RODMToruń

SIEĆ REGIONALNYCH OŚRODKÓW DEBATY MIĘDZYNARODOWEJ






BIULETYN INFORMACYJNY RODM TORUŃ
WIADOMOŚCI ZE ŚWIATA
WRZESIEŃ 2017

30.09.2017 Japonia przed wyborami parlamentarnymi

Na dzień 22 października 2017 r. zaplanowane zostały przedterminowe wybory parlamentarne w Cesarstwie Japonii. Kampania przedwyborcza nabiera obecnie znacznego rozpędu.

Jak podaje agencja Reutera, konserwatywna partia popularnej gubernator stolicy Tokio, Yuriko Koike, podjęła decyzję o ścisłej współpracy z mniejszymi ugrupowaniami z zachodnich obszarów Japonii. Tym samym, ma być to najsilniejsza formacja, która może zagrozić obecnie rządzącemu blokowi premiera Shinzo Abe.

Premier Abe zdecydował się na rozwiązanie niższej izby parlamentu i rozpisanie przedterminowych wyborów, licząc na utrzymanie dotychczasowej większości. Jego Partia Liberalno-Demokratyczna, miała 288 deputowanych w 475-osobowej izbie. Obecna sytuacja jednak się komplikuje. Tuż przed rozwiązaniem niższej izby powstała nowa partia Kibō no Tō (Partia Nadziei), założona przez popularną gubernator Koike. Największa partia opozycyjna w rozwiązanym właśnie parlamencie, Partia Demokratyczna, podjęła decyzję o niewystawieniu kandydatów w nadchodzących wyborach. Deputowani będą startować niezależnie lub z list Kibō no Tō. Tym samym, nowa formacja Koike zyskała doświadczonych polityków, a po nawiązaniu obecnie współpracy z mniejszymi partiami z zachodu kraju, geograficzny rozmach.


Źródło: Premier Shinzo Abe,
http://www.abc.net.au/radionational/ programs/breakfast/ world-news-with-matt-bevan/8987282, [dostęp dn. 30.09.2017]; Chairman of the Joint Chiefs of Staff/flickr.com/CC BY 2.0.

Zmiany w Japonii to nie tylko Kibō no Tō, ale inna nowa formacja założona w 2015 r., która nabiera na sile, a została założona przez gubernatora Osaki, Ichiro Matsui, o nazwie Nippon Ishin no Kai (Partia Innowacyjna). Ta lokalna formacja również może zyskać miejsca w parlamencie i osłabić Partię Liberalno-Demokratyczną. Niedawno Matsui ogłosił, że nawiązuje bliski sojusz z gubernatorem prefektury Aichi, Hideaki Omurą. Coraz więcej lokalnych partii zawiązuje sojusz.

Wielu komentatorów zastanawia się na ile Yuriko Koike będzie w stanie zmobilizować elektorat i pokonać Shinzo Abe, który będąc pewny swej pozycji zdecydował o rozwiązaniu niższej izby japońskiego parlamentu. Gdyby się jej powiodła, byłaby pierwszą japońską premier-kobietą.

28.09.2017 Chaos w budynku parlamentu Ugandy

Do skandalicznych sytuacji dochodzi w ostatnich dniach w budynku parlamentu Ugandy. Powodem tego nie są postronne osoby, lecz sami deputowani, którzy oprócz niewybrednych żartów i mało parlamentarnego języka, sięgają po takie argumenty jak pięści i krzesła.

Dzisiejszy dzień minął pod znakiem bardzo „intensywnej” debaty nad propozycjami zmiany ustawy zasadniczej. Powodem sięgania po mało parlamentarne środki przez parlamentarzystów był wniosek o zniesienie limitu wieku dla kandydata na głowę państwa. Propozycja zmiany tego konkretnego zapisu konstytucyjnego padła w poprzednim tygodniu i od tego momentu parlamentarzyści zapomnieli o zwyczajowym parlamentarnym zachowaniu. Pięści, krzesła, brutalny język oraz śpiewy to teraz stałe elementy obrad.

Przewodnicząca ugandyjskiego parlamentu Rebecca Kadaga w związku z zachowaniem opozycyjnych deputowanych podjęła decyzję o wykluczeniu z obrad ponad 20 opozycyjnych parlamentarzystów. Wykluczony został również jeden z ministrów w związku z próbą wniesienia na obrady sprzed dwóch dni broni. Nie wiemy czy chciał z niej skorzystać. Ponieważ opozycyjni deputowani, którzy zostali wykluczeni z obrad, odmówili opuszczenia sali, Kadaga podjęła decyzję o odroczeniu dzisiejszej sesji.

Po zamknięciu dzisiejszych obrad część deputowanych zostać musiała siłą wyprowadzena z sali. W debacie nad zmianami do ustawy zasadniczej opozycja nie ma większych szans na przeforsowanie własnego zdania. Jest w mniejszości i może tylko głośno wyrażać swoje odmienne zdanie, lub stosować nieparlamentarne środki.

Obecnie prezydentem jest Yoweri Museveni, który ma 73 lata. Jeśli zniesiony zostanie limit 75 lat, to głowa państwa będzie mogła w nadchodzących wyborach ubiegać się o szóstą z kolei kadencję.

28.09.2017 Chiny tracą cierpliwość w stosunku do Korei Północnej

Chińska Republika Ludowa najwyraźniej straciła cierpliwość wobec Koreańskiej Republiki Ludowo-Demokratycznej (Korea Północna). Jak sam Pekin poinformował światową opinię publiczną, zamierza wprowadzić w życie nowe sankcje, które zostały nałożone przez Organizację Narodów Zjednoczonych OZN w stosunku do północnokoreańskiego reżimu. Na początku zamknięte zostaną firmy z Korei Północnej, które działają na chińskim terytorium.

Decyzja Pekinu ma wejść w życie z początkiem stycznia 2018 r. Zamknięte zostaną nie tylko firmy północnokoreańskie działające na terenie Chin, lecz także przedsięwzięcia, które zostały wspólnie stworzone przez oba państwa.

Pekin, to od lata najważniejszy partner i sojusznik reżimu w Pjongjangu. Jednak dość nieodpowiedzialna polityka komunistycznego reżimu północnokoreańskiego, związana z kolejnymi testami rakiet średniego i dalekiego zasięgu oraz broni atomowej, skutkowała zmianą podejścia państwa chińskiego. Międzynarodowe wzburzenie już skutkowało wprowadzeniem przez Chiny ograniczeń w eksporcie ropy naftowej z Korei Północnej oraz zakazem handlu tekstyliami, a także na początku 2017 r. zahamowaniem zakupów węgla, żelaza i owoców morza. Konsekwencją jest radykalne ograniczenie zewnętrznych źródeł z eksportu do północnokoreańskiego budżetu.

Jak podkreśla BBC, ostatnia szósta i najpotężniejsza ze wszystkich próba broni jądrowej miała mieć decydujące znaczenie dla chińskiej polityki wobec jej sąsiada z Półwyspu Koreańskiego. Dnia 11 września 2017 r. Rada Bezpieczeństwa Organizacji Narodów Zjednoczonych jednogłośnie podjęła decyzję o rozszerzeniu listy dotkliwych sankcji wobec Pjongjangu, a stałym członkiem w tym organie ONZ są właśnie Chiny.

27.09.2017 Problemy koalicyjne Angeli Merkel

Ostatnie wybory parlamentarne w Niemczech skutkowały kilkoma nowymi zjawiskami politycznymi: po raz pierwszy od zakończenia II wojny światowej do niemieckiego ciała ustawodawczego wprowadzeni zostali przedstawiciele skrajnej prawicy w postaci Alternatywy dla Niemiec AfD; lider Socjaldemokratycznej Partii Niemiec SPD Martin Schulz zapowiedział przejście do opozycji i nie będzie dalej współtworzył Wielkiej Koalicji z CDU/CSU. Wobec zwycięstwa wyborczego CDU/CSU Angela Merkel po raz czwarty zostanie kanclerzem RFN; nie będzie łatwo stworzyć koalicję większościową w parlamencie, o której już się pisze, że będzie „koalicją jamajską” ze względu na kolory formacji.

Lider niemieckiej partii liberalnej o nazwie Wolna Partia Demokratyczna (FDP) już zapowiedział, że jego formacja jest skłonna rozmawiać o koalicji rządowej z Angelą Merkel, pod warunkiem zmiany prowadzonej przez chadeków polityki. Obecna kanclerz nie ma wielkiego wyboru jeśli chodzi o dobór współkoalicjantów. W zasadzie liczyć może tylko na FDP oraz Zielonych. Problemem jest jednak wizja polityki rządu. Do najbardziej kontrowersyjnych kwestii należy polityka podatkowa, energetyczna, europejska oraz migracyjna.

Lider FDP Christian Lindner w wywiadzie dla Die Welt zapowiedział, że arytmetycznie może powstać koalicja większościowa CDU/CSU+FDP+Zieloni, lecz za dużo jest nadal punktów sprzecznych, a każda formacja wprowadziła swoich przedstawicieli prezentując w kampanii określony program wyborczy. Tym samym, jeśli pojawią się jakiekolwiek wątpliwości, FDP bez żalu i gniewu przejdzie do opozycji: „Polityka nie jest matematyką”. Wolna Partia Demokratyczna przystąpi do koalicji tylko wtedy, jeśli zmianie ulegnie niemiecka polityka. Należy jednak pamiętać, że od niedzielnych wyborów partia ta dawała jasne sygnały, że jest gotowa do rozmów.

Dla Polski niezwykle ważny jest rozdźwięk między FDP, a Zielonymi, dotyczący przyszłości Europy. O ile Wolna Partia Demokratyczna optuje za wewnętrznym podziałem Unii Europejskiej, na bogatą strefę euro i resztę, o tyle Zieloni wyrażają sceptycyzm wobec takich klasyfikacji na europejskim kontynencie. Wkrótce dowiemy się, kto okazał się lepszym negocjatorem w procesie kształtowania nowego niemieckiego rządu z Angelą Merkel na czele.

26.09.2017 ONZ: Rosja łamie prawa człowieka na Krymie

Został właśnie opublikowany raport autorstwa Organizacji Narodów Zjednoczonych ONZ. Zdaniem autorów Federacja Rosyjska „poważnie narusza prawa człowieka” na anektowanym Krymie.

Zdaniem agencji ONZ zajmującej się prawami człowieka, mają istnieć wiarygodnie dowody na stosowanie takich niezgodnych z prawem międzynarodowym działań jak pozasądowe aresztowania, tortury i przynajmniej jedna egzekucja bez żadnego wyroku. Zdaniem szefa ekspertów, Zeida Ra'ada Al Husseina ma istnieć „pilna potrzeba odpowiedzi”.

Rosja dokonała aneksji Krymu w 2014 r. po wewnętrznych perturbacjach na Ukrainie. Rosyjska agencja Interfax powołuje się na opinię rzeczniczki praw człowieka Tatyany Moskalkovej, która powiedziała, że raport jest niesprawiedliwy i nieobiektywnie ocenia sytuację na Krymie. Jej zdaniem, przyjęcie tylko ukraińskiego punktu widzenia, graniczącego z antyrosyjską histerią to za mało, by ogłaszać tak radykalne wnioski.

Autorzy raportu podkreślają również, że nagminnie łamane jest prawo własności. Zwłaszcza w kontekście własności prywatnej. Poza tym, wciąż w więzieniach ma przebywać kilkaset osób, które zostały z krymskich więzień przeniesione do odpowiednich jednostek w głąb Rosji, co miało znacząco wpłynąć na ich status. Wiele osób zostało pozbawionych pracy, a ze szkół wyrugowano język ukraiński. Ponadto tatarska mniejszość etniczna ma być na celowniku władz rosyjskich, w związku z ich negatywnym stanowiskiem odnośnie aneksji półwyspu.

Autorzy raportu podkreślili, że głównym ich źródłem informacji były zeznania osób, które uciekły z Krymu – swoje świadectwa mieli złożyć na obszarze Ukrainy.

26.09.2017 Rozmowy Tusk-May

Jak donosi BBC, na dziś zaplanowane zostały rozmowy między premier Wielkiej Brytanii, Theresą May, a przewodniczym Rady Europejskiej, Donaldem Tuskiem. Jest to pierwsze spotkanie, które odbywa się po ogłoszeniu dwuletniego programu negocjacyjnego kończącego się Brexitem.

Zgodnie z procedurą, Rada Europejska ma teraz miesiąc, by zdecydować na ile zaawansowane są negocjacje i czy już czas na rozmowy handlowe. Jest to ważne, gdyż od ich wyniku zależeć będą relacje Brukseli z Londynem, po wyjściu Wielkiej Brytanii ze struktur Unii Europejskiej. Rada Europejska nie ukrywała, że chce rozpocząć rozmowy po zagwarantowaniu praw unijnych obywateli na Wyspach, dogadaniu się w kwestii zobowiązań finansowych oraz rozwiązaniu problemu granicy między wychodzącymi Brytyjczykami a Irlandią.

Spotkanie na Downing Street, odbędzie się w tym samym czasie, co czwarta z kolei runda negocjacji „rozwodowych” w Brukseli. Ten nowy etap rozmów odbywa się już po znamiennym wystąpieniu premier May we włoskiej Florencji, gdzie z jednej strony stwierdziła, że jej kraj bezwzględnie potrzebuje dwuletniego okresu przejściowego, natomiast w zamian przez ten czas będzie respektować wszystkie zobowiązania finansowe. Sekretarz David Davis, odpowiedzialny za Brexit, w pełni potwierdził słowa swojej zwierzchniczki.

25.09.2017 Kontrowersyjne referendum niepodległościowe Kurdów

W dniu dzisiejszym odbywa się kontrowersyjne referendum niepodległościowe w opanowanej przez Kurdów części Iraku. Organizatorzy nie ukrywają, że ich celem jest powołanie do życia niepodległego Kurdystanu.

Samo głosowanie zostało skrytykowane przez wielu światowych przywódców. Jak podaje BBC, premier Iraku Haider al-Abadi już zaznaczył, że „podejmie niezbędne kroki w celu zachowania jedności kraju”.

Ze względu na autonomię regionów kurdyjskich, nie mógł jednak zakażać przeprowadzenia referendum. Inni światowi liderzy wyrazili zaś obawę, że sprawa Kurdystanu może odwrócić uwagę od najpoważniejszego zagrożenia dla bezpieczeństwa, czyli walki z międzynarodowym terroryzmem, czego symbolem obecnie jest Państwo Islamskie. Istnieje obawa, że działania Kurdów mogą otworzyć nowy wojenny front w całym regionie.

Biorąc pod uwagę pozytywną atmosferę w regionie, należy spodziewać zwycięstwa zwolenników ogłoszenia niepodległości. Jednak sami organizatorzy podkreślili, że wynik nie będzie wiążący, a jest jedynie doradczą opinią społeczeństwa.

Premier Iraku nie doprecyzował jakie środki ma zamiar podjąć. Jak do tej pory, zażądał przekazania kontroli nad posterunkami granicznymi regularnym siłom irackim.

Poza tym, wezwał społeczność międzynarodową do nie kupowania ropy naftowej od Kurdów – jest to główny surowiec eksportowy tych obecnie regionów autonomicznych.

Lider irackich Kurdów, Massoud Barzani stwierdził w jednym z wywiadów, że tylko niepodległość da mieszkańcom poczucie bezpieczeństwa. Zapewnił, że w żaden sposób problem kurdyjski nie spowoduje zatrzymania frontu przeciwko Państwu Islamskiemu i innym islamskim ekstremistom.

Źródło: Mapa Iraku z 2015 r. – kolorem niebieskim zaznaczono regiony Kurdystanu,
http://www.polgeonow.com/2015/05/ war-in-iraq-map-of-islamic- state.html, [dostęp dn. 25.09.2017];
Map by Evan Centanni, starting from blank map by NordNordWest. License: CC BY-SA.


Źródło: Massoud Barzani,
https://blog.oup.com/2017/07/challenges-iraq-kurdistan-referendum/,
[dostęp dn. 25.09.2017]; CC-BY-2.0 via Wikimedia Commons.



25.09.2017 Kolejne zwycięstwo Angeli Merkel

Za nami wybory parlamentarne w Republice Federalnej Niemiec. Według wszystkich przedwyborczych sondaży, Niemcy na długo przed wczorajszymi wyborami mieli odpowiedzieć nie na pytanie: kto przejmie kanclerski ster władzy, lecz czy Angela Merkel po raz czwarty obejmie najważniejszy urząd w państwie. Kanclerz Merkel wygrała, lecz cieszyć się za bardzo nie może.

Koalicja CDU/CSU (Unia Chrześcijańsko-Demokratyczna/Unia Chrześcijańsko-Społeczna w Bawarii) pozostaje największym ugrupowaniem parlamentarnym, lecz jak podkreślają komentatorzy, osiągnęła najgorszy wynik w swojej historii. Również partner chadeków w rządowej koalicji – Socjaldemokratyczna Partia Niemiec (SPD) Martina Schulza – osiągnęła najgorszy wynik w historii, pomimo bycia drugą siłą polityczną w państwie. Były przewodniczący Parlamentu Europejskiego już zapowiedział, że nie dojdzie do utworzenia ponownie wielkiej koalicji CDU-CSU-SPD, a jego formacja przejmie rolę głównej opozycji. Sukces natomiast może ogłosić skrajnie prawicowa Alternatywa dla Niemiec AfD, która po raz pierwszy wprowadzi swoich przedstawicieli do parlamentu. Uzyskała jednak mniejszy wynik, niż dawały przedwyborcze sondaże.


Źródło: Od prawej Angela Merkel i Martin Schulz,
http://blogs.lse.ac.uk/ europpblog/2017/04/03/ merkel-vs-schulz-the- return-of-the-left-right-divide- or-just-another-boring-german-election-campaign/,
[dostęp dn. 25.09.2017]; European Parliament (CC BY-NC-ND 2.0).

Tuż po ogłoszeniu sondażowych wyników wyborów, przed siedzibą AfD w Berlinie, Frankfurcie i Kolonii, zebrało się kilka tysięcy protestujących skandujących hasła: „Uchodźcy mile widziani” lub „Precz z neonazistami”.

Wyniki wyborów wyglądają następująco: CDU/CSU – 33%; SPD – 20.5%; AfD – 12,6%; Wolna Partia Demokratyczna FDP – 10,7%; Lewica (Die Linke) – 9,2%; Zieloni – 8,9%. Przyjmując zapowiedzi Martina Schulza o przejściu do opozycji, ciekawie wyglądają możliwości koalicyjne. Już dziennikarze sugerują tzw.: jamajską koalicję w składzie CDU/CSU+FDP+Zieloni.

Zarówno dobry wynik AfD, jak i zwycięstwo „bez szampana” CDU/CSU, to zdaniem wielu komentatorów skutek polityki „otwartych drzwi” Angeli Merkel. Problem migracyjny i wpuszczenie do Niemiec 900 tysięcy migrantów, a także zamachy terrorystyczne, okazały się paliwem dla skrajnej prawicy i zdaniem niektórych błędem kanclerz Merkel.

24.09.2017 Ghana wygrywa w sporze z sąsiadem o granicę morską

Międzynarodowy Trybunał Prawa Morza z siedzibą w Hamburgu zdecydował, że działania Ghany na spornym akwenie wodnym, polegającym na poszukiwaniu złóż cennej ropy naftowej, w żadnym stopniu nie ograniczało suwerennych praw Wybrzeża Kości Słoniowej. W ten sposób Ghana uzyskała pozwolenie na wznowienie wierceń.

Od kilku dekad trwał dyplomatyczny spór między Ghaną, a Wybrzeżem Kości Słoniowej o granicę morską. Znacząco ograniczyło to rozwój poszukiwań złóż, które przyniosłyby duże dochody. Oba kraje to również najwięksi producenci kakao na świecie. Około 60% tego produktu pochodzi z tych dwóch państw. Poza tym, Ghana to znaczący dostarczyciel złoża na światowy rynek. Jak widzimy, mowa jest o bardzo cennych surowcach.

Sytuacja między oboma państwami uległa pogorszeniu w 2007 r. kiedy to Ghana uzyskała potwierdzenie, że na jej wodach terytorialnych również są bogate złoża ropy naftowej. Natychmiast rozpoczęła poszukiwania na szeroką skalę, co nie spodobało się przywódcom Wybrzeża Kości Słoniowej.

Międzynarodowy Trybunał Prawa Morza nie tylko stwierdził, że Ghana poszukując ropy i dokonując wierceń nie złamała prawa, lecz na nowo określił morską granicę między oboma państwami. Linia kątów nie jest zgodna ani z propozycją Ghany, ani Wybrzeża Kości Słoniowej, lecz zdaniem dziennikarzy z agencji Reutera, wynik jest bardziej zbliżony do propozycji rozwiązania kryzysu dyplomatycznego wysłanej przez przywódców z Akry. Oczywiście Ghana natychmiast wyraziła zadowolenie z wyroku, zaś przedstawiciele Wybrzeża Kości Słoniowej nie wydali jeszcze komentarza.

Oficjalna notka prasowa Międzynarodowego Trybunału Prawa Morza jest dostepna na stronie internetowej:
https://www.itlos.org/fileadmin/itlos/documents/press_releases_english/PR_264_EN.pdf, dostęp dn. 24.09.2017 r.

24.09.2017 Wybory w Niemczech trwają

Dziś obywatele Republiki Federalnej Niemiec idą do urn, by wybrać przedstawicieli do parlamentu. Wszystko wskazuje na to, że dotychczasowa kanclerz Angela Merkel po raz czwarty zwycięży i pozostanie na stanowisku. W cieniu są jednak pewne obawy o przyszłość.

W ciągu ostatnich osiemnastu miesięcy przedstawiciele tzw. zachodniego liberalnego poglądu na świat ponieśli dotkliwe klęski. Ich zdaniem, najpierw Brytyjczycy podjęli decyzję o wyjściu ze struktur Unii Europejskiej, a następnie Donald Trump zwyciężył wybory prezydenckie w Stanach Zjednoczonych. Nie może więc dziwić, że przedstawiciele tracącego grunt europejskiego establishmentu widzą w Angeli Merkel przywódczynię, która poprowadzi ich do sukcesu. Chodzi zwłaszcza o Unię Europejską po Brexicie.

W tle pojawiają się jednak pewne rysy. Po pierwsze frekwencja w niemieckich wyborach. Niedawno prezydent Frank-Walter Steinmeier pisał w czasopiśmie Bild odezwę do narodu, by jak najwięcej osób poszło do urn. Blisko 1/3 obywateli, w ostatnim sondażu, nie tylko nie wiedziała na kogo zagłosuje, ale czy w ogóle będzie uczestniczyć w wyborach. Po drugie, rosnąca pozycja skrajnej prawicy. Według ostatnich przedwyborczych sondaży, jest wielce możliwe, że ta strona politycznej sceny wprowadzi, po wielu latach, swoich przedstawicieli do ciała ustawodawczego.

Jak podkreśla agencja Reutera, niska frekwencja spowoduje uzyskanie lepszego podziału miejsc parlamentarnych przez partie mniejsze. W konsekwencji, skrajnie prawicowa Alternatywa dla Niemiec AfD może wprowadzić więcej przedstawicieli przy takiej samej liczbie zdobytych głosów. Wzrost znaczenia tej partii notuje się od momentu przyjęcia przez Angelę Merkel polityki „otwartych drzwi” w kontekście kryzysu migracyjnego.

Dziennikarze podkreślają, że pomimo kolejnych zamachów terrorystycznych, kanclerz A. Merkel udało się kwestię migracyjną sprowadzić do jednego z wielu tematów kampanii wyborczej, obok unowocześniania gospodarki czy obronie zachodniego liberalnego porządku po zwycięstwie D. Trumpa.

Obecnie w Niemczech rządzi Wielka Koalicja w składzie: CDU/CSU Angeli Merkel i SPD Martina Schulza (lider socjaldemokratów nazwał AfD „grabarzami demokracji”). Żadna ze stron nie chce już Koalicji, ale przy ostatnim sondażu rzędu 34%:21%, może nie być wyjścia.

22.09.2017 Nowa Zelandia przed wyborami

Na dzień 23 września 2017 r. zaplanowane zostały wybory powszechne w Nowej Zelandii. Obywatele wybiorą 120 członków jednoizbowego Parlamentu. Wynik zostanie zapewne rozstrzygnięty między Nowozelandzką Partią Narodową a Nowozelandzką Partią Pracy.

Tak jak w 2014 r., tak i teraz większość komentatorów podejrzewała przez długi czas, że zwycięstwo Partii Narodowej pod przywództwem Billa Englisha jest pewne. Sondaże jednak pokazały, że postawienie przez Partię Pracy na „nową krew” może przynajmniej częściowo odwrócić sondaże. W lipcu 2017 r. na liderkę nowozelandzkich labourzystów została obrana Jacinda Ardern, która ma 37 lat. Od tego czasu sondaże nie są już tak jednoznaczne.

Wyniki badań opinii publicznej w sierpniu 2017 r. wykazywały zbliżone wyniki między Partią Narodową a Partią Pracy. Teraz w większości dają jednak zwycięstwo obecnie rządzącym. Komentatorzy sugerują, że przy tak podzielonym elektoracie konieczna będzie koalicja z jednym z mniejszych ugrupowań. Pytanie brzmi, która z formacji ma większe możliwości koalicyjne.

We wrześniu 2017 r. dwie największe firmy badające opinię publiczną, opublikowały wyniki sondażu politycznego. Na początku miesiąca One News Colmar Brunton podało do opinii publicznej informację, że w wyborczym wyścigu prowadzą labourzyści nad Partią Narodową osiągając odpowiednio wyniki: 44%-40%. Niespełna dwa tygodnie później Newshub Reid Research oraz One News Colmar Brunton dawały zwycięstwo Partii Narodowej (odpowiednio wyniki 45,8%-33,4% i 46%-37%).

22.09.2017 Trudne relacje amerykańsko-kubańskie

Wydawać by się mogło, że stosunki między Stanami Zjednoczonymi a Kubą w ostatnim czasie ulegają poprawie. O ile oba państwa zrezygnowały z zimnowojennego tonu obopólnych rozmów, o tyle dyplomatyczne napięcie w żadnym stopniu nie zanikło.

W dzisiejszym przemówieniu, minister spraw zagranicznych Kuby, Bruno Rodriguez, przed Zgromadzeniem Ogólnym Organizacji Narodów Zjednoczonych stwierdził, że jakiekolwiek „niefortunne incydenty” mogą poważnie zaszkodzić bilateralnym relacjom. Słowa te padły zaledwie dzień po tym, jak Waszyngton zapowiedział możliwość zamknięcia swojej placówki dyplomatycznej w Hawanie.

Relacje amerykańsko-kubańskie uległy ochłodzeniu w sierpniu 2017 r. po tym, jak Departament Stanu USA nazwał poważnym „incydentem” fizyczne objawy u swoich pracowników dyplomatycznych w Hawanie, które miały być skutkiem użycia maszyny wydzielającej niebezpieczne fale dźwiękowe. Podobne objawy zgłosili Kanadyjczycy, lecz nie odbiło się to w żaden sposób na obustronne relacje. Władze Kuby zapowiedziały przeprowadzenie gruntownego śledztwa.

Fizyczne objawy, na które uskarżali się pracownicy amerykańskiej ambasady w Hawanie obejmowały mdłości, chwilową utratę słuchu oraz zawroty głowy, a nawet utratę pamięci. Sekretarz Stanu Rex Tillerson kilka dni temu potwierdził rozważenie zamknięcia ambasady w stolicy Kuby.

21.09.2017 Walki w Iraku

Siły zbrojne w Iraku podjęły nową ofensywę przeciwko islamskim fundamentalistów. Obecne walki toczą się o Hawija. Jest to jeden z ostatnich obszarów będących w ręku religijnych ekstremistów, uznanych przez społeczność międzynarodową za terrorystów.

Jak podaje BBC, premier Iraku Haider al-Abadi poinformował, że we wczesnych godzinach rannych 21 września 2017 r. rozpoczęła się ofensywa na miasto Hawija, które jest położone około 220 kilometrów na północ od stolicy, Bagdadu. Irakijczycy uzyskują potężne wsparcie lotnicze ze strony międzynarodowej koalicji na czele ze Stanami Zjednoczonymi. Zaledwie dwa dni temu irackie wojsko rozpoczęło operację mającą na celu przejęcie kontroli nad drugim obszarem będącym w ręku fundamentalistów. Chodzi o teren pustynny na zachodzie kraju, w pobliżu granicy z Syrią. Już poinformowano o sukcesach. Odbito z rąk islamskich bojowników wieś Rihana i rozpoczęto oblężenie miejscowości, Ana. Ofensywa w dolinie Eufratu nabiera zasięgu.

Organizacja Narodów Zjednoczonych ostrzega, że w miejscu nowej irackiej ofensywy, w pobliżu miasta Hawija, może przebywać ponad 85 tysięcy cywili narażonych na niedogodności wojenne. Wśród niż może być nawet 30 tysięcy dzieci. Na chwilę obecną szkoły i szpitale zostały zamknięte, a i tak szczupłe zasoby wody, żywności i lekarstw są na wyczerpaniu. Mieszkańcom grozi kryzys humanitarny, a jedyna droga ucieczka to dwunastomilowy pas zaminowanej ziemi będącej pod snajperskim ostrzałem.

Jednakże, w tle sukcesów w walkach z islamskimi fundamentalistami, pojawia się nowy konflikt na linii rząd centralny w Bagdadzie, a autonomiczne regiony zarządzane przez wspólnotę kurdyjską. Zadecydowano, że głosowanie nad niepodległością zostanie przeprowadzone w następny poniedziałek, co zdaniem premiera Iraku al-Abadi’ego jest niekonstytucyjne i nielegalne.

18.09.2017 Rosyjski projekt rozmieszczenia sił pokojowych ONZ na wschodzie Ukrainy odrzucony

Agencja informacyjna TASS, powołując się na słowa ambasadora Federacji Rosyjskiej przy Organizacji Narodów Zjednoczonych (Vasily Nebenzia; Василий Алексеевич Небензя) podała, że Stany Zjednoczone oraz Ukraina odrzuciły projekt rozmieszczenia sił pokojowych w Donbasie. Miały one wesprzeć obserwatorów wysłanych przez Organizację Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie.

Jak podaje zaś agencja Reutera, we wrześniu 2017 r. prezydent Rosji, Władimir Putin, kilkukrotnie sugerował możliwość rozmieszczenia na wschodzie Ukrainy sił pokojowych ONZ. Ich celem miało być wsparcie obserwatorów z OBWE oraz zapewnienie pokoju i bezpieczeństwa w tej części ukraińskiego państwa. Toczący się od 2014 r. konflikt pochłonął życie co najmniej 10 tysięcy osób. Starcia toczone są między regularną armią ukraińską, a separatystami nieoficjalnie wspieranymi przez Moskwę.

Rosyjski przywódca sugerował, że siły pokojowe ONZ winny zostać rozmieszczone wzdłuż obecnej linii frontu, między regularnymi siłami zbrojnymi a separatystami. Dodał, że zakres działań mógłby zostać poszerzony o inne ziemie, na których obserwacyjną misję prowadzą wysłannicy OBWE.

Dnia dzisiejszego ambasador Vasily Nebenzia został poinformowany przez USA i Ukrainę, że nie będą one dalej pracować nad rosyjskim projektem rezolucji, gdyż jest do niej zbyt wiele zastrzeżeń. Zarówno Waszyngton, jak i Kijów, nie odrzucają kategorycznie pomysłu rozmieszczenia sił pokojowych, lecz postulują objęcie zasięgiem działań głównie obszary zajęte przez separatystów – w domyśle wzdłuż „starej” granicy rosyjsko-ukraińskiej.

18.09.2017 Chińsko-rosyjskie ćwiczenia morskie w pobliżu Korei Północnej

Jak donosi agencja Reutera, Federacja Rosyjska oraz Chińska Republika Ludowa rozpoczęły właśnie wspólne ćwiczenia morskie w pobliżu wybrzeża Koreańskiej Republiki Ludowo-Demokratycznej KRL-D, zwanej potocznie Koreą Północną. To komunistyczne państwo budzi olbrzymi niepokój w związku z prowadzonymi testami broni jądrowej oraz rakiet średniego i dalekiego zasięgu, mogącymi przenosić broń masowego rażenia.

Napięcie wokół poczynań Pjongjangu narasta w związku z coraz częstszymi testami nowych typów broni i rakiet. Podkreśla się, że obecna aktywność Moskwy i Pekinu jest ściśle związana z faktem zbliżającego się posiedzenia Rady Bezpieczeństwa Organizacji Narodów Zjednoczonych RB ONZ. Jest wielce prawdopodobne, że głównym tematem rozmów będzie nierozsądna polityka Korei Północnej oraz projekty kolejnych sankcji.

Co ważne, dnia 15 września 2017 r. reżim w Korei Północnej przeprowadził kolejny test rakiety, która zakończyła się największą jak do tej pory eksplozją jądrową. Ta szósta z kolei demonstracja siły z użyciem broni masowego rażenia zdecydowanie uzmysłowiła wielu światowym przywódcom, jak wielkim zagrożeniem dla poczucia zbiorowego bezpieczeństwa jest Pjongjang.

Agencja informacyjna Xinhua poinformowała, że wspólne ćwiczenia morskie chińsko-rosyjskie odbędą się na akwenie wodnym obejmującym obszar od Zatoki Piotra Wielkiego niedaleko portu we Władywostoku, w pobliżu granicy Rosji z Koreą Północną, do Morza Ochockiego, na północ od Japonii. Oficjalnie oba państwa nie potwierdziły związku ćwiczeń z kryzysem koreańskim. Są to drugie chińsko-rosyjskie ćwiczenia morskie w tym roku. Pierwsze miały miejsce na Morzu Bałtyckim.

W wywiadzie dla czasopisma „The New York Times”, premier Japonii Shinzo Abe wezwał społeczność międzynarodową do pozostania zjednoczoną w obliczu narastającego kryzysu koreańskiego. Jego zdaniem tylko wtedy można dojść do takich rozwiązań, które zapewnią światu bezpieczeństwo. Jest to ważne zwłaszcza teraz, gdyż Pjongjang nieraz groził Stanom Zjednoczonym i Japonii, a obecnie posiada militarne zdolności zaszkodzenia swoim wrogom.

16.09.2017 Konflikt etniczny w Etiopii

Jak donosi BBC, w regionie administracyjnym we wschodniej Etiopii o nazwie Somali (silny separatyzm somalijski: Ogaden), dochodzi ostatnio do niepokojących przypadków przemocy etnicznej. Co najmniej kilka tysięcy osób zostało zmuszonych do opuszczenia swych domów. Dwie wspólnoty etniczne toczą między sobą starcia na wschodzie Etiopii: Somalijczycy oraz Oromowie.

Tylko w ostatnich dniach, co najmniej kilkadziesiąt osób zginęło w wyniku starć na terenie etiopskich regionów Oromia i Somali. Według Adisu Arega, rzecznika regionalnego rządu Oromii, liczba ofiar wynosi 18 osób. Większość z nich to Somalijczycy (2/3). Natomiast władze regionu Somali podają, że co najmniej 30 Somalijczyków zginęło tylko w mieście Awaday, położonym w regionie Oromia.

Etniczne starcia spowodowały ucieczkę około 30 tysięcy obywateli, z których większość schronić się miała na stadionie lub posterunku policji w mieście Harar. Lokalne władze wysłały oficjalną prośbę do władz centralnych o pomoc w zagwarantowaniu odpowiedniej opieki nad uciekinierami.

Etiopia już od dłuższego czasu przeżywa trudne chwile. Rok 2016 minął pod znakiem antyrządowych protestów. Skutkiem tego było wprowadzenie stanu wyjątkowego, który został zniesiony stosunkowo niedawno, gdyż w lipcu 2017 r. Sytuacja w regionie Oromia została opanowano, lecz etniczne starcia na pograniczu Oromii i Somali są coraz intensywniejsze.


Źródło: Etiopia – publicystyczny przewodnik,
https://www.thebureauinvestigates.com/stories/2011-08-03/ethiopia-the-definitive-guide, [dostęp dn. 16.09.2017]; This work is licensed under a Creative Commons Attribution-NonCommercial-NoDerivs 3.0 Unported License.

Jak podkreśla BBC, etniczny kryzys narasta szczególnie po wydarzeniach z lutego i marca 2017 r. Wtedy to tzw. paramilitarna grupa o nazwie „Liyu Police”, nieoficjalnie wspierana przez region Somali, dokonała najazdu na dystrykt Negele Borena położony na południu Oromii. Śmierć poniosło kilkaset osób. Oromowie oskarżają „Liyu Police” o permanentne łamanie praw człowieka. Somalijczycy odrzucają te oskarżenia, jednocześnie zarzucając władzom regionu Oromia o sprzyjanie Frontowi Wyzwolenia Oromo, który został uznany przez rząd etiopski za organizację terrorystyczną.

15.09.2017 Katar gotowy do negocjacji w celu zakończenia regionalnego kryzysu dyplomatycznego

Podczas wizyty w stolicy Republiki Federalnej Niemiec, Berlinie, emir Kataru stwierdził, że jest gotów usiąść do stołu negocjacyjnego w celu zakończenia konfliktu dyplomatycznego, w którym pogrążyły się państwa położone w pobliżu Zatoki Perskiej. Kryzys trwa od czerwca 2017 r.

Państwo Katar, które jest monarchią absolutną na czele z emirem, zajmuje nieco ponad 11,5 tysiąca kilometrów kwadratowych. Liczbę ludności szacuje się na około 2 milionów. Obecnie emirem jest szejk Tamim bin Hamad al-Thani, który przebywa właśnie w Berlinie, gdzie spotkał się z kanclerz Angelą Merkel.

Kryzys dyplomatyczny między Katarem a Arabią Saudyjską, Zjednoczonymi Emiratami Arabskimi, Bahrajnem oraz Egiptem rozpoczął się 5 czerwca 2017 r. Wtedy zerwane zostały wszelkie relacje dyplomatyczne i handlowe. Katar oskarżany jest o wykorzystywanie zysków ze sprzedaży skroplonego gazu ziemnego w celu wspierania ekstremistycznych islamskich organizacji terrorystycznych oraz Iranu. Islamska Republika Iranu jest uważana za najważniejszego rywala dla Arabii Saudyjskiej. Oba państwa rywalizują o przywództwo w świecie arabskim. Katar jest największym na świecie dostawcą skroplonego gazu ziemnego i zaprzecza wszelkim oskarżeniom.

Jak dodaje agencja Reutera, tydzień temu była szansa na przełom. Saudyjski książę i następca tronu Muhammad ibn Salman ibn Abd al-Aziz Al Su’ud rozmawiał telefonicznie z emirem Kataru, lecz krótko później Arabia Saudyjska zawiesiła dialog podkreślając, że w katarskiej informacji medialnej doszło do „zniekształcenia faktów”.


Źródło: Emir Kataru Tamim bin Hamad al-Thani,
https://www.egypttoday.com/Article/2/6141/Online-revolt-in-Gulf-against-Qatar%E2%80%99s-terrorist-sponsorship, [dostęp dn. 15.09.2017]; CC via Wikimedia Commons.

14.09.2017 Lucia Topolansky nowym wiceprezydentem Urugwaju

República Oriental del Uruguay, czyli Urugwaj, od wczoraj ma nową wiceprezydent. Jest nią senator, żona byłego prezydenta José Alberto „Pepe” Mujica Cordano, który pełnił stanowisko w latach 2010-2015, i pierwsza kobieta na tym stanowisku: Lucía Topolansky Saavedra. Ma polskie korzenie ze strony ojca.

Wiceprezydent Topolansky objęła urząd po rezygnacji poprzednika, Jose Sendica, w związku z oskarżeniami korupcyjnymi. Zgodnie z istniejącym w Urugwaju systemem politycznym, nowym wiceprezydentem powinien zostać senator, który w wyborach powszechnych zdobył największą liczbę głosów.

W ostatnim głosowaniu najpopularniejszy był eks-prezydent Mujica, który ze względów prawnych nie mógł ponownie objąć urzędu, będącego częścią władzy wykonawczej. Z tego powodu stanowisko wiceprezydenta przypadło senatorowi, który miał drugi z kolei wynik. Okazało się, że padło na żonę Mujici, Lucię Topolansky.


Zgodnie z konstytucją wiceprezydent przewodzi pracom władzy ustawodawczej, czyli dwuizbowemu Zgromadzeniu Powszechnemu (Asamblea General): Izbie Reprezentantów (Cámara de Diputados) i Senatowi (Cámara de Senadores).

Od 2005 r. Urugwajem rządzi lewicowa partia o nazwie: Frente Amplio, co znaczy Szeroki Front. Feruje on program oparty na państwie opiekuńczym. Sam Mujica zyskał popularność oddając znaczną część swego uposażenia. Dziennikarze z BBC podkreślają, że by on nazywany „najbiedniejszym prezydentem na świecie”.

Zarówno Mujica, jak i jego żona Lucia Topolansky, byli członkami lewicowej partyzantki o nazwie Tupamaros w latach sześćdziesiątych i siedemdziesiątych XX w. Za to, nowa wiceprezydent została uwięziona i spędziła w odosobnieniu 13 lat, gdzie była też torturowana. W 1971 r. była jedną z 38 osadzonych kobiet, które zorganizowały słynną ucieczkę z więzienia Carcel Cabildo. Kilka miesięcy później została ponownie schwytana i resztę kary odbyła w izolatce. Sama niewiele opowiada o swojej partyzanckiej przeszłości, ale nieoficjalnie podkreśla się jej strzeleckie umiejętności.

14.09.2017 Zapad-2017

Federacja Rosyjska oraz Republika Białorusi rozpoczęły właśnie wspólne manewry wojskowe pod nazwą Zapad-2017. Skala tychże ćwiczeń z użyciem najnowocześniejszego sprzętu militarnego niedaleko granic Paktu Północnoatlantyckiego NATO, budzi spore kontrowersje.

Jak podkreślają dziennikarze z BBC, właśnie rozpoczęte wspólne białorusko-rosyjskie manewry to największe tego typu wydarzenie od 2014 r., kiedy to na Półwyspie Krymskim Moskwa zorganizowała podobne ćwiczenia, a było to już po krytykowanej przez społeczność międzynarodową aneksji Krymu.

Według rosyjskiego ministerstwa obrony narodowej liczba zaangażowanych żołnierzy w Zapad-2017 ma wynieść 12 700 osób. Jednak zdaniem państw członkowskich NATO, jest więcej niż pewne, że Rosja wyśle większy personel militarny, by pokazać jaką siłą dysponuje. W końcu w tych manewrach chodzić ma o demonstrację własnej potęgi.

Manewry wojskowe właśnie rozpoczęte odbywają się głównie na terenie Białorusi z użyciem ciężkiego sprzętu pancernego i lotnictwa. Również marynarka wojenne bierze w nich udział. Rosyjska flota bałtycka została zmobilizowana w portach położonych w Obwodzie Kaliningradzkim.

Zaniepokojenie właśnie rozpoczętymi manewrami wyraził prezydent Ukrainy, Petro Poroszenko. Stwierdził on, że należy je traktować jako ewentualna zapowiedź inwazji na ukraińskie państwo. W końcu rosyjskie „Zapad” oznacza „Zachód”. Ukraiński przywódca podkreśla, że na wschodzie kraju, w Donbasie, wciąż trwają potyczki między armią państwową a separatystami, co znacząco utrudnia wprowadzenie w życie wszystkich zapisów porozumienia mińskiego z 2015 r. Społeczność międzynarodowa od dawna oskarża Moskwę o sprzyjanie separatystom w postaci dostaw sprzętu i zapasów, lecz Rosja odrzuca oskarżenia potwierdzając jednocześnie, że rosyjscy „ochotnicy” mogą brać udział w „wewnętrznym kryzysie ukraińskim”.

W tym miejscu należy podkreślić, że szczyt NATO w Warszawie z 2016 r. podjął decyzję o rozmieszczeniu czterech międzynarodowych batalionów na tzw. „wschodniej flance” Sojuszu, czyli w Polsce, Litwie, Łotwie i Estonii. Poza tym, Sojusz kontroluje przestrzeń powietrzną trzech „państw nadbałtyckich”. Jeśli dodamy do tego fakt, że w pobliżu „wschodniej flanki” organizowany jest Zapad-2017, to zrozumiałym jest powód obecnego zaniepokojenia.

11.09.2017 Starcia al-Shabaab z somalijskimi siłami zbrojnymi

Jak podają światowe agencje informacyjne, w Somalii, niedaleko granicy z Kenią, doszło do starcia islamskich fundamentalistów z somalijskimi siłami zbrojnymi. Ekstremiści mieli dokonać ataku na bazę wojskową oraz posterunek policji. Źródła lokalne podają, że co najmniej 8 żołnierzy zginęło.

W mieście Beled Hawa, fundamentaliści mieli wykorzystać samochód wypełniony materiałami wybuchowymi w celu staranowania bramy wjazdowej do bazy wojskowej, a następnie dokonać zmasowanego ataku lądowego. Zdaniem ekstremistów, zginąć miało co najmniej 10 żołnierzy.

Od ponad dekady somalijskie władze zmagają się z ekstremistami spod znaku al-Shabaab. Organizacja ta przeprowadziła w tym czasie szereg zamachów terrorystycznych na terenie m. in. Somalii i Kenii. Unia Afrykańska, wspierana przez Organizację Narodów Zjednoczonych, wysłała do tego afrykańskiego państwa siły liczące 18 tysięcy żołnierzy, by wesprzeć rząd centralny.

Według źródeł BBC, w wyniku ataku na bazę wojskową ranni zostali również cywile, w nieznanej liczbie. Podczas wycofywania się bojowników islamskich, doszło do ataku na posterunek policji oraz do wysadzenia masztu telefonicznego.

11.09.2017 Akhtem Chiygoz skazany

Jeden z liderów Tatarów krymskich, wiceprzewodniczący Mejlis, czyli krymskiego parlamentu tatarskiego, Akhtem Chiygoz, został skazany na osiem lat pozbawienia wolności przez Federację Rosyjską. Sąd uznał, że oskarżony był winien zorganizowania nielegalnego protestu. Demonstranci sprzeciwiali się działaniom Moskwy, które polegały m. in. na aneksji Krymu oraz popierali nowe władze na Ukrainie.

Skazany miał w krytycznym 2014 r. zorganizować protest popierający tymczasowe władze na Ukrainie po przewrocie, który związany był z kijowskim Majdanem. W tym samym czasie doszło do kontrmanifestacji. W wyniku starć między demonstrantami dwie osoby zginęły.

Adwokat skazanego powiedział, że sam wyrok jest niezgodny z prawem i będzie szukał procesowych możliwości ekstradycji Chiygoza na Ukrainę, gdzie zapewne żadne konsekwencje prawne go nie czekają. Co ważne, w 2016 r. Rosja podjęła decyzję o rozwiązaniu tatarskiego parlamentu Mejlis, który to został zalegalizowany przez Ukrainę w 1999 r. Składał się on z 33 członków. Zdaniem Rosji, Mejlis to organizacja ekstremistyczny. Społeczność tatarska na Krymie stanowi 12% mieszkańców półwyspu.

W 2014 r. po ucieczce z Ukrainy prezydenta Wiktora Janukowycza, rosyjskie władze nieoficjalnie wsparły prorosyjskich separatystów, a następnie zaanektowały półwysep krymski. Lider Tatarów, Mustafa Dżemilew, uciekł z kraju, jak i wielu jego pobratymców. Zdaniem BBC, kilku członków tatarskiej społeczności zaginęło.

10.09.2017 Epidemia cholery w Demokratycznej Republice Kongo

Jak podała Światowa Organizacja Zdrowia WHO, już ponad 500 osób zmarło w wyniku rozprzestrzeniającej się epidemii cholery w Demokratycznej Republice Konga. Sytuacja w tym państwie jest o tyle niepokojąca, że wciąż toczące się konflikty zbrojne uniemożliwiają podjęcie skutecznych działań mogących uratować wiele istnień.

W Kongu – niestety - co jakiś czas, wybuchają epidemie przenoszone drogą kropelkową. Jak podkreśla agencja Reutera, jest to spowodowane ciągłymi problemami z dostępem do czystej wody oraz wręcz tragiczne warunki sanitarne. Obecna epidemia cholery dotyka co najmniej kilka obszarów miejskich, w tym stolicę Kinszasę.

Dodatkowym problemem jest konflikt zbrojny, który toczy się w regionie o nazwie centralne Kasai. Walki skutkowały do tej pory olbrzymim problemem migracyjnym. Co najmniej 1,4 miliona mieszkańców zostało zmuszonych do opuszczenia swych domów. Z jednej strony narażeni są oni na zarażenie cholerą. Z drugiej, ta migracyjna fala może roznieść chorobę po nie tylko po całym Kongo, lecz regionie Afryki Środkowej.

Według WHO potwierdzonych przypadków śmiertelnych jest 528, a 20 z 26 prowincji jest bezpośrednio zagrożona wybuchem epidemii. Od końca lipca notuje się 1 500 nowych przypadków z potwierdzoną diagnozą cholery. W sumie można mówić o 24 tysiącach zachorować. WHO ma czynić co w mocy, by zahamować rozwój epidemii.

10.09.2017 Kolejne spięcie w relacjach amerykańsko-irańskich

Nie od dziś wiadomo, że stosunki między Stanami Zjednoczonymi a Islamską Republiką Iranu nie należą do najlepszych. Jednym z powodów jest obecność amerykańskiej marynarki wojennej na wodach Zatoki Perskiej. Dla Iranu, który dąży do bycia liderem w świecie arabskim, jest to sytuacja nie do zniesienia.

Irańska agencja informacyjna Tasnim podała do wiadomości, że doszło do incydentu na wodach Zatoki Perskiej. W pobliże irańskiej łodzi rybackiej miał pojawić się amerykański okręt wojenny. Natychmiast w rejon została wysłana jednostka nawodna marynarki Iranu. Po „wysłaniu sygnału ostrzegawczego” Amerykanie mieli się wycofać. Następnie łódź rybacka została odholowana na brzeg przez irańską jednostkę marynarki. Do zdarzenia miało dojść niedaleko strategicznej dla morskiego transportu cieśniny Ormuz.

Amerykanie w oficjalnym stanowisku odmówili komentarza argumentując, że do takiego zdarzenia nie doszło. Według Dowództwa Sił Morskich Stanów Zjednoczonych NAVCENT, patrolowiec typu Cyclone o nazwie USS Tempest miał usłyszeć dnia 6 września 2017 r. sygnał wezwania o niebezpieczeństwie od niewielkiej łodzi położonej 75 mil morskich od stanowiska okrętu. Wezwanie pomocy miał odebrać też inny okręt: Nordic Voyager, który był bliżej. Okręt USS Tempest zaproponował pomoc, ale Nordic Voyager zapewnił, że sam da sobie radę. W tym właśnie momencie miały pojawić się w pobliżu irańskie okręty wojenne. Według Amerykanów USS Tempest oraz Irańczycy nie zbliżyli się do siebie na odległość rozumianą jako kontakt w środowisku morskim.

Relacje amerykańsko-irańskie pogorszyły się po objęciu urzędu prezydenta USA przez Donalda Trumpa. Teheran podjął decyzję o podpisaniu porozumienia ograniczającego nuklearne ambicje Iranu w zamian za zniesienie uciążliwych sankcji. Zdaniem nawet Waszyngtonu, Irańczycy respektują zapisy porozumienia, ale nie „ducha” umowy. Stąd działania na rzecz wzmożenia presji na Iran. Jest rzeczą oczywistą, że w tle są sprzeczne interesy w toczących się wojnach w Syrii i Iraku, oraz krytykowany rozwój badań irańskich rakiet balistycznych.

08.09.2017 Katalońskie referendum pod znakiem zapytania

Jak podaje BBC, Trybunał Konstytucyjny Królestwa Hiszpanii podjął decyzję o zablokowaniu uchwały parlamentu Katalonii odnośnie zaplanowanego na przyszły miesiąc referendum niepodległościowego. Zdaniem sędziów potrzeba więcej czasu na zbadanie, czy samo referendum jest zgodnie z hiszpańską konstytucją.

Pomimo decyzji Trybunału o zawieszeniu referendum, liderzy Katalonii podali do wiadomości, że głosowanie i tak się odbędzie. Wierzą, że mieszkańcy tego hiszpańskiego regionu dojrzeli do poparcia projektu niepodległościowego. Samo referendum zostało zaplanowane na dzień 1 października 2017 r. Kataloński parlament przyjął uchwałę o rozpisaniu referendum niepodległościowego zaledwie przedwczoraj.

Premier Hiszpanii, Mariano Rajoy stwierdził, że jest zmuszony do złożenia apelacji. Jego zdaniem tylko uznanie referendum za nielegalne, kończy obecny polityczny kryzys. Jak sam powiedział, jest to „nie do zniesienia akt nieposłuszeństwa”.

Katalonia jest położona na północnym-wschodzie Hiszpanii i należy do jednego z najbogatszych regionów Królestwa, który już posiada szeroką autonomię. Dla katalońskich przywódców to jednak za mało. Ich zdaniem, społeczeństwo dorosło na tyle, by samodzielnie decydować o swojej przyszłości oraz ma istnieć powszechne poparcie dla aktu secesji. Decyzja sędziów niczego nie zmienia.


Źródło: Mapa Katalonii,
http://www.polgeonow.com/ 2013/02/catalonia-europes- newest-nation.html, [dostęp dn. 08.09.2017]; Map by Evan Centanni, based on this map by Mutxamel. License: CC BY-SA.

Kilka godzin później, lokalny parlament przyjął przejściowe ramy prawne funkcjonowania w przypadku zwycięstwa secesjonistów w referendum. Prokurator generalny w Hiszpanii, José Manuel Maza zapowiedział, że przeciwko parlamentarzystom katalońskim glosującym za rozpisaniem referendum podjęte zostaną odpowiednie działania prawne.

07.09.2017 Egipt blokuje Human Rights Watch

Dzień po tym, jak międzynarodowa organizacja Human Rights Watch, broniąca praw człowieka, opublikowała raport oskarżający egipskie władze o akceptowanie sytuacji stosowania tortur w więzieniach, jej strona internetowa w Egipcie jest niedostępna.

Jak stwierdził Joe Stork, zastępca dyrektora ds. praw człowieka na Bliskim Wschodzie – jest to jedna z komórek w Human Rights Watch – egipskie władze konsekwentnie miały odrzucać oskarżenia o stosowanie tortur w więzieniach. Na wszystkie zapytania w tej kwestii miały odpowiadać, że zarejestrowane przypadki były odosobnione, nieakceptowalne i dotyczyły pojedynczych strażników nadużywających posiadaną władzę. Według Storka zebrano dość materiału dowodowego, by móc oskarżyć egipskie władze o przyzwalanie na tego typu procedery.

Jak podaje agencja Reutera, w raporcie pod tytułem „Robimy nierozsądne rzeczy”, opartym na zeznaniach 19 byłych więźniów oraz rodzinie jeszcze jednego uwięzionego, władze Egiptu miały permanentnie stosować takie metody jak: areszt bez kontaktu z najbliższymi czy prawnikami, uprowadzenia i przetrzymywanie bez podania przyczyny, tortury, etc.

Według egipskiego ministerstwa spraw zagranicznych raport jest nierzetelny. Ma skupiać się na pojedynczych przypadkach, a nie docenia dotychczasowych sukcesów. Te zaś mają być znaczące. Tylko w ostatnich latach miano poprawić ochronę praw człowieka w sposób istotny.

Rzecznik ministerstwa spraw zagranicznych Ahmed Abu Zeid stwierdził, że raport Human Rights Watch to kolejny element celowego zniesławiania Egiptu, a sama organizacja ma być znana z tego typu praktyk. Ma ona być jedynie przedmiotem sponsorów oraz działać na rzecz interesów innych podmiotów stosunków międzynarodowych. W maju 2017 w Egipcie zablokowano takie znane w świecie arabskim serwisy informacyjne jak Al Jazeera, czy Huffington Post Arabic. W sumie niedostępnych portali informacyjnych i społecznościowych ma być około 430.

07.09.2017 Chiny popierają działania przeciwko Korei Północnej

Jak podaje agencja Reutera, Chińska Republika Ludowa podjęła dziś decyzję o poparciu działań Organizacji Narodów Zjednoczonych ONZ przeciwko Koreańskiej Republice Ludowo-Demokratycznej. Ma to związek z niedawno przeprowadzoną kolejną próbą rakiet balistycznych zdolnych do przenoszenia broni masowego rażenia. Światowa opinia publiczna coraz bardziej jest zaniepokojona mało racjonalnymi działaniami Pjongjangu.

Pekin, ustami ministra spraw zagranicznych Wang Yi, wyraźnie dał do zrozumienia, że to Organizacja Narodów Zjednoczonych winna podjąć odpowiednie działania mogące wpłynąć na komunistyczny północnokoreański reżim. Jednocześnie podkreślono, że nie należy odrzucić możliwości wypracowania rozwiązania kryzysu w drodze rozmów i negocjacji.

Reżim w Pjongjangu odrzuca wszelkie oskarżenia o bycie zagrożeniem dla międzynarodowego pokoju. Zdaniem Korei Północnej to Stany Zjednoczone mają wywierać nielegalną presję i dążyć do zbrojnej konfrontacji. W odpowiedzi na kolejne testy broni jądrowej oraz rakiet średniego i dalekiego zasięgu, Waszyngton apeluje do Rady Bezpieczeństwa ONZ, by ta wprowadziła embargo na północnokoreańską ropę naftową, wyroby tekstylne i inne produkty przynoszące temu państwu zyski. W projekcie rezolucji amerykańskiego autorstwa możemy przeczytać propozycję zamrożenia aktywów Kim Dzong Una, zakaz podróżowania dla przywódcy państwa oraz zatrudniania robotników z Korei Północnej. Ze względu na fakt, że to Chiny są najważniejszym partnerem gospodarczym dla Pjongjangu, skuteczność jakichkolwiek sankcji zależna jest od postawy Pekinu.

Presja ze strony Stanów Zjednoczonych na innych członków społeczności międzynarodowej wyraźnie wzrasta wraz z kolejnymi testami rakiet mogących przenosić broń atomową. Ostatni z nich, który miała miejsce 3 września 2017 r. (szósty z kolei w tym roku), był największy ze wszystkich. Jeśli dodamy do tego udane testy rakiet dalekiego zasięgu, to uzyskamy obraz państwa mogącego swym arsenałem zagrozić nie tylko najbliższym sąsiadom, ale także bezpośrednio amerykańskim celom umiejscowionym na terytorium kontynentalnych USA. Nic dziwnego, że Waszyngton uznaje Pjongjang za największe obecnie zagrożenie dla bezpieczeństwa kraju.

06.09.2017 Raport ONZ w sprawie Syrii

Specjalna komisja Organizacji Narodów Zjednoczonych przez ostatnie miesiące badała przypadki aktów przemocy i naruszeń prawa międzynarodowego w ogarniętej wojnie domową Syrii. Właśnie ogłoszony został raport z wyników śledztwa.

Bez żadnej wątpliwości stwierdzono, że lotnictwo syryjskie wierne rządowi w Damaszku w kwietniu 2017 r. przeprowadziło nalot lotniczy z użyciem broni chemicznej. Samoloty Su-22 miały na miasto Khan Sheikhoun zrzucić bojowy gaz trujący o nazwie Sarin. W sumie cztery razy miano atakować ten cel. Co najmniej 83 osoby zginęły na miejscu. Wybór celu nie był przypadkowy. Wspomniane miasto było kontrolowane przez rebeliantów walczących z władzą prezydenta Bashara al-Assada. Zdaniem Damaszku sam atak z użyciem Sarinu został sfingowany i nie ma nic z tym wspólnego.

W tym samym raporcie możemy przeczytać oskarżenia wobec amerykańskiego lotniczego zaangażowania w syryjską wojnę domową. W marcu 2017 r. podczas nalotu na muzułmański kompleks religijny w Jinah miało dojść do złamania prawa międzynarodowego. W wyniku zbombardowania meczetu śmierć poniosło co najmniej 38 cywili. Według śledczych ONZ, Amerykanie nie zachowali dostatecznej ostrożności i przeprowadzili atak pomimo świadomości możliwych strat wśród postronnych osób, nie zaangażowanych w wojnę domową. USA odpowiada konsekwentnie na te zarzuty, że meczet był wykorzystywany przez islamskich fundamentalistów jako obiekt wojskowy. Natomiast śmierć jednego cywila ma być „proporcjonalna” do wyboru celu i jego znaczenia.

06.09.2017 Protesty w Togo

Jak możemy przeczytać w artykule zamieszczonym na internetowej stronie BBC, co najmniej dziesiątki tysięcy osób przemaszerowało ulicami stolicy Togo, Lome. Protestowali oni przeciwko prezydentowi kraju, Faure Gnassingbé.

Według komentatorów są to największe protesty od wielu lat. Władze podjęły decyzję o ograniczeniu dostępu do Internetu, by uniemożliwić obywatelom umawianie sią na „nielegalne zebrania”. Działania te okazały się jednak nieskuteczne, a fala społecznego zaangażowania jest zdaniem wielu oszałamiająca.

W chwili obecnej Internet wciąż działa bardzo powoli, a portale społecznościowe są blokowane. W samej stolicy dostęp do globalnej sieci jest praktycznie niemożliwy. Rzecznik rządu Gilbert Bawara stwierdził w wywiadzie dla lokalnej stacji radiowej, że wciąż obowiązuje „zakaz internetowy”, co jego zdaniem jest dozwolone w najbardziej rozwiniętych krajach, gdzie w pewnych przypadkach władza ma prawo kontroli telekomunikacji.

Prezydent Faure Gnassingbé objął urząd w 2005 r. po śmierci ojca, Gnassingbé Eyadema, który rządził przez blisko 38 lat.


Źródło: Prezydent Togo Faure Gnassingbé,
https://www.cath.ch/newsf/le-president- du-togo- recu-par-le-pape/, [dostęp dn. 06.09.2017]; Photo:Agencia Brasil/ Wikimedia Commons/CC BY 3.0 BR

Protestujący wprost domagali się zakończenia epoki „dynastii Gnassingbé”. Rządowa propozycja, która ma wprowadzić limit dwóch kadencji dla jednej osoby obejmującej najważniejszy urząd państwowy, wcale nie uspokoiła sytuacji w kraju.

Protesty objęły nie tylko stolicę, ale wiele miast w całym Togo. Kolejne wystąpienia zostały zaplanowane na czwartek, 7 września. Organizatorami większości antyprezydenckich zgromadzeń jest opozycja oraz niezależne organizacje społeczne. Według Amnesty International tylko w Logo maszerowało 100 tysięcy obywateli, którzy śpiewali „Wolne Togo”. Podczas ostatnich sierpniowych protestów zginęło dwóch demonstrantów, a 13 zostało rannych.

05.09.2017 Kryzys w Mjanma

Jak podaje BBC, pogłębia się kryzys w Republice Związku Mjanmy między oficjalną władzą a członkami muzułmańskiej wspólnoty etnicznej - Rohingya. Według danych Organizacji Narodów Zjednoczonych, tylko w ciągu ostatnich 24 godzin, granicę z Bangladeszem miało przekroczyć ponad 35 tysięcy uchodźców. Od 25 sierpnia, czyli od początku nowej fali przemocy w Mjanmie, ze stanu Rakhine uciekło 123 tysiące przedstawicieli wspomnianego ludu.

Konflikt między władzą, a Rohingya wybuchł po tym, jak zaatakowanych zostało kilka posterunków granicznych. W odpowiedzi nastąpiła operacja wojskowa na szeroką skalę. Skutkiem były masowe migracje i porzucanie własnych domów ze strachu przed przemocą. Lud muzułmański Rohingya to etniczna mniejszość w Mjanmie, która nie utożsamia się z własnym państwem. Od lat cierpi na liczne akty przemocy ze strony władz państwowych.

Wojsko oficjalnie tłumaczy swoje działania koniecznością zaprowadzenia porządku na obszarach kontrolowanych przez wojowników z ludu Rohingya. Obie strony oskarżają się nawzajem o łamanie prawa. Trudno potwierdzić wszystkie doniesienia o zbrodniach, gdyż dostęp do stanu Rakhine jest utrudniony.

W oficjalnym oświadczeniu ONZ możemy przeczytać, że w ostatnim czasie nastąpił nagły wzrost liczby uchodźców. To powoduje, że kryzys humanitarny będzie narastał. Już pojawiają się problemy aprowizacyjne. Dwa obozy wybudowane przez Organizację zostały zapełnione, a uchodźcy zaczynają zajmować obszary do tego się nie nadające. ONZ zaapelowało do społeczności międzynarodowej o przekazanie szybko 18 milionów dolarów amerykańskich w celu zapewnienia środków na ważne potrzeby mogące uratować życie.

Zdecydowana większość zarejestrowanych uciekinierów udała sią do Bangladeszu. Według ONZ trzeba też pamiętać o kilkunastotysięcznej grupie uchodźców, którzy znaleźli schronienie na obszarach przygranicznych i nie widnieją w żadnych rejestrach. Oprócz tragedii osób, które przez trudną sytuację zostali zmuszeni do opuszczenia swych domów, należy podkreślić fakt toczących się starć na obszarze stanu Rakhine. Nieoficjalnie buddyjscy mieszkańcy tego stanu mają uciekać na południe przed przemocą.

Minister spraw zagranicznych Indonezji, Retno Marsudi, po spotkaniu z liderem Mjanmy, Aung San Suu Kyi stwierdził, że: „Organy bezpieczeństwa muszą natychmiast zlikwidować wszelkie formy przemocy oraz zapewnić pomoc humanitarną i rozwojową w długim i krótkim okresie”. Premier Bangladeszu Sheikh Hasina już poinformowała opinię publiczną o tym, że uchodźcy stanowią zbyt duże obciążenie dla państwa. Takie kraje jak Malediwy, Indie, Pakistan czy Malezja próbują naciskać na Mjanmę różnymi sposobami.

04.09.2017 Zbrodnie przeciwko ludzkości w Burundi

Według Organizacji Narodów Zjednoczonych istnieją dostateczne dowody na potwierdzenie tezy, że w Burundi mogło dojść do przypadków zbrodni przeciwko ludzkości. Sprawcami miały być zarówno siły rządowe, jak i istniejąca opozycja.

Mają istnieć dowody na takie zbrodnie jak zabójstwa, tortury oraz gwałty. Jak podaje BBC, ambasador Burundi przy ONZ, Albert Shingiro miał uznać te doniesienia jako przykład „międzynarodowego spisku” przeciwko temu afrykańskiemu państwu.

Przemoc w Burundi wybuchła w 2015 r., kiedy to prezydent Pierre Nkurunziza zdecydował się ubiegać o trzecią kadencję, co nie spodobało się opozycji. Ponad 400 tysięcy osób zostało zmuszonych do opuszczenia swych domów. W lipcu 2015 r. Nkurunziza zwyciężył wybory prezydenckie przy całkowitym ich bojkocie ze strony opozycji w Burundi.

W wywiadzie dla BBC, Francoise Hampson, jeden z trzech śledczych zajmujących się w imieniu ONZ trudną sytuacją w Burundi stwierdził, że potwierdzone nadużycia kwalifikowane jako zbrodnie przeciwko ludzkości obejmują: „arbitralne zatrzymania i aresztowania, pozaprawne zabójstwa różnego typu, tortury, okrutne, nieludzkie, poniżające zachowanie, gwałty i przypadki przemocy seksualnej”.


Źródło: Prezydent Burundi Pierre Nkurunziza,
https://www.liportal.de/ burundi/geschichte-staat/, [dostęp 04.09.2017]; Pierre Nkurunzia bei der ALDEPAC 2010 (Conference) Bujumbura, Burundi, (CC BY-NC-SA 2.0).

Szef międzynarodowej komisji, Fatsah Ouguergouz oficjalnie potwierdził, że większość zbadanych przypadków należy sklasyfikować jako zbrodnie przeciwko ludzkości. W dużej liczbie spraw za naruszeniami praw człowieka stały jednostki podległe oficjalnej władzy w Burundi. Dokument został oparty na zeznaniach ponad 500 świadkach, którzy uciekli za granicę. Za aktami przemocy mają stać również bojówki opozycji.

Autorzy raportu wzywają Międzynarodowy Trybunał Karny do zajęcia się tymi zbrodniami. Co ważne, Burundi pod koniec 2016 r. podjęło decyzję o wycofaniu się z prac i spod jurysdykcji Trybunału.

04.09.2017 Niemcy po przedwyborczej debacie

Republika Federalna Niemiec wchodzi w ostatnią prostą kampanii wyborczej. Jesteśmy właśnie po telewizyjnej debacie, w której starli się najważniejsi niemieccy politycy. Zasiadająca na stanowisku kanclerza, liderka chadeków, Angela Merkel musiała zmierzyć się z ostrą retoryką lansowaną przez kandydata na kanclerski urząd z ramienia socjaldemokratów, Martina Schultza.

Według przedwyborczych sondaży przygotowanych przez specjalizujące się w tym firmy, już od kilku miesięcy przewaga koalicji CDU/CSU (Unii Chrześcijańsko-Demokratycznej/Unii Chrześcijańsko-Społecznej w Bawarii) nad SPD (Socjaldemokratyczną Partią Niemiec) jest na tyle stabilna, że same wybory nie powinny sprawić większej niespodzianki. Wszystko wskazuje na to, że urzędująca od 12 lat na stanowisku kanclerza, Angela Merkel ponownie będzie się cieszyć ze zwycięstwa.

Liderowi niemieckich socjaldemokratów współtworzących wielką koalicję rządową z CDU/CSU, byłemu przewodniczącemu Parlamentu Europejskiemu, Martinowi Schulzowi pozostało jedynie przyczynić się do zmniejszenia różnicy sondażowej do liderów wyborczego wyścigu. Nic więc dziwnego, że jego taktyka na debatę polegała na mocnych słownych atakach na Merkel. Jednym z najważniejszych tematów była migracyjna polityka obecnej kanclerz.

Według serwisu informacyjnego Spiegel online, kanclerz Merkel w tej ostatniej przedwyborczej debacie telewizyjnej poradziła sobie najlepiej. Poprzednie trzy miała zdecydowanie przegrać. Oprócz kwestii migracyjnej, sporo miejsca poświęcono kwestiom społecznym, takim jak polityka społeczna, cięcia podatkowe czy bezrobocie.

03.09.2017 Jedna z ostatnich niezależnych gazet w Kambodży zostaje zamknięta

Jak podaje BBC, jedna z ostatnich niezależnych gazet w Kambodży, Cambodia Daily zostaje zamknięta. Powodem jest rządowy nakaz zapłacenia olbrzymich opłat podatkowych. Gazeta ta znana była z ostrych komentarzy skierowanych przeciwko rządowi.

Kwota, którą gazeta musi zapłacić, oscyluje w granicach 6,3 miliona dolarów amerykańskich. Co ciekawe, zaledwie kilka dni temu lider opozycji, Kem Sokha został aresztowany pod zarzutem zdrady. To sugeruje, że rząd czyni starania by osłabić wszelką opozycję w kraju, czy wręcz ją zneutralizować.

Lider opozycji, Kem Sokha został oskarżony o spiskowania z obcokrajowcami przeciwko własnej ojczyźnie. Według brytyjskich dziennikarzy, działania te są skierowane przeciwko ostatnim opozycyjnym punktom w kraju.

Liderem państwa od ponad trzydziestu lat jest premier Hun Sen. W jednym z wywiadów miał rzecz, że w przypadku niezapłacenia przez Cambodia Daily podatku, dziennikarze („złodzieje”) winni się „spakować i wyjechać”. Sen to jeden z byłych przywódców Czerwonych Khmerów.


Źródło: Premier Kambodży Hun Sen,
https://www.obserwatorfinansowy.pl /tematyka/ makroekonomia/kambodza- rozwoj-gospodarczy- wymusi-kolejne-reformy/, [dostęp dn. 03.09.2017]; CC By-SA WEF.

Obecne działania rządu w Kambodży, wpisują się w szerszą praktykę walki z mediami zdominowanymi przez kapitał zagranicznymi. Oprócz Cambodia Daily, o niejasności podatkowe oskarżone zostały takie niezależne i pozarządowe środki masowego przekazu, zdominowane przez amerykański kapitał, jak Radio Free Asia czy Voice of America.

Już od dłuższego czasu niezależne media w Kambodży oskarżały rząd o łamanie praw człowieka czy korupcję. Po ostatnich działaniach władz, w analizowanym państwie zabraknie dziennikarzy patrzących rządzącym na ręce.

01.09.2017 Wybory prezydenckie w Kenii nieważne

Dnia 1 września 2017 r. Sąd Najwyższy w Kenii stwierdził nieważność wyborów prezydenckich, które miały miejsce 8 sierpnia. Tym samym, wyborcy pójdą ponownie do urn w przeciągu najbliższych 60 dni. Decyzję ogłosił przewodniczący Sądu, David Maraga.

Same wybory były spokojne i nie doszło do większych incydentów. O drugą kadencję ubiegał się prezydent Uhuru Kenyatta. Jego głównym kontrkandydatem był Raila Odinga. Według oficjalnych wyników na głowę państwa padło nieco ponad 54%ważnie oddanych głosów, co pozwoliło ogłosić zwycięstwo już po pierwszej turze. Na Odingę zagłosowało niecałe 45% obywateli, którzy zdecydowali pójść do urn.

Główny zarzut opozycji, która kontestowała wyniki wyborów, polegał na podkreśleniu nieszczelności systemu informatycznego. Przed Sądem argumentowano, że umożliwiał on manipulacje. Nie miało być żadnych zabezpieczeń przez ewentualnym włamaniem do systemu i ewentualnym podmienieniem danych. Dodatkowo Odinga po ogłoszeniu sentencji stwierdził, że nie miał żadnej wiary w członków komisji wyborczej.

Dziennikarze z BBC podkreślają, że jest to pierwszy przypadek na kontynencie afrykańskim, gdy anulowano wyniki wyborów prezydenckich. Należy zauważyć, że starcia między zwolennikami opozycji a siłami bezpieczeństwa po wyborach z 8 sierpnia kosztowały życie co najmniej 16 osób. Prawnik prezydencki stwierdził po ogłoszeniu decyzji Sądu, że miała ona charakter bardzo polityczny, ale Kenyatta ją uszanuje.


Źródło: Raila Odinga oraz Uhuru Kenyatta,
http://forums.ssrc.org/kujenga-amani/2017/08/04/special-issue-kenyas-2017-presidential-elections/#.Wakr5FFpyUk, [dostęp dn. 01.09.2017]; CC BY SA 2.0 oraz CC BY NC SA 2.0. (Dean Calma IAEA i UNEP).

Sędzia Maraga wydając decyzję o anulowaniu głosowania podkreślił, że wybory odbyły się niezgodnie z panującą konstytucją. Dwóch z sześciu sędziów zgłosiło zdania odrębne. Po ogłoszeniu anulowania wyników wyborów, zwolennicy opozycji świętowali przed gmachem Sądu, jak również w miastach, które są uważane za opozycyjne twierdze.

01.09.2017 FARC partią polityczną

Na naszych oczach zmienia się sytuacja polityczna w Kolumbii. Trwająca ponad pięćdziesiąt lat wojna domowa zakończyła się rok temu podpisaniem porozumienia pokojowego w Hawanie przez prezydenta Juana Manuela Santosa Calderóna oraz dowództwo FARC-EP (Rewolucyjne Siły Zbrojne Kolumbii – Armia Ludowa; Fuerzas Armadas Revolucionarias de Colombia – Ejército del Pueblo). Obecnie najważniejsza formacja partyzancka, przez wielu traktowana jako organizacja terrorystyczna, przechodzi radykalną metamorfozę.

Oficjalnie dnia 1 września 2017 r. FARC-EP przekształciły się w cywilną partię polityczną. Zmieniona została nazwa oraz opublikowano nowe logo. Sam akronim pozostał, lecz zmieniono znaczenie. Teraz przez FARC należy rozumieć: Alternative Revolutionary Force for the Common People, co znaczy „Alternatywne Siły Rewolucyjne dla Zwykłych Ludzi”. Jako symbol nowej partii i zarazem logo zaadaptowano czerwoną różę.

Partyzantka FARC-EP zakończyła działania zbrojne w czerwcu 2017 r., co było elementem procesu pokojowego. Od tego momentu następował etap rozbrojenia. Kolejną fazą przekształceń jest trwający w tym tygodniu zjazd ponad 1 200 delegatów w stolicy kraju Bogocie, na którym to podjęto decyzję o przekształceniu w partię polityczną, wybór logo oraz wystawieniu kandydatów w wyborach powszechnych w 2018 r. Na mocy porozumienia pokojowego partia FARC ma zagwarantowane miejsca w parlamencie (źródło: BBC).


Źródło: Rebelianci z FARC,
http://www.neontommy.com/news/2013/08/peace-talks-between-farc-colombian-government-moving-slowly-havana, [dostęp dn. 01.09.2017]; FARC rebels in Colombia/via Flickr Creative Commons.



2017

BIULETYN INFORMACYJNY RODM TORUŃ
WIADOMOŚCI ZE ŚWIATA W MIESIĄCU



2016

BIULETYN INFORMACYJNY RODM TORUŃ
WIADOMOŚCI ZE ŚWIATA W MIESIĄCU




facebook