersonem. Głównym tematem, którzy poruszyli rozmówcy, była ciągnąca się od sześciu lat syryjska wojna domowa. Obaj byli zgodni co do tego, że zawieszenie broni wynegocjowane podczas rozmów w kazachskiej stolicy Astanie, winno zostać ugruntowane i należy doprowadzić do sytuacji, kiedy to wszystkie strony go przestrzegają.

Według rosyjskich źródeł, Ławrow miał naciskać na Tillersona, by ten wpłynął na syryjskich rebeliantów. Zdaniem Moskwy ma dochodzić do celowych prowokacji przeciwko siłom zbrojnym reżimu prezydenta Baszara al-Assada. Rosja nigdy nie ukrywała, że zaangażowała się w syryjski konflikt, po stronie dotychczasowych władz, przeciwko którym prowadzona jest rebelia.

Zarówno Ławrow, jak i Tillerson, w oficjalnych oświadczeniach zapowiedzieli kontynuowanie kontaktów na linii dwustronnej, w celu przedyskutowania najważniejszych problemów. Jak do tej pory, Władimir Putin oraz Donald Trump nie mieli okazji do bezpośredniego spotkania – jak się wydaje, brakuje też do tego chęci.

25.06.2017 Albania po wyborach

Dnia 25 czerwca 2017 r. odbyły się w Albanii wybory parlamentarne. Według sondażu typu exit poll, zwyciężyła rządząca od 2013 r. Socjalistyczna Partia Albanii (Partia Socialiste e Shqipërisë PS). Na jej czele stoi obecny premier Edi Rama. Centrolewicowa formacja uzyskała sondażowy wynik na poziomie 45-49%.

Główna formacja opozycyjna, prawicowa Demokratyczna Partia Albanii (Partia Demokratike e Shqipërisë PD) miała uzyskać poparcie na poziomie 30-34%. Na jej czele stoi Lulzim Basha. Na trzecim miejscu plasuje się proeuropejski Socjalistyczny Ruch Integracji (Lëvizja Socialiste për Integrim LSI), powstały z rozpadu PS, na czele z Ilir Meta, który jest prezydentem-elektem Albanii. Jego formacja miała zdobyć poparcie na poziomie 11-15%. Ostatnią partią, która uzyskała dobry wynik jest prawicowa Partia Sprawiedliwości, Integracji i Jedności (Partia Drejtësi, Integrim dhe Unitet PDIU), którą kieruje Shpëtim Idrizi. Jej wynik to 3-5%. Pozostałe ugrupowania nie liczą się na politycznej scenie.

Kampania wyborcza została wyraźnie zdominowane przez PS i PD. Głównym tematem okazała się reforma sądownictwa oraz dalsze prace na rzecz akcesu do Unii Europejskiej. Konieczne zmiany, które umożliwiłyby integrowanie z resztą kontynentu, zdaniem komentatorów wymagałyby uzyskania przez jedną z wiodących partii swobodnej większości. Już pojawiają się głosy, że według exit poll PS powinna mieć więcej niż 71 miejsc w 140-osobowym parlamencie. Ale na ostateczne komentarze powinniśmy poczekać na oficjalny wynik wyborów parlamentarnych.

Prezydent Albanii wybierany jest przez parlament. Ostatnie wybory prezydenckie miały miejsce między 19 a 28 kwietnia 2017 r. Wtedy to odbyły się cztery rundy głosowań. Decyzją parlamentarzystów, w dniu 24 lipca 2017 r. zaprzysiężony zostanie Ilir Rexhep Meta. Zastąpi on obecnego prezydenta Bujara Faika Nishani’ego. Albańska głowa państwa wybierana jest na 5 lat.


Źródło: Premier Edi Rama,
https://www.occrp.org/en/daily/5631-albania-transparency-international-reports-on-large-scale-corruption, [dostęp dn. 25.06.2017]; Photo: Edi Rama Press CC BY-SA 4.0.

25.06.2017 Spór o archipelag Czagos

Zgromadzenie Ogólne Organizacji Narodów Zjednoczonych, przy 94 głosach za i 15 przeciw, podjęło decyzję o przekazaniu sprawy archipelagu Czagos (Chagos Islands/Archipelago) do Międzynarodowego Trybunału Sprawiedliwości (International Court of Justice ICJ). Archipelag Czagos to obszar 63 kilometrów kwadratowych obejmujący około 60 wysp i wysepek na rafie koralowej. Spór o tą część oceanu Indyjskiego prowadzi Wielka Brytania z Republiką Mauritiusu.

Sporny obszar był w przeszłości częścią Mauritiusu, który do 1968 r. był brytyjską kolonią. Po uzyskaniu niepodległości, mieszkańcy archipelagu zostali zmuszeni do opuszczenia wysp. Obszar ten stał się terytorium zależnym Wielkiej Brytanii, jako Brytyjskie Terytorium Oceanu Indyjskiego. Następnie wybudowano wspólną brytyjsko-amerykańską bazę wojskową.

Przez wiele lat toczony był spór prawny, który na początku XXI w. został rozstrzygnięty na korzyść dawnych mieszkańców. Sądy brytyjskie unieważniły decyzję o przymusowej migracji, ale podtrzymał specjalny status archipelagu. Należy też pamiętać o umowie dzierżawy podpisaną przez Londyn z Waszyngtonem, co utrudnia repatriację. Sama umowa ma obowiązywać do 2036 r.

Według brytyjskiego ministerstwa spraw zagranicznych, przekazanie sprawy archipelagu pod jurysdykcję ICJ jest „niewłaściwym wykorzystaniem Trybunału”. Rzecznik prasowy ministerstwa powiedział, że: „Ten wynik jest rozczarowujący”. Jednocześnie dodał, że suwerenność Brytyjskiego Terytorium Oceanu Indyjskiego to wewnętrzna sprawa Wielkiej Brytanii i Republiki Mauritiusu. Brytyjczycy oficjalnie nie uznają praw Mauritiusu do archipelagu, ale zapewnili, że oddadzą sporny obszar, gdy nie będzie on potrzebny do obrony. Obecnie wyspy mają odgrywać dużą rolę w zapewnieniu ochrony zarówno lokalnej, jak i międzynarodowej.

Komentatorzy podkreślają, że wynik głosowania w ONZ to dyplomatyczna klęska Londynu. Większość państw Unii Europejskiej wstrzymała się od głosu.


Źródło: Archipelag Czagos,
http://www.wikiwand.com/en/Chagos_Archipelago, [dostęp dn. 25.06.2017]; CC BY-SA 4.0.

25.06.2017 Ketumile Masire nie żyje

Dnia 22 czerwca 2017 r., w wieku 91 lat zmarł były prezydent Botswany, który pełnił ten urząd w latach 1980-1998, Ketumile Masire. Z tego powodu ogłoszono trzydniową żałobę narodową. Ten wieloletni przywódca Botswany uważany jest za architekta stabilności i pokoju w tym państwie, które uważane jest za jedne z najbogatszych w Afryce. K. Masire angażował się w wiele inicjatyw pokojowych. Jedna z nich doprowadziła do zakończenia wieloletniej wojny domowej w Mozambiku.

Zmarły Ketumile Masire został prezydentem w 1980 r., po śmierci pierwszego przywódcy Botswany, uważanego za twórcę niepodległości tego państwa, Seretse Khamy. Wcześniej Masire był pierwszym ministrem finansów i wiceprezydentem. Zrezygnował dobrowolnie z piastowanego urzędu w 1998 r., po wielu latach dobrego zarządzania krajem, który doprowadził do wysokiego i stabilnego wzrostu gospodarczego.

Ketumile Masire znany był również z tego, że w sposób przemyślany angażował się w popieranie ruchów niepodległościowych na południu afrykańskiego kontynentu oraz formacji antyapartheidowych w Republice Południowej Afryki RPA. Był także członkiem międzynarodowego zespołu badającego ludobójstwo w Rwandzie w 1994 r.


Źródło: Ketumile Masire,
https://alchetron.com/Quett-Masire-230755-W#-, [dostęp dn. 25.06.2017]; CC BY-SA.

24.06.2017 Niebezpiecznie na pograniczu syryjsko-izraelskim

Izrael oficjalnie potwierdził, że przeprowadził atak na syryjskie instalacje i jednostki wojskowe rozmieszczone niedaleko okupowanych przez izraelskie władze Wzgórz Golan. Syria również poinformowała, że doszło do ataku, ale jedynymi ofiarami mieli być cywile.

Syryjskie źródła poinformowały światową opinię publiczną, że w ciągu ostatnich kilku dni w prowincji Quneitra (w polskiej literaturze obowiązuje nazwa muhafaza Al-Kunajtira) doszło do ciężkich walk między wojskami rządowymi a rebeliantami i fundamentalistami islamskimi. Według Izraelczyków w tym samym czasie 10 pocisków miało zostać wystrzelonych z terytorium syryjskiego i uderzyć na zajmowane przez Izrael, Wzgórza Golan. W odpowiedzi doszło do lotniczego ataku. Jako cel wybrano pozycje, z których wystrzelono pociski oraz odkryte dwa czołgi znajdujące się w okolicy. Jeden z nich miał być przygotowany do ataku. Materiał wideo z ataku lotniczego. pokazanego przez izraelskich wojskowych pokazuje karabin maszynowy oraz czołgi, na które skierowano pociski i które to zostały trafione.

Zdaniem izraelskich wojskowych powodem ich ataku był „niedopuszczalny akt złamania suwerenności” przez Syrię. Natomiast Syryjczycy ripostują, że atak lotniczy skupił się na budynku mieszkalnym i doprowadził do wielu zgonów i szkód. Nie potwierdzają jednak wystrzelenia pocisków w kierunku Wzgórz Golan, a atak Izraela porównują do wsparcia dżihadystów.

To nie pierwszy przypadek angażowania się Izraela w syryjską wojnę domową. Najczęściej jednak jest to odpowiedź na wszelkie przypadki rakietowego ataku na Wzgórza Golan, które Syria uważa za własne i okupowane. Czasami Izrael dokonuje też ataku na libańską organizację Hezbollah, która walczy u boku reżimu Bashara al-Assada.

Trwająca sześć lat syryjska wojna domowa kosztowała życie tysiące osób, a miliony zmusiła do opuszczenia swych domów.

24.06.2017 Ultimatum państw arabskich wobec Kataru

Przedstawiciel Zjednoczonych Emiratów Arabskich, minister spraw zagranicznych Anwar Gargash powiedział w wywiadzie telewizyjnym, że w przypadku odrzucenia przez Katar ultimatum skierowanego przez inne państwa regionu, może dojść do ostatecznego „rozstania”. Dodał, że dyplomacja jako sposób rozwiązania problemu pozostaje priorytetem, lecz fakt ujawnienia warunków ultimatum podważa zasadność mediacji. Na początku czerwca 2017 r. państwa arabskie, głównie z Zatoki Perskiej, rozpoczęły bojkot katarskiego kraju, co znacząco już odbiło się na gospodarce bojkotowanego.

Arabia Saudyjska, Bahrajn, Egipt i Zjednoczone Emiraty Arabskie przygotowały 13-punktową listę żądań, które możemy uznać za ultimatum. Wśród wymagań pojawiły się takie elementy jak zamknięcie stacji telewizyjnej Al Jazeera, ograniczenie relacji z Iranem, zamknięcie tureckiej bazy wojskowej w stolicy Doha czy rozpoczęcie wypłacania odszkodowań.

Zdaniem komentatora agencji Reutera, to ultimatum ma na celu zmniejszenie wpływów Kataru. Państwo to, posiadające bogate złoża gazu i ropy, jest niewielkie w stosunku do innych krajów Zatoki Perskiej. Przez ponad dwie dekady stare dynastie rządzące w sąsiednich państwach musiały tolerować samodzielną i często z nikim nie konsultowaną politykę międzynarodową. W tle pojawiają się też oskarżenia o wspieranie przez katarskie władze fundamentalistów islamskich.

Jak do tej pory odpowiedź na ultimatum jest enigmatyczna. Oficjalne stanowisko ze stolicy Kataru, Doha brzmi: lista żądań jest analizowana a formalna odpowiedź zostanie przygotowana przez ministerstwo spraw zagranicznych i dostarczona do Kuwejtu, ale żądania nie są ani rozsądne, ani wykonalne.

Minister Gargash potwierdził, że Katar ma 10 dni na ustosunkowanie się do ultimatum, lecz nie dodał, co się stanie w przypadku odrzucenia przez Doha warunków. Cztery wspomniane państwa już zerwały stosunki dyplomatyczne i więzi handlowe. Natomiast Katar uzyskał jak do tej pory spore wsparcie ze strony Turcji. Ankara podjęła decyzję o wzmocnieniu bazy w Doha poprzez wysłanie dodatkowych żołnierzy. Gargash nazwał to eskalacją konfliktu i wyraził nadzieję, że Turcja będzie zachowywać się rozsądnie.

W istniejącym sporze pośrednikami są Kuwejt i Stany Zjednoczone. Dla Waszyngtonu istniejący od 5 czerwca 2017 r. konflikt, jest szczególnie trudny. Na terenie Kataru znajduje się amerykańska baza sił powietrznych, gdzie stacjonuje 11 tysięcy żołnierzy.

23.06.2017 Abu Bakr al-Baghdadi prawdopodobnie nie żyje

Rosyjska agencja informacyjna Interfax poinformowała światową opinię publiczną, że atak lotniczy z końca maja 2017 r. doprowadził do śmierci legendarnego przywódcy Państwa Islamskiego, Abu Bakr al-Baghdadi’ego. Według Moskwy śmierć ta jest „pewna na 100%”. Na razie nie ma innych doniesień potwierdzających ten fakt.

Według agencji Reutera, jeśli al-Baghdadi naprawdę nie żyje, to na następców należy typować dwóch jego asystentów, którzy służyli wcześniej w armii Saddama Husajna jako oficerowie. Zdaniem niezależnych ekspertów może chodzić o Iyada al-Obaidi’ego oraz Ayada al-Jumaili’ego. Generalnie uważa się, że żaden z nich nie ma dość władzy, by przejąć tytuł kalifa lub dowódcy fundamentalistów islamskich. Mogą jednak stworzyć własne organizacje zdolne prowadzić walkę z armią iracką na podobnym poziomie.

Pojawiają się jednak wciąż sceptyczne zdania na temat rosyjskich doniesień. Zdaniem amerykańskiego pułkownika i rzecznika koalicji walczącej z Państwem Islamskim Ryana Dillona: „Nie mamy żadnych konkretnych dowodów, że on nie żyje”.

Obydwaj pretendenci do przywódca w Państwie Islamskim dołączyli do sunnickiej rebelii salafitów w 2003 r. po amerykańskiej inwazji na Irak. Zarówno Iyad al-Obaidi oraz Ayad al-Jumaili wspięli się na szczyt organizacji po tym jak w ataku lotniczym w 2016 r. zginęli: Abu Ali al-Anbari (zastępca Abu Bakr al-Baghdadi’ego), Abu Omar al-Shishani (pochodzący z Czeczenii minister wojny) oraz Abu Mohammad al-Adnani (Syryjczyk, szef propagandy).

W 2014 r. Abu Bakr al-Baghdadi ogłosił się kalifem, lecz w przypadku potwierdzenia jego śmierci żaden z dwóch pretendentów na lidera Państwa Islamskiego nie będzie mógł posługiwać się tym tytułem, gdyż nie posiadają statusu religijnego, a ISIS straciło większość opanowanego wcześniej terytorium.

22.06.2017 Problemy z misją pokojową w Republice Środkowoafrykańskiej

Jak podało BBC, ponad 600 żołnierzy z Konga-Brazzaville służących w misji pokojowej Organizacji Narodów Zjednoczonych w Republice Środkowoafrykańskiej ma zostać wycofanych z związku z oskarżeniami o nadużycia seksualne. Wielowymiarowa Zintegrowana Misja Stabilizacyjna NZ w Republice Środkowoafrykańskiej znana jako MINUSCA (United Nations Multidimensional Integrated Stabilization Mission in the Central African Republic) działa od 2014 r. i obejmuje 13 tysięcy żołnierzy.

Siły pokojowe ONZ w Republice Środkowoafrykańskiej od pewnego czasu napotykają problemy. Już sześciu francuskich żołnierzy usłyszało zarzuty o molestowanie seksualne. Samo śledztwo nie zostało jeszcze zamknięte i należy spodziewać się kolejnych aktów oskarżenia.

W oficjalnym oświadczeniu ONZ możemy przeczytać, że „natura i zakres istniejących zarzutów wykorzystywania seksualnego i nadużyć, w całości, wskazują na systemowe problemy dowodzenia i kontroli” i to było powodem wycofania żołnierzy z Konga-Brazzaville. Sekretarz Generalny ONZ Antonio Guterres zapowiedział już „nowe podejście” do rozwiązania problemu nadużyć seksualnych w siłach pokojowych.

Jednostki nazywane „Błękitnymi Hełmami” zostały rozmieszczone w Republice Środkowoafrykańskiej po tym jak w kraju wybuchła wojna domowa o podłożu religijnym między chrześcijanami a muzułmanami. W tle jest walka o władzę między zwolennikami obalonego prezydenta Françoisa Bozizé – np.: milicja anti-Balaka. Natomiast środowiska muzułmańskie zrzeszyły się w 2012 r. w luźnej koalicji o nazwie Seleka na czele z Michelem Djotodia. Większość obywateli Republiki Środkowoafrykańskiej to chrześcijanie. Zginęło już kilka tysięcy osób a liczbę uciekinierów do krajów sąsiednich trudno oszacować.

22.06.2017 Wielki Meczet al-Nuri zniszczony

Premier Iraku Haider al-Abadi stwierdził, że fakt zniszczenia wielowiekowego Wielkiego Meczetu al-Nuri w Mosulu to potwierdzenie upadku Państwa Islamskiego. Walki o miasto trwają już od dłuższego czasu, a islamscy fundamentaliści są okrążeni i spychani na coraz mniejszy obszar. Według irackich wojsk bojownicy mieli wysadzić meczet oraz słynny pochylony minaret po to, by powstrzymać postępy sił rządu centralnego.

Państwo Islamskie natomiast podało do publicznej wiadomości, że to amerykańskie samoloty miały zniszczyć kompleks świątynny. Oskarżenia te zostały natychmiast zdementowane przez Pentagon. Dostępne fotografie zrobione z powietrza ukazują znaczne zniszczenia kompleksu, który został wybudowany ponad 800 lat temu. W 2014 r. Mosul został zdobyty przez Państwo Islamskie. Na jego terenie ogłoszono powstanie kalifatu, a Abu Bakr al-Baghdadi w swoim jedynym publicznym wystąpieniu zażądał lojalności od wszystkich muzułman.

Światowa opinia publiczna natychmiast zareagowała słowami oburzenia w związku ze zniszczeniem Wielkiego Meczetu. Według Lazare Eloundou Assomo, zastępcy szefa UNESCO, kompleks miał charakter symboliczny i w przyszłości mógłby stać się podstawą do pokoju w tym regionie. Iracki dowódca nazwał ten fakt jako „kolejną historyczną zbrodnią”. Walki o Mosul trwają dalej a wojska rządowe opanowały właśnie ulicę tuż obok Wielkiego Meczetu.

21.06.2017 Rosja odpowiada dyplomatycznie na działania USA

Rosyjska administracja nie ukrywa złości w związku z nowymi sankcjami jakie na ten kraj nałożyły Stany Zjednoczone. Skutkiem tego jest dzisiejsza decyzja o odwołaniu spotkania wiceministra spraw zagranicznych Sergei’a Ryabkova z amerykańskim podsekretarzem stanu Thomasem Shannonem.

Poza tym, pod dużym znakiem zapytania pozostaje kwestia ewentualnego spotkania prezydentów Donalda Trumpa i Władimira Putina. Jeszcze niedawno pojawiały się sugestie, że podczas szczytu państw G20 w Hambargu (7-8 lipca 2017 r.) mogłoby dojść do rozmowy obu liderów.

Powyższe rosyjskie działania dyplomatyczne są skutkiem amerykańskiej decyzji o umieszczeniu 38 osób i instytucji na specjalnej liście, które zostaną objęte nowymi sankcjami, w związku z decyzją Kremla o zaangażowaniu w konflikt na wschodzie Ukrainy.

W oficjalnym oświadczeniu Ryabkov stwierdził, że nałożone sankcje to kontynuacja polityki administracji Baracka Obamy, której głównym celem „było zniszczenie relacji między naszymi krajami”.

Same stosunki między Moskwą a nową administracją w Waszyngtonie uległy znacznemu ochłodzeniu po doniesieniach o możliwych działaniach hackerów rosyjskich na rzecz kampanii Donalda Trumpa. Obecny amerykański przywódca robi wszystko, by ukrócić te pogłoski sugerujące zwycięstwo Trumpa dzięki Putinowi.

Zaangażowanie zarówno USA, jak i Rosji, w syryjską wojnę domową mogło stać się podstawą do domysłów o polu pewnej współpracy. Jednak ostatnie wydarzenia temu przeczą. Dnia 18 czerwca 2017 r. Amerykanie zestrzelili samolot reżimu prezydenta Bashara al-Assada, a dwa dni później nałożyli dodatkowe sankcje. Moskwa zapowiedziała już zmianę taktyki w syryjskim konflikcie. Co ciekawe, w tym samym dniu kiedy ogłoszono nałożenie nowych sankcji, w Waszyngtonie goszczony był ukraiński prezydent Petro Poroshenko.

106.2017 Wielka Brytania po „mowie tronowej”

W środę 21 czerwca 2017 r. brytyjska królowa Elżbieta II wygłosiła „mowę tronową” podczas inauguracji nowego parlamentu po ostatnich wyborach. Zgodnie ze zwyczajem monarchini odczytała tekst przemowy wcześniej przygotowanej przez ministrów rządu kreowanego przez zwycięską Partię Konserwatywną.

Przedterminowe wybory parlamentarne zwyciężyli torysi, lecz stracili większość pozwalającą na samodzielne tworzenie rządu. Tym samym plan premier Theresy May na wzmocnienie swego gabinetu się nie powiódł. Skutki tego mogą być dalekosiężne. May chciała mieć większy mandat społeczny, by móc przeprowadzić proces wyjścia Wielkiej Brytanii ze struktur Unii Europejskiej na warunkach narzuconych przez jej gabinet. Obecnie komentatorzy zastanawiają się jak sam Brexit zostanie przeprowadzony. Poza tym, pod dużym znakiem zapytania pozostają obietnice torysów odnośnie reform opieki społecznej, edukacji czy ładu korporacyjnego.

W „mowie tronowej” znalazły się takie zapisy jak zapowiedź koalicji z Demokratyczną Partią Unionistyczną, piątą siłą polityczną w Izbie Gmin reprezentującą interesy Irlandii Północnej, w celu zapewnienia parlamentarnej większości dla gabinetu Theresy May, czy większe zwrócenie uwagi na obawy koncernów obawiających się skutków Brexitu. Królowa odczytała, że warunki wyjścia z unijnych struktur będą kompromisem między różnymi grupami społecznymi.

17.06.2017 Unia Afrykańska wzywa Dżibuti i Erytreę o spokój

Unia Afrykańska wezwała Dżibuti i Erytreę do zachowania spokoju i nieeskalowania trudnej obecnie sytuacji przygranicznej. Zaraz po tym, jak katarskie siły pokojowe zostały wycofane z obszarów przygranicznych, władze Dżibuti oskarżyły sąsiada o zajęcie spornego terytorium.

Minister spraw zagranicznych Dżibuti, Mahamoud Ali Youssouf stwierdził, że Erytrea miała nielegalnie zająć górę Dumeira i wyspę Dumeira, do których nie mają prawa. Wojsko miało zostać natychmiast postawione w stan gotowości. Jak na razie państwo oskarżane nie wystąpiło z żadną odpowiedzią.

Wojska Kataru stacjonujące na granicy obu państw, jako siły utrzymujące pokój, zostały wycofane w związku z trudną sytuacją międzynarodową państwa katarskiego, które obecnie jest izolowane przez arabskich sąsiadów. Przewodniczący Komisji Unii Afrykańskiej, Moussa Faki Mahamat zaapelował o spokój i zapowiedział rozmieszczenie misji rozpoznawczej na spornym terytorium w najbliższym czasie.

Konflikt przygraniczny między Dżibuti a Erytreą uległ eskalacji w 2008 r., kiedy to doszło do starć wojsk obu stron. Wtedy szybka reakcja społeczności międzynarodowej i oferta Kataru dotycząca wysłania sił pokojowych skutkowała zaprzestaniem walk, choć śmierć poniosło kilkunastu żołnierzy Dżibuti.

17.06.2017 Trudne relacje amerykańsko-rosyjskie

Agencja RIA podała do publicznej wiadomości, że zdaniem rosyjskiego prezydenta Władimira Putina nowe sankcje nałożone przez Stany Zjednoczone na Rosję tylko pogorszą bilateralne relacje. Jednocześnie dodał, że za wcześnie, by mówić o możliwej odpowiedzi na takie działania.

Słowa te padły po tym jak amerykański Kongres przegłosował prawie jednomyślnie ustawę o nałożeniu nowych sankcji i zmuszeniu prezydenta Donalda Trumpa do uzyskania wcześnie zgody ciała ustawodawczego przed decyzją o złagodzeniu lub zniesieniu już nałożonych sankcji.

Według rosyjskiego lidera takie działania Amerykanów znacząco komplikują już trudne relacje i są szkodliwe. Zanim jednak podejmie on decyzję o odpowiedzi lub nawet odwecie, musi przyjrzeć się sytuacji. Na Rosję nakładane są coraz to nowe obostrzenia – jak i Rosja nie pozostaje dłużna i również odpowiada – od 2014 r., czyli aneksji Krymu i zaangażowaniu w działania ruchów separatystycznych na wschodzie Ukrainy.

Skutkiem nałożonych sankcji są gospodarcze problemy państwa rosyjskiego i słabnąca pozycja rubla. Na niekorzyść Moskwy jest również fakt zaangażowania w syryjską wojnę domową po stronie prezydenta Baszszara Hafiza al-Asada oraz oskarżenia o nielegalne wpływanie na amerykańską opinię publiczną podczas kampanii wyborczej w 2016 r.

17.06.2017 Możliwy pokój w Jemenie? Jeszcze nie teraz

Agencja Reutera poinformowała, że władze Jemenu popierane przez Arabię Saudyjską zaakceptowały dwupunktowy plan ferowany przez Organizację Narodów Zjednoczonych ONZ. Rebelianci z wspólnoty etnicznej Huthi posiadający wsparcie ze strony Iranu wyrażają natomiast sceptycyzm odnośnie możliwości porozumienia obu stron.

Dnia 15 czerwca 2017 r. Rada Bezpieczeństwa ONZ zaapelowała do walczących stron o zaakceptowanie planu zawierającego zapis o zakazie walk w okolicach portu Hodeidah będącego w rękach rebeliantów oraz wznowieniu wypłat wynagrodzeń z budżetu centralnego.

Organizacja Narodów Zjednoczonych wyszła z propozycją, by port Hodeidah przez który przechodzi około 80% całej pomocy żywnościowej z Morza Czerwonego, był wolny od jakichkolwiek działań zbrojnych. Rada Bezpieczeństwa ostrzegła arabską koalicję przeciwko Huthi, by nie kierowała swoje działania w kierunku Hodeidah.

Minister spraw zagranicznych Abdel-Malek al-Mekhlafi oficjalnie przystał na zapisy planu pokojowego. Natomiast rzecznik prasowy Huthi, Mohammed Abdelsalam stwierdził, że warunki porozumienia można też odczytać jako przyzwolenie na dalsze ataki ze strony władz, tylko nie w okolicy portu.

Trwający już ponad dwa lata konflikt kosztował życie 10 tysięcy osób, a wielkim obecnie problemem staje się głód. Oficjalnie Huthi powstali przeciwko rządom prezydenta Abd-Rabbu Mansour Hadi’ego. Według arabskiej koalicji przeciwko rebeliantom, port Hodeidah ma być wykorzystywany jako punkt przerzutowy dla nielegalnego przemytu. Rebelianci zaprzeczają tym zarzutom.

16.06.2017 Niespokojnie w Górnym Karabachu

Separatyści wspierani przez Armenię poinformowali, że trzech ich żołnierzy zostało zabitych przez siły zbrojne Azerbejdżanu na granicy spornego obszaru o nazwie Górny Karabach. Wielu komentatorów podkreśla, że od pewnego czasu sytuacja na tym terenie staje się napięta.

Konflikt o Górny Karabach, obszar oderwany od Azerbejdżanu, kontrolowany przez etnicznych i miejscowych Ormian, trwa od pewnego czasu. Istnieją obawy, że może on rozprzestrzenić się na cały Kaukaz Południowy, który poprzecinany jest ważnymi naftowymi i gazowymi rurociągami.

Minister obrony Republiki Górnego Karabachu poinformował, że wojska azerskie naruszyły zapisy porozumienia o zawieszeniu broni i użyły przeciwpancernej broni przeciwko jednemu z posterunków przygranicznych. Odpowiednik z Azerbejdżanu nie skomentował tych oskarżeń.

Walki między Azerami i Ormianami wybuchły w 1991 r. i zakończyły się trzy lata później podpisaniem zawieszenia broni. Sam konflikt nie został jednak zażegnany i do chwili obecnej obie strony oskarżają się o łamanie zapisów porozumienia. Azerowie i Ormianie wysuwają oskarżenia o przeprowadzanie zbrojnych ataków na całej długości wspólnej granicy. W ciągu ostatnich trzech lat obserwuje się intensyfikację niepokojących zdarzeń, które kosztowały życie około 200 osób. W ostatnich miesiącach pojawiają się doniesienia o gromadzeniu ciężkiego sprzętu przez zwaśnione strony.

16.06.2017 Helmut Kohl nie żyje

W wieku 87 lat, rankiem 16 czerwca 2017 r. w Ludwigshafen zmarł były kanclerz Republiki Federalnej Niemiec Helmut Kohl. Ten najważniejszy urząd w Niemczech pełnił w latach 1982-1998. Komentatorzy podkreślają, że jego prowincjonalny akcent orz ludowy styl skutkował lekceważeniem przez przeciwników politycznych na początku politycznej drogi Kohla. Jednakże przez 16 lat rządów, ten wielki zwolennik integracji europejskiej, doprowadził do zjednoczenia dwóch państw niemieckich (Republiki Federalnej Niemiec oraz Niemieckiej Republiki Demokratycznej) oraz wprowadził Wspólnoty Europejskie na nowe tory. Uważa się, że Kohl dał impuls do unii walutowej w Europie i powstania euro.

Wraz z końcem zimnej wojny musiało nastąpić ponowne uregulowanie międzynarodowych relacji. W tym zakresie wielkie zasługi mieli dwaj europejscy politycy, francuski prezydent i socjalista Francois Mitterrand oraz właśnie Helmut Kohl, których połączyła osobista przyjaźń.

W 1998 r. Kohl zrezygnował z funkcji kanclerza i był najdłużej sprawującym ten urząd od czasu Otto von Bismarcka. W 2000 r. po oskarżeniach o przyjęciu ponad miliona dolarów amerykańskich nielegalnych darowizn zrezygnował z tytułu honorowego przewodniczącego Unii Chrześcijańsko-Demokratycznej CDU. Rok później jego żona, Hannelore popełniła samobójstwo.


Źródło: Helmut Kohl 1987,
https://book.energytransition.org/pl/node/63, [dostęp dn. 16.06.2017]; Arne Schambeck / License CC-BY-SA.

15.06.2017 Tragedia w Królestwie Lesotho

Na dwa dni przed inauguracją nowego premiera Lesotho Thomasa Thabane policja znalazła ciało jego małżonki, z którą był w separacji. Bezpośrednią przyczyną śmierci była rana postrzałowa, a do tragicznego zdarzenia doszło 14 czerwca 2017 r.

Tragicznie zmarła Lipolelo Thabane w chwili śmierci miała 58 lat. Według oficjalnego komunikatu policji, miała wraz z przyjaciółką podróżować po kraju, kiedy to nieznany sprawca dokonał napadu i obie zastrzelił. Śledztwo trwa, a motywy na razie są nieznane. Małżonkowie ogłosili separację w 2012 r. – pozew rozwodowy nie został jeszcze rozpatrzony.

Jakiś czas temu Lesotho żyło sprawą konfliktu między małżonkami. W sądzie toczyła się sprawa, która z żon Thomasa Thabane ma silniejszą pozycję, a po objęciu urzędu premiera przez Thomasa, będzie mogła nosić tytuł „pierwszej damy”. Ostatecznie sąd najwyższy zdecydował, że do czasu rozwodu przywilej ten przynależy Lipolelo Thabane przed najmłodszą żoną, Liabiloe Thabane, która też walczyła o ten status. Obecnie przyszły premier mieszka ze swoją trzecią żoną.

15.06.2017 Umowa UE z Grecją zawarta

Jak podaje BBC, ministrowie strefy euro podpisali umowę z Grecją odnośnie odblokowania ostatniej transzy pieniędzy przeznaczonych na ratowanie greckiej gospodarki. Tak zwany fundusz ratunkowy ma wypłacić kwotę rzędu 8,5 miliarda euro. Głównym celem tej ostatniej transzy pomocy finansowej ma być ratunek dla kryzysu zadłużeniowego, który zapewne dotknie Grecję w lipcu, gdy przyjdzie czas spłaty kredytu, a chodzi o niebagatelną kwotę 7 miliardów euro.

W niektórych państwach członkowskich strefy euro, umowa będzie wymagała zgody krajowych parlamentów. W dłuższej perspektywie Fundusz ma dążyć do wypracowania zasad redukowania zadłużenia greckiego od 2018 r. W obecnym roku skończy się program międzynarodowej pomocy, który objął kwotę 86 miliardów euro. IMF chce brać aktywny udział w kolejnym programie pomocowym.

Obie strony podpisały umowę wiedząc, że w przeciwnym razie już w przyszłym miesiącu Grecja nie byłaby w stanie spłacić bieżących zobowiązań wynikających z istniejącego zadłużenia. Z jednej strony Ateny podjęły szereg działań i reform ratujących gospodarkę, a z drugiej wyraźne zaangażowanie IMF było impulsem dla ministrów strefy euro do akceptacji decyzji o bieżącej transzy.

Holenderski minister finansów i szef eurogrupy Jeroen Dijsselbloem powiedział, że osiągnięto porozumienie we wszystkich kluczowych kwestiach.

13.06.2017 Macron nie wyklucza pozostania Wielkiej Brytanii w Unii Europejskiej

Podczas spotkania prezydenta Emmanuela Macrona z premier Wielkiej Brytanii Theresą May, francuska głowa państwa stwierdziła, że nie można wykluczyć pozostania Londynu w Unii Europejskiej. Wszystko ma być możliwe dopóki trwają negocjacje w sprawie warunków Brexitu. Jednocześnie podkreślił, że uznaje i szanuje decyzję Brytyjczyków wyrażoną w referendum z 2016 r.

Co ciekawe, Macron nie jest odosobniony w tak prezentowanym punkcie widzenia. Już wcześniej niemiecki minister finansów Wolfgang Schaeuble powiedział, że Wielka Brytania wciąż może zmienić zdanie na temat Brexitu. Dla Brytyjczyków drzwi do UE wciąż pozostają otwarte.

Oficjalny początek rozmów negocjacyjnych ma nastąpić 19 czerwca 2017 r. Jednak już można przeczytać komentarze, gdzie podkreśla się możliwość przesunięcia tego terminu w związku z rozmowami koalicyjnymi w Wielkiej Brytanii. Niedawno przeprowadzone wybory parlamentarne dały dotychczas rządzącej Partii Konserwatywnej Theresy May zwycięstwo, lecz kosztem samodzielnej większości w Izbie Gmin. Pomimo faktu, że brytyjska królowa Elżbieta II powierzyła May misję stworzenia rządu, to jednak musi to być rząd koalicyjny, a przez to społeczny mandat premier do negocjowania warunków Brexitu jest słabszy.

Główny brytyjski negocjator Michel Barnier już skarży się, że do tej pory nie ma żadnych postępów w kwestii Brexitu. Zgodnie z artykułem 50 Traktatu o Unii Europejskiej, Wielka Brytania musi zakończyć negocjacje do marca 2019 r.

13.06.2017 Polska, Czechy i Węgry na celowniku Komisji Europejskiej

Unia Europejska rozpoczęła działania prawne przeciwko Polsce, Czechom i Węgrom w związku z odmową przyjęcia nielegalnych imigrantów, co było zgodne z planem „solidarnościowym” z 2015 r. Komisarz ds. migracji Dimitris Avramopoulos stwierdził, że te trzy kraje miały ignorować wezwania UE o dostosowanie się do wcześniejszego porozumienia i wzięcia na siebie odpowiedzialności za część problemu imigranckiego. Dodał jednocześnie, że w przypadku zmiany polityki prowadzonej przez Polskę, Czechy i Węgry, Komisja jest skłonna wycofać decyzję o wszczęciu postępowania o naruszenie unijnego prawa.

Według dostępnych danych, ze 160 tysięcy nielegalnych imigrantów, którzy mieli zostać przesiedleni w ramach planu solidarnościowego, do tej pory tylko 20 869 osób zostało objętych programem. Zgodnie z wszczętą procedurą, Polska, Czechy i Węgry mogą zostać przez Europejski Trybunał Sprawiedliwości ukarane wysokimi grzywnami. Plan relokacji został przyjęty w 2015 r. w związku z falą nielegalnej migracji; głównie do Włoch i Grecji. Przeniesienie części osób do innych państw miało wspomóc włoskie i greckie władze mające problemy z poradzeniem sobie z tak dużym napływem osób z Afryki i Bliskiego Wschodu.

W 2015 r. przyjęto plan relokujący 160 tysięcy osób, choć już wtedy Rumunia, Węgry, Czechy i Słowacja kontestowały cały projekt. W maju 2017 r. przed Europejskim Trybunałem Sprawiedliwości, Węgry i Słowacja kwestionowały przyznane im kwoty migrantów. Wielka Brytania i Irlandia już 2 lata temu wynegocjowały zwolnienie z obowiązkowej relokacji. Natomiast poprzedni rząd Polski kierowany przez panią Ewę Kopacz zgodził się na kwoty. Jednak obecny rząd Beaty Szydło odrzuca taką możliwość. Do Czech trafiło tylko 12 z 2 tysięcy migrantów. Bogatsze państwa, takie jak Austria i Dania również nie przyjęły jeszcze przyznanych im kwot nielegalnych migrantów. Rządy Czech i Polski już zapowiedziały, że nie zaakceptują punktu widzenia Komisji Europejskiej.

12.06.2017 Duchowy przywódca Iranu oskarża Stany Zjednoczone

Najwyższy Przywódca Islamskiej Republiki Iranu, Ajatollah Ali Chamenei oskarżył Stany Zjednoczone o celowe destabilizowane sytuacji na Bliskim Wschodzie, a rzekoma walka z Państwem Islamskim miała być jednym wielkim „kłamstwem”.

Jak podaje agencja Reutera, Chamenei powiedział: „… Stany Zjednoczone i jej agenci są źródłem niestabilności na Bliskim Wschodzie… kto stworzył Państwo Islamskie? Ameryka… Twierdzenie Amerykanów, że walczą z Państwem Islamskim jest kłamstwem”. Słowa te miały paść podczas spotkania z innymi duchowymi liderami i zostały zamieszczone na oficjalnej stronie internetowej. Od czasu rewolucji islamskiej z 1979 r. Teheran i Waszyngton nie utrzymują stosunków dyplomatycznych, a wrogość obu państw względem siebie jest powszechnie znana i nawet nie ukrywana.

Irański duchowy przywódca oskarżył również Stany Zjednoczone i jej głównego sojusznika w regionie, Arabię Saudyjską, o finansowe wspieranie sunnickich organizacji terrorystycznych, w tym Państwa Islamskiego, które kilka dni temu przeprowadziło pierwszy zamach w Teheranie zabijając 17 osób. Rijad zaprzeczył wszystkim oskarżeniom.


Źródło: Ali Chamenei,
http://www.timesofisrael.com/irans-supreme-leader-nuke-talks-prove-us-animosity/, [dostęp dn. 12.06.2017]; photo credit: CC-BY-SA DragonFire1024/Wikipedia.

Obecny prezydent Iranu, Hassan Rouhani, który prezentuje bardziej umiarkowane stanowiska niż Chamenei potępił atak, lecz nie wskazał nikogo jako współwinnego tym aktom przemocy. Rouhani był zwolennikiem umowy z 2015 r. ograniczającej irański program nuklearny w zamian za zniesienie sankcji. Prezydent USA, Donald Trump natomiast nie ukrywał, że jest sceptycznie nastawiony względem układania się z Iranem. Khamenei jest zaś przeciwny jakimkolwiek porozumieniom z Waszyngtonem: „Ameryka jest krajem terrorystycznym i popiera terroryzm ... dlatego nie możemy normalizować więzi z takim krajem”.

12.06.2017 Protesty w Rosji

Według doniesień BBC, co najmniej kilkaset osób zostało zatrzymanych w związku z antykorupcyjnymi protestami, które dziś miały miejsce w Moskwie i Sankt Petersburgu. Zdaniem korespondentów, policja miała celowo otaczać szczelnym kordonem miejsca demonstracji i siłą wyciągać wiecujących.

Żona lidera rosyjskiej opozycji Alexei’a Navalny’ego, Yuliya poinformowała na Twitterze, że jej mąż został zatrzymany przy wejściu do własnego domu jeszcze zanim same protesty się rozpoczęły. Ludzie wyszli na ulice w związku z wezwaniem jakie wystosował główny opozycjonista Rosji. Navalny wezwał obywateli, by ci zaprotestowali przeciwko powszechnej korupcji. Sam protest był nielegalny, a Alexei planuje wystartować w przyszłorocznych wyborach prezydenckich.

Zdaniem niezależnej organizacji pozarządowej OVD-Info liczba aresztowanych mogła wynieść nawet 600 osób. Według moskiewskiej policji w demonstracji wzięło udział około 5 000 obywateli. Ministerstwo spraw wewnętrznych Federacji podało do publicznej wiadomości, że w Sankt Petersburgu wiecowało blisko 3 500 mieszkańców, a 500 z nich zostało zatrzymanych.


Źródło: Alexei Navalny,
http://www.calvertjournal.com/opinion/show/7602/pyotr-pavlensky-case-investigation-liberal-reaction, [dostęp dn. 12.06.2017]; Alexei Yushenkov under a CC licence.

Protestujący skandowali takie hasła jak: „Putin złodziej” i „Rosja będzie wolna”. Wiece na mniejszą skalę zostały zorganizowane w Władywostoku, Błagowieszczeńsku i Kazaniu. Navalny wezwał obywateli do zaprotestowania przeciwko korupcji na najwyższych szczeblach władzy. Bezpośrednim impulsem do wystąpień były informacje o rzekomym olbrzymim prywatnym majątku zgromadzonym przez premiera Dmitrija Miedwiediewa. Filmiki oskarżające prezesa rady ministrów zostały opublikowano na Youtubie i obejrzane przez co najmniej 23 miliony osób.

11.06.2017 Partia prezydenta Macrona wygrywa pierwszą turę wyborów parlamentarnych we Francji

Centrowa partia La Republique en Marche, założona przez niedawno wybranego prezydenta Emmanuela Macrona, zwyciężyła pierwszą turę wyborów parlamentarnych, która odbyła się w niedzielę 11 czerwca 2017 r. Według wstępnych powyborczych sondaży nowa formacja polityczna zdobyła około 400 z 577 miejsc w parlamencie. Druga tura już za tydzień.

Partia Macrona powstała zaledwie rok temu i wielu nowych deputowanych ma niewielkie polityczne doświadczenie, tak samo jak obecny prezydent. Formacja powstała po to, by wypromować właśnie Macrona w wyborach prezydenckich. Sukces nowej partii i jej lidera okazał się zaskakujący. Ponad 30% uprawnionych do głosowania oddało swój głos na La Republique en Marche.

Większość komentatorów zwraca uwagę na niską frekwencję – jak na wcześniejsze wybory we Francji – oscylującą w granicach 49%. Świadczyć ma ona o sporej rezygnacji w elektoracie innych partii politycznych. Część obywateli niezadowolona jest z jakości klasy politycznej.

Jeden z liderów centroprawicowej formacji Les Républicains, François Baroin stwierdził, że niedawne wybory prezydenckie i własnie zakończona pierwsza tura wyborów parlamentarnych wyraźnie wskazują na głębokie podziały w społeczeństwie francuskim. W pierwszej turze wyborów prezydenckich większość obywateli odrzuciła kandydatów pochodzących z istniejącego od lat establishmentu. Przy drugiej turze odsetek nieważnych głosów był bardzo duży. Zdaniem Barona wielu głosujących celowo oddawało puste lub źle oddane głosy do urn, by zaprotestować przeciwko istniejącej sytuacji. Po dzisiejszym głosowaniu, większość woli niewiadomą w postaci politycznych nowicjuszy, niż posiadających staż i znanych polityków. Wśród wielu polityków daje się wyczuć coś na kształt paniki.

Według powyborczych sondaży partia Macrona zwycięża w sposób miażdzący. Jedyną liczącą się opozycją będą deputowani z Les Républicains. Dotychczas rządzący socjaliści z Parti socialiste oraz Front Narodowy odnotowali spadki poparcia i zapewnę będą mieć mniej deputowanych.

We Francji wybory odbywają się według proporcji większościowej, w systemie okręgów jednomandatowych. Do parlamentu dostają się kandydaci, którzy w pierwszej turze uzskali minimum 50% ważnie oddanych głosów w swoim okręgu. W przeciwnym wypadku konieczna jest druga tura, która odbywa się tydzień później.

10.06.2017 Niespokojnie na Morzu Południowochińskim

Chińska Republika Ludowa ChRL poinformowała światową opinię publiczną, że bacznie przygląda się sytuacji na spornych wodach na Morzu Południowochińskim. Oświadczenie to zostało wydane w związku z amerykańską aktywnością wojskową na tym obszarze. W piątek 9 czerwca 2017 r. dwa amerykańskie bombowce miały przelecieć właśnie nad spornymi wodami. Według Amerykanów były to manewry szkoleniowe, a chińskie roszczenia terytorialne nie są akceptowane przez Waszyngton.

Dowództwo Pacyfiku Stanów Zjednoczonych na swojej stronie internetowej potwierdziło, że dwa bombowce strategiczne B-1B Lancer wraz z niszczycielem rakietowym typu Arleigh Burke USS Sterett, przeprowadzały dziesięciogodzinne ćwiczenia między bazą na wyspie Guam a Morzem Południowochińskim. Pod koniec maja 2017 r. inny amerykański okręt wojenny przeprowadził celowy manewry w odległości mniejszej niż 12 mil morskich od sztucznej wyspy zbudowanej na polecenie Pekinu. Tym samym Waszyngton świadomie prowokuje Chiny, w celu podkreślenia, że nie ma akceptacji na taki sposób przejmowania spornych obszarów.

Odpowiedzią Pekinu na ostatnie poczynania amerykańskich sił zbrojnych były jak na razie oficjalne oświadczenia, w których podkreślono konieczność obserwowania poczynań innych państw w regionie. Według Chin, Morze Południowochińskie stanowi część terytorium ChRL.

Sporne obszary stanowią ważny kanał transportowy, zwłaszcza kontenerowy, o olbrzymiej wartości. Oprócz Chin pretensje wysuwają takie państwa jak: Brunei, Malezja, Filipiny, Tajwan i Wietnam. Pekin jakiś czas temu podjął decyzję o prowadzeniu polityki faktów dokonanych poprzez budowę sztucznych wysp. Odpowiedzią Waszyngtonu były jasne deklaracje o nieakceptowaniu tak prowadzonych działań, zwłaszcza w kontekście prawa do swobodnego przepływu.


Źródło: Morze Południowochińskie,
http://theconversation.com/us-patrol-in-south-china-sea-may-stop-chinas-mischief-in-disputed-waters-41702, [dostęp dn. 10.06.2017]; Goran tek-en, Wikimedia Commons, CC BY-SA.

08.06.2017 Wielka Brytania po przedterminowych wyborach parlamentarnych

W czwartek 8 czerwca 2017 r. odbyły się w Wielkiej Brytanii przedterminowe wybory parlamentarne. Zakończone właśnie głosowanie odbyło się po referendum w sprawie wyjścia państwa ze struktur Unii Europejskiej. Premier Theresa May zdecydowała się rozpisać przedterminowe wybory, by mieć społeczny mandat do przeprowadzenia całej procedury Brexitu.

Okoliczności poprzedzające sam dzień głosowania były tragiczne. W ciągu ostatnich trzech miesięcy doszło w Wielkiej Brytanii do trzech zamachów terrorystycznych.

Na podstawie exit poll, wszystko wskazuje na to, że obecnie rządząca Partia Konserwatywna Theresy May wygrywa wybory, lecz nie uzyskuje takiej większości, która umożliwiłaby samodzielne rządy. W 650-osobowej izbie niższej parlamentu brytyjskiego (Izbie Gmin), jeśli wstępne wyniki się potwierdzą, torysi zajmą tylko 314 miejsc.

Partia Pracy (Labour Party) na czele z Jeremy’m Corbynem pozostaje główną partią opozycyjną. Prawdopodobnie laburzyści zajmą 266 miejsc w Izbie Gmin. Partia Niepodległości Zjednoczonego Królestwa nie zdobyła żadnego mandatu. Szkocka Partia Narodowa, jako trzecia siła polityczna w Wielkiej Brytanii, miała zdobyć 34 mandaty. Na czwartym miejscu plasują się Liberalni Demokraci z wynikiem 14 deputowanych. Walijska partia Plaid Cymru prawdopodobnie zdobędzie 3 mandaty, a Partia Zielonych Anglii i Walii (Green Party) 1 miejsce w parlamencie.

Badanie exit poll zostało przeprowadzone przez NOP/Ipsos MORI dla BBC/ITV/Sky, na grupie 30 450 ankietowanych. Oficjalne ostateczne wyniki wyborcze mają zostać przedstawione w piątek 9 czerwca około godziny 12.

Gdyby pierwsze wyniki się potwierdziły, konserwatystom zabraknie deputowanych do stworzenia samodzielnego rządu większościowego. W porównaniu z wyborami z 2015 r. torysi straciliby 17 miejsc, a laburzyści zyskali 34 parlamentarzystów. Zysk notują Liberalni Demokraci w liczbie 6 deputowanych, zaś Szkocka Partia Narodowa traci aż 22 członków parlamentu. Partia Zielonych i Plaid Cymru pozostają z niezmienionym stanem.

Uprawnionych do głosowania było 45,8 miliona osób, a frekwencja wyniosła 66%.

07.06.2017 Bezprecedensowy zamach terrorystyczny w Teheranie

Dnia 7 czerwca 2017 r. doszło do jednego z najbardziej niespodziewanych aktów terroryzmu w świecie islamskim. Zamachowcy samobójcy oraz uzbrojeni napastnicy zaatakowali w Teheranie siedzibę irańskiego parlamentu oraz mauzoleum słynnego ajatollaha Chomeiniego. Niemal natychmiast po ataku, Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej – jedna z kluczowych części składowych sił zbrojnych Iranu – wydał oświadczenie, w którym oskarża Arabię Saudyjską o współsprawstwo w ataku. Oba kraje rywalizują o przywództwo w islamskim świecie.

Pełną odpowiedzialność za śmierć 13 osób i ranienie kolejnych 43, wzięło na siebie Państwo Islamskie ISIS. Ta fundamentalistyczna organizacja muzułmańska uważa w przeważającej części szyicki Iran za państwo heretyckie. Państwo Islamskie ma charakter sunnicki, podobnie jak Arabia Saudyjska.

Minister spraw zagranicznych Iranu, Javad Zarif na swoim Twitterze napisał: „Despoci sponsorujący terroryzm grożą wojną naszej ojczyźnie. Ich pełnomocnicy atakują to, co ich panowie nienawidzą najbardziej: siedzibę demokracji [parlament]”. Nie ma w tym tweecie bezpośredniego oskarżenia Arabii Saudyjskiej, ale słowa odnoszą się do innej wypowiedzi saudyjskiego księcia Mohammeda bin Salmana al-Sauda, który wprost zapowiadał „bitwę”, którą Rijad ma wypowiedzieć Iranowi o wpływy w regionie.

Sunnicka Arabia Saudyjska nie przyznała się do jakichkolwiek powiązań z zamachowcami. Należy jednak zauważyć, że pogorszenie relacji na linii Rijad-Teheran następuje krótko po tym jak sunnickie państwa podjęły decyzję o izolacji Kataru, który miał rzekomo wspierać i terrorystów, i Iran. Według irańskich władz zamachowcami byli Irańczycy, którzy podjęli decyzję o przystąpieniu do ISIS. Do tej pory aresztowano 5 osób podejrzanych o współudział.

Według oficjalnych informacji, napastnicy w przebraniu kobiet mieli przedrzeć się przez główne wejście do parlamentu. Jeden z nich wysadził się używając kamizelki wypełnionej materiałami wybuchowymi. Przez następne cztery godziny trwała obława. Wszyscy czterej napastnicy zostali uśmierceni. Tuż po ataku na parlament, inny zamachowiec wysadził się w pobliżu mauzoleum. Towarzyszący mu terrorysta został zastrzelony.

06.06.2017 ECOWAS przyjmie Maroko w poczet swoich członków

Wspólnota Gospodarcza Państw Afryki Zachodniej zaakceptowała wniosek o członkostwo jakie wystosowało Królestwo Marokańskie. ECOWAS zaaprobowała wniosek pomimo faktu, że Maroko leży w Afryce Północnej, ale ostateczna decyzja zapadnie pod koniec roku.

Wstępna decyzja przywódców państw członkowskich Wspólnoty musi jeszcze zostać przeanalizowana pod kątem długofalowych konsekwencji. Do ostatniego szczytu ECOWAS doszło w Liberii, na którym marokański król Mohammed VI jednak nie przybył, gdyż obecny był premier Izraela Benjamin Netanyahu – oba kraje nie utrzymują stosunków dyplomatycznych. Wniosek Maroka wpisuje się w szerszy plan. Na początku 2017 r. państwo to zostało przyjęte w poczet Unii Afrykańskiej. Problemy Maroka z Afryką zaczęły się w 1984 r., kiedy to inne państwa kontynentu uznały niepodległość Sahary Zachodniej, traktowanej przez władze marokańskie jako część historyczną swego państwa. Z tego powodu, Maroko wolało bardziej integrować się z Europą niż z Afryką. Ostatnio to się zmienia.

ECOWAS grupuje obecnie 15 państw – żadne z nich nie graniczy z Marokiem. Obecny postęp integracyjny obejmuje wolny handel i swobodę przepływu osób. W grudniu 2017 r. będzie miał miejsce szczyt członków w Togo, gdzie podjęta zostanie ostateczna decyzja w sprawie wniosku o członkostwo Maroka, a także: starania Tunezji o nadanie statusu obserwatora oraz wniosek o przyjęcie do organizacji wystosowany przez Mauretanię.

06.06.2017 UE przekaże dodatkowe pieniądze na siły zbrojne Sahelu

Jak podaje BBC, Unia Europejska wyraziła zgodę na przelanie około 50 milionów euro na utworzenie dodatkowej jednostki na obszarze Afryki. Tak zwana formacja Sahel G-5 ma składać się z żołnierzy Mauretanii, Mali, Czadu, Burkina Faso i Nigru. Do głównych zadań nowej jednostki będzie należeć zwalczanie fundamentalistów islamskich, ukrócenie nielegalnego handlu ludźmi oraz radzenie sobie z problemem nielegalnej imigracji.

Jednak za najpoważniejszy problem uznano islamski fundamentalizm, a Sahel to miejsce, gdzie wiele tego tupu grup znalazło odpowiednie miejsce dla swoich działań. Od 2013 r. ponad 3 tysiące żołnierzy francuskich i 12 tysięcy sił ONZ próbuje ustabilizować sytuację w Mali po tym jak Tuaregowie i islamscy bojownicy wywołali powstanie na północy kraju. Wciąż dochodzi tam do walk i ataków terrorystycznych. Sytuację w Mali uważa się za najpoważniejsze wyzwanie dla międzynarodowej społeczności. W ciągu ostatnich czterech lat 115 członków sił ONZ straciło życie.

Przemoc z Mali szybko rozlała się na Burkina Faso i Wybrzeże Kości Słoniowej. W innych państwach Sahelu problem fundamentalizmu również nie został rozwiązany. Szefowa unijnej dyplomacji Federica Mogherini stwierdziła, że pokój i stabilność Sahelu ma znaczenie nie tylko dla Afryki, ale także dla Europy. Według ministra spraw zagranicznych Mali, Abdoulaye Diope nowa formacja może liczyć około 10 tysięcy żołnierzy i zostać rzucona do walki już pod koniec 2017 r.

06.06.2017 Skandal w Republice Południowej Afryki RPA

Najważniejsza formacja opozycyjna w Republice Południowej Afryki, Alians Demokratyczny (Democratic Alliance DA) przeżywa obecnie trudne chwile. Spadła na nią fala krytyki po tym, jak jej najbardziej znana polityczka, premier prowincji Przylądkowej Zachodniej (Western Cape) i była przewodnicząca, Helen Zille na Twitterze napisała, że kolonializm wcale nie był taki zły. Prowincja Przylądkowa Zachodnia to jedyna prowincja, która nie jest kontrolowana przez Afrykański Kongres Narodowy ANC, rządzący RPA od czasu upadku apartheidu.

Sama Zille została zawieszona w prawach członka partii. Obawiano się, że jej raczej nieprzemyślane słowa mogą zaprzepaścić szansę na dobry przyszłoroczny wynik wyborczy. Co ciekawe Zille należy do grupy jednej z bardziej znanych działaczek antyapartheidowych i zasłużonych polityków. Zawieszona członkini DA nie skomentowała jeszcze obecną sytuację wewnątrz własnej formacji. Faktem jest, że nie ma presji ze strony Aliansu, by zrezygnowała ze stanowiska premiera prowincji.

Obecny lider DA, Mmusi Maimane, który przejął to stanowisko od Zille w 2015 r. powiedział, że jej status w partii będzie zależny od wyniku przesłuchania dyscyplinarnego. Jak sam stwierdził: „Żyjemy w kruchej demokracji, a nasi przedstawiciele muszą być wrażliwy na głosy słusznej złości, gdyż ludzie wciąż czują wpływ przeszłości i naszego dziedzictwa”. Maimane miał poprosić Zille o wydanie oficjalnych przeprosin, lecz ta odmówiła. Krótko później jednak opublikowała tweet, w którym przeprosiła za komentarz, mogący być odebrany jako obrona kolonializmu.

Od czasu przejęcia funkcji lidera w DA, charyzmatyczny czarnoskóry Maimane czyni starania, by partia przestała być kojarzona z białą mniejszością. W wyborach z 2014 r. Alians uzyskał drugie miejsce po ANC z wynikiem 22%. Kolejne wybory zaplanowane zostały na 2019 r.

06.06.2017 Bitwa o Marawi (Filipiny)

Jak podają filipińscy urzędnicy, bojownicy islamscy którzy wkroczyli do miasta Marawi blisko dwa tygodnie temu są przygotowani na długie oblężenie. Siły bezpieczeństwa czynią obecnie starania, by zmusić napastników do opuszczenia dobrze zabezpieczonych pozycji.

Według źródeł wojskowych, bojownicy dobrze się przygotowali. Zajęli część miasta, a piwnice i tunele dostosowali do warunków długiego oblężenia. Jak do tej pory miało zginąć 170 osób, w tym 20 cywili. Około 180 tysięcy mieszkańców opuściło swe domy. Setki osób uwięzionych jest między dwiema walczącymi stronami.

W ostatnich dniach siły rządowe przeprowadzały zakrojone na szeroką skalę naloty. Jednak zdaniem gen. Carlito Galveza nawet najcięższe bomby nie zniszczą całej sieci tuneli, która jest bardzo rozległa. Oblicza się, że w samym mieście może ukrywać się od 40 do 200 bojowników islamskich.

Zarówno prezydent Filipin Rodrigo Duterte, jak i administracja amerykańska, przeznaczają duże sumy pieniędzy za fizyczne zlikwidowanie liderów filipińskich formacji fundamentalistycznych. Należy spodziewać się w najbliższych dniach zmasowanego ataku lądowego na miasto.

06.06.2017 „Incydent” w Melbourne

Australijska policja traktuje ostatnio przeprowadzone działania w jednym z budynków i zastrzelenie sprawcy w Melbourne jako „incydent terrorystyczny”.

Uzbrojeni funkcjonariusze, po doniesieniu o eksplozji w budynku mieszkalnym, przybyli na miejsce zdarzenia wczoraj, gdzie znaleźli przy wejściu ciało jednej osoby. Później okazało się, że 29 letni Yacqub Khayre zabarykadował się i przetrzymywał wbrew własnej woli jedną kobietę. Miał on być uzbrojony w strzelbę. Khayre twierdził, że działał w imieniu Państwa Islamskiego, choć wywiad australijski nie miał potwierdzonych informacji, czy akcja napastnika była z kimkolwiek koordynowana, czy raczej mieliśmy do czynienia z „samotnym wilkiem”. W wyniku szamotaniny, do której doszło, trzech funkcjonariuszy zostało rannych, a sam Khayre zginął. Zakładniczce nic się nie stało. Niewinna ofiara, której ciało znaleziono przy wejściu, była pracownikiem obsługującym dany budynek i zdaniem komendant policji Graham Ashton: „znalazła się w nieodpowiednim miejscu o niewłaściwym czasie”.

Australijska policja bada teraz jedną z hipotez, jakoby Yacqub Khayre (urodzony w Somalii obywatel Australii) celowo działał, by zwabić funkcjonariuszy policji do budynku i tam się z nimi skonfrontować. Ponieważ jedynym źródłem informacji o powiązaniach napastnika z fundamentalistami islamskimi jest sam Khayre, policja rozpoczęła dochodzenie w sprawie aktu terroryzmu. Zastrzelony terrorysta był znany wcześniej policji. W 2009 r. został oczyszczony z zarzutu współudziału w zamachu na koszary wojskowe w Sydney.

05.06.2017 Wielka Brytania po zamachu

Jak podaje agencja Reutera, kampania przed parlamentarnymi wyborami w Wielkiej Brytanii ruszyła na nowo. Premier Theresa May, która stoi na czele brytyjskich konserwatystów, skupia się na podkreślaniu kwestii bezpieczeństwa oraz tonowaniu nastrojów. Jest to ważne zwłaszcza po kolejnym ataku terrorystycznym w Londynie, które kosztowało życie7 osób.

W trzecim z kolei zamachu w Wielkiej Brytanii zorganizowanym prawdopodobnie przez fundamentalistów islamskich dnia 4 czerwca, trzej mężczyźni najpierw białą furgonetką wjechali w niewinnych przechodniów na London Bridge, a następnie atakowali nożami postronne osoby w Borough Market. Napastnicy zostali zastrzeleni, ich personaliów nie podano do publicznej wiadomości i do tej pory aresztowano kilkanaście osób powiązanych z opisanymi wydarzeniami.

Jak stwierdziła sama premier May: „To był atak na Londyn i Zjednoczone Królestwo, to był także atak na wolny świat”. Śmierć poniosło 7 osób, wśród których był 1 Francuz i 1 Kanadyjczyk. W sumie 48 osób zostało hospitalizowanych, 18 rannych wciąż jest w stanie ciężkim.

Najbliższe wybory parlamentarne w Wielkiej Brytanii odbędą się w najbliższy czwartek 8 czerwca 2017 r. Rząd podkreśla, że ściśle współpracuje z policją w kwestii zagwarantowania bezpieczeństwa podczas głosowania.

Zaledwie dwa tygodnie wcześniej inny zamachowiec zamordował 22 osoby podczas koncertu w Manchesterze. Natomiast w marcu 2017 r. napastnik wjechał ciężarówką w pieszych na Westminster Bridge, gdzie zabił 5 osób a następnie dźgnął policjanta. Łatwo możemy dojść do wniosku, że następuje intensyfikacja działań fundamentalistów islamskich.

Władze podkreślają, że poczyniły olbrzymie postępy w przeciwdziałaniu podobnym aktom przemocy. Jednak dla Partii Pracy są to niewystarczające działania. Podkreślają, że w latach 2010-2016 liczba policjantów uległa zmniejszeniu tylko w Anglii i Walii o 20 tysięcy funkcjonariuszy. Laburzysta Sadiq Khan, który jest burmistrzem Londynu podkreślił, że miasto było zmuszone sprzedać budynki policyjne w związku z coraz mniejszą liczbą policjantów. Skarżył się również na mniejsze środki przeznaczane na walkę z terroryzmem. May w wywiadzie podkreśliła tylko, że pieniądze na walkę z terrorystami są zagwarantowane, a policja posiada wszelkie uprawnienia, by móc poprawnie funkcjonować.

05.06.2017 W świecie arabskim wrze

Dwa tygodnie po tym, jak amerykański prezydent Donald Trump zażądał od państw arabskich większego wysiłku w walce z międzynarodowym terroryzmem, najpoważniejsi aktorzy regionalnej sceny zerwali kontakty dyplomatyczne z Katarem, który jest oskarżany o wspieranie fundamentalistów islamskich oraz Iranu.

Najpierw dyplomatyczne reperkusje spadły na Katar ze strony Arabii Saudyjskiej, Egiptu, Zjednoczonych Emiratów Arabskich oraz Bahrajnu. Następnie stosunki zerwały takie państwa jak Jemen, rząd libijski usytuowany na wschodzie kraju oraz Malediwy. Wszelkie połączenia transportowe zostały również zerwane, co natychmiast spowodowało niedobory w aprowizacji. Wydaje się, że mamy do czynienia ze skoordynowaną akcją najważniejszych państw świata arabskiego.

Katar to niewielkie państwo położone na półwyspie i liczące około 2,5 miliona obywateli. Władze odrzuciły oskarżenia o wspieranie fundamentalistów podkreślając, że opierają się one na kłamstwie. Faktem jest, że od pewnego czasu środki masowego przekazu informowały, że Katar i Arabia Saudyjska podejrzewane były o finansowe wspieranie skrajnych organizacji muzułmańskich.

Iran natomiast oskarżył amerykańskiego przywódcę Trumpa o celowe działania zmierzające do zburzenia jedności w świecie islamskim. Wezwał inne państwa do przezwyciężenia różnic i odrzucenia amerykańskiej retoryki.

Zastępca szefa sztabu irańskiego prezydenta Hassana Rouhani’ego, Hamid Aboutalebi napisał na Twitterze, że to co się dzieje jest skutkiem tańca z szablami. W ten sposób nawiązał do tradycyjnego tańca, który niedawno razem zatańczyli prezydent Trump z królem Arabii Saudyjskiej, Salmanem ibn Abd al-Azizem Al Su’udem.

Obywatele Kataru dostali dwa tygodnie na opuszczenia państw, które zerwały stosunki dyplomatyczne. Katarskie samoloty mają zakaz przekraczania przestrzeni powietrznej sąsiadów. W samym Katarze zapanował chaos – zwykli mieszkańcy ruszyli do sklepów, by wykupywać towary pochodzące z importu. Około 80% żywności konsumowanej w Katarze pochodzi z importu z krajów sąsiadujących.

Obecny kryzys może poważnie zagrozić pozycji Kataru, z czego cieszyć się zapewne będą sąsiedzi. Na katarskim terytorium znajduje się duża baza amerykańska, a kraj ten w 2022 r. ma być gospodarzem finału mistrzostw świata w piłce nożnej. Waszyngton już zapowiedział, że chce utrzymać dobre kontakty ze wszystkimi państwami regionu.

04.06.2017 Amerykanie rozważają nałożenie sankcji na Wenezuelę

Według agencji Reutera powołującej się na urzędników Białego Domu, sam prezydent Donald Trump ma rozważać możliwość nałożenia sankcji na ważny dla Wenezueli sektor energetyczny – wenezuelska gospodarka opiera się z znacznej mierze na eksporcie ropy naftowej. Sankcje mają w szczególności dotknąć państwowego potentata PDVSA zajmującego się wydobyciem głównego surowca naturalnego.

W ten sposób Stany Zjednoczone chcą wywrzeć presję na lewicowy rząd w Caracas i wesprzeć opozycję, która zdaniem USA ma być prześladowana. Na chwilę obecną projekt sankcji jest na etapie wewnętrznych dyskusji, a same działania są kwestią przyszłości. Faktem jest, że w przypadku decyzji Trumpa o wywarciu presji na Wenezuelę, to uderzenie w gospodarkę opartą w 95% na eksporcie ropy jest najbardziej prawdopodobne.

Wydaje się, że w kraju, gdzie ponad dwumiesięczne antyrządowe protesty i śmierć około 60 osób to za mało, by podjąć ostateczną decyzję. Sami Amerykanie podkreślają, że muszą brać pod uwagę fakt, że wenezuelski kryzys i ciągły niedobory żywności, po wejściu w życie sankcji, pogorszą istniejącą sytuację. Nie zapomnijmy, że w tle są też interesy (!).

Wenezuela to trzeci z kolei, po Kanadzie i Arabii Saudyjskiej, dostawca ropy naftowej do Stanów Zjednoczonych. W marcu 2017 r. około 8% importowanej przez Amerykanów ropy pochodziło z wenezuelskich złóż.


Źródło: Nicolas Maduro,
https://www.devex.com/news/maduro-wins-venezuela-election-what-s-next-for-foreign-aid-80709, [dostęp dn. 04.06.2017]; chavezcandanga / CC BY-NC-SA.

Obecnie Wenezuela stoi w obliczu wewnętrznego chaosu spowodowanego masowymi protestami obywateli przeciwko socjalistycznemu prezydentowi, Nicolasowi Maduro. Wenezuelska głowa państwa oskarżana jest o łamanie praw człowieka oraz próbę zduszenia istniejącej opozycji. Z tego powodu sam Donald Trump od momentu objęcia urzędu naciskał na zwiększenie presji na rząd w Caracas. W tym celu doprowadził do nałożenia sankcji ukierunkowanych na wiceprezydenta i sędziów sądu najwyższego w Wenezueli. Sam Trump również lobbował wśród członków Organizacji Państw Amerykańskich OPA, by poczynili ponowne działania w celu wywarcia odpowiedniej presji.

03.06.2017 Agnes Reeves Taylor oskarżana o przeprowadzanie tortur

Była pierwsza dama Liberii, Agnes Reeves Taylor, która ma obecnie 51 lat, to była żona Charlesa Taylora (prezydenta Liberii w latach 1997-2003, skazanego na 50 lat więzienia za zbrodnie w Sierra Leone przez Trybunał Hybrydowy do spraw Zbrodni w Liberii i Sierra Leone). Aresztowana w Londynie ma odpowiedzieć na zarzuty o rzekome przeprowadzanie tortur.

Decyzją brytyjskiego wymiaru sprawiedliwości została aresztowana i 30 czerwca ma stanąć przed sądem.

Uważa się, że zakończona w 2003 r. wojna domowa w Liberii kosztowała życie około 250 tysięcy obywateli. Oskarżona nie odniosła się do zarzutów. Brytyjskie organa sprawiedliwości nie podały szczegółów aktu oskarżenia, uznając je za zbyt drastyczne.

03.06.2017 „Incydent” w Londynie

Jak do tej pory, środki masowego przekazu, jak również policja w Wielkiej Brytanii, nie używają określenia zamach na to co wydarzyło się przed chwilą na London Bridge. Zamiast tego podkreślają, że doszło do „poważnego incydentu”. Według najświeższych informacji, biała furgonetka miała zjechać na chodnik i wjechać w tłum pieszych. Nie ma potwierdzenia, ale świadkowie i media donoszą o rannych i zabitych.

Na miejsce natychmiast zostało wysłane uzbrojone jednostki. Minęło niewiele czasu od samego „incydentu”, więc trzeba czekać na oficjalne potwierdzenie pogłosek.

Policja na razie potwierdziła, że prowadzi na miejscu własne działania, a ruch na moście w obie strony został zamknięty. Również sąsiedni Southwark Bridge został zablokowany. Ruch drogowy jest prowadzony innymi drogami. Policja podjęła także decyzję o zamknięciu pobliskich stacji metra.

Według jednego z naocznych świadków furgonetka miała być prowadzona przez mężczyznę z prędkością około 80 kilometrów na godzinę i z taką szybkością furgonetka miała wjechać w pieszych. Ten sam świadek miał potwierdzić, że 5/6 osób wymagało opieki lekarskiej. BBC podało, że liczba rannych to około 20 osób. Pojawiają się też doniesienia o innych „incydentach”, lecz nie ma wciąż potwierdzenia. Po kolejnych aktach przemocy brytyjskie media zaczęły pisać o „serii ataków terrorystycznych”.

02.06.2017 Wybory nowych niestałych członków Rady Bezpieczeństwa ONZ

Dnia 2 czerwca 2017 r. Zgromadzenie Ogólne Organizacji Narodów Zjednoczonych w jednej rundzie głosowania wybrało pięciu nowych członków głównego organu ONZ, Rady Bezpieczeństwa. Licząc od 1 stycznia 2018 r. przez następne dwa lata reprezentanci Polski, Peru, Kuwejtu, Gwinei Równikowej i Wybrzeża Kości Słoniowej będą współdecydować o najważniejszych sprawach współczesnego świata. To wielki dzień dla państwa polskiego oraz olbrzymi sukces naszej dyplomacji.

Nowi niestali członkowie Rady Bezpieczeństwa zastąpią przedstawicieli pięciu państwa, których kadencja kończy się 31 grudnia 2017 r. Są to: Egipt, Japonia, Senegal, Ukraina i Urugwaj. Stałymi członkami najważniejszego organu ONZ, posiadający prawo weta są: Wielka Brytania, Francja, USA, Rosja i Chiny.

Nowi członkowie zostali wybrani według następującego klucza: trzech przedstawicieli Afryki, Azji i Pacyfiku, jeden przedstawiciel Europy Wschodniej oraz jeden przedstawiciel Ameryki Łacińskiej i Karaibów. Większość wymagana do akceptacji kandydata wynosiła 2/3 członków Zgromadzenia Ogólnego. Cała piątka osiągnęła wymaganą liczbę głosów już w pierwszej rundzie.

W osobnym głosowaniu reprezentant Holandii z dniem 1 stycznia 2018 r. zastąpi przedstawiciela Włoch w Radzie Bezpieczeństwa. Wcześniej oba państwa zgodziły się, że dwuletnia kadencja przedstawiciela Europy Zachodniej zostanie przez nie podzielona.

01.06.2017 Atak fundamentalistów na patrol wojskowy w Algierii

Ministerstwo Obrony Algierii potwierdziło, że doszło do ataku na patrol wojskowy, w wyniku którego czterech żołnierzy zostało rannych. Od zakończenia wojny domowej tego typu wydarzenia w Algierii są rzadkością. W latach 1991-2002 siły rządowe prowadziły regularne walki z różnymi formacjami islamskimi. Wciąż jednak na obszarach przygranicznych dochodzi do sporadycznych starć z Al-Ka’idą Islamskiego Maghrebu AQIM oraz mniejszymi grupami powiązanymi z Państwem Islamskim.

Według opublikowanego oświadczenia ministerstwa obrony napastnicy mieli otworzyć ogień do żołnierzy w okolicach Larbaa, około 30 kilometrów od stolicy państwa, Algieru. Według komentatorów w ostatnim czasie notuje się zwiększoną aktywność fundamentalistów islamskich w Algierii. Faktem jednak jest, że algierskie służby bezpieczeństwa mają na koncie wiele sukcesów, w tym zapobiegnięcie aktom terroru, co sugeruje że poziom inwigilacji organizacji islamskich jest znaczny.

Można generalnie zaobserwować wzrost aktywności fundamentalistów na obszarze Afryki Zachodniej. Coraz niebezpieczniej robi się na granicy Nigru z Mali. Liczba aktów terroru w tym rejonie rośnie w zastraszającym tempie. Nigeryjska organizacja Boko Haram również zaangażowała swoje siły na tym obszarze.


Żródło: Obszar Sahelu,
http://theconversation.com/sahel-region-africa-72569, [dostep dn. 01.06.2017]; The Conversation/Zenobia Ahmed, CC BY-SA.

01.06.2017 Prezydent Rosji na forum gospodarczym w Sankt Petersburgu

Podczas forum gospodarczego, który właśnie odbywa się w Sankt Petersburgu, ważnym gościem był prezydent Federacji Rosyjskiej, Władimir Putin.

W swoim przemówieniu odniósł się do obecnej sytuacji międzynarodowej. Zwrócił uwagę, że amerykańskie plany rozbudowy systemu antyrakietowego w Korei Południowej i na Alasce stanowią poważne wyzwanie dla Rosji i konieczność rozbudowy własnych sił tego samego rodzaju. Dodał, że Moskwa nie może bezczynnie patrzyć, jak inni zwiększają swoje zdolności wojskowe wzdłuż rosyjskich granic na Dalekim Wschodzie. Podkreślił istnienie podobnego zagrożenia dla Rosji wzdłuż granic w Europie.

Tłumaczenie Stanów Zjednoczonych, że rozmieszczenie elementów systemu antyrakietowego w Korei Południowej i w okolicach Fortu Greely na Alasce ma na celu zminimalizowanie zagrożenia ze strony komunistycznego reżimu Korei Północnej, jest dla Putina niewystarczające i nieprzekonywujące. Według rosyjskiego przywódcy: „To niszczy strategiczną równowagę na świecie”. Obecne amerykańskie działania to zdaniem Putina wyzwanie dla całej Rosji. Jego przemówienie były relacjonowane przez wszystkie państwowe media rosyjskie.

Co ciekawe, Putin tłumaczył widzom i słuchaczom, że Amerykanie wykorzystują lokalne zagrożenia, by zwiększać swoją obecność na świecie oraz wzmagać presję na Moskwę. Rozmieszczenie elementów systemu antyrakietowego w Korei Południowej i na Alasce było możliwe dzięki zagrożeniu ze strony Korei Północnej. Natomiast Iran posłużył jako pretekst do rozmieszczenia części systemu w Europie.

Prezydent Putin nie ukrywał, że spór z Japonią o Kuryle posłużył do umieszczenia rosyjskiego systemu antyrakietowego w tej części Azji jako odpowiedź na działania Waszyngtonu. Minister obrony Siergiej Shoigu już w 2016 r. zapowiadał, że możliwe jest zbudowanie na wyspach kurylskich stałej bazy wojskowej. Zdaniem Putina rozmowy o demilitaryzacji spornego obszaru z Japonią są możliwe dopiero po zmniejszeniu międzynarodowego napięcia.

Rosyjski przywódca podkreślił, że w Ameryce wciąć prowadzona jest antyrosyjska kampania.


Źródło: Prezydent Władimir Putin,
http://www.canadasshame.com/features/celebrities-overheard-seals/, [dostęp dn. 01.06.2017]; CC BY 3.0.



2017

BIULETYN INFORMACYJNY RODM TORUŃ
WIADOMOŚCI ZE ŚWIATA W MIESIĄCU



2016

BIULETYN INFORMACYJNY RODM TORUŃ
WIADOMOŚCI ZE ŚWIATA W MIESIĄCU




facebook