SIEĆ REGIONALNYCH OŚRODKÓW DEBATY MIĘDZYNARODOWEJ






BIULETYN INFORMACYJNY RODM TORUŃ
WIADOMOŚCI ZE ŚWIATA
LIPIEC 2019

07.07.2018 Islamska Republika Iranu nie rezygnuje z ambicji nuklearnych

Wydaje się, że cierpliwość reżimu w Teheranie się skończyła. Problemy z umową nuklearną z 2015 r., po jednostronnym wycofaniu się Stanów Zjednoczonych w zeszłym roku, skutkują coraz gorszymi relacjami między samymi sygnatariuszami. W konsekwencji Iran ogłosił właśnie, że rozpoczyna proces wzbogacaniu uranu, czym zasugerował, że nie rezygnuje z ambicji bycia potęga nuklearną.

Decyzja o wzbogacaniu uranu powyżej skali dopuszczalnej dla efektowni jądrowych, z możliwością wykorzystania w broni masowego rażenia, jest de facto złamaniem umowy z 2015 r. Wtedy to Iran, Stany Zjednoczone oraz niektóre państwa europejskie porozumiały się: w zamian za zniesienie uciążliwych sankcji dla irańskiej gospodarki, Teheran deklarował zaniechanie działań zmierzających do posiadania broni masowego rażenia. Ponowne wzbogacanie uranu sugeruje, że wracamy do punktu wyjścia.

W oficjalnym komunikacie irański wiceminister spraw zagranicznych Abbas Araghchi stwierdził, że Iran dalej wierzy w możliwość realizacji umowy sprzed czterech lat, lecz po jednostronnej decyzji Waszyngtonu, to Europa winna jest obecnej sytuacji, gdyż nie wywiązuje się z własnych zobowiązań.

Co ciekawe, jednocześnie Iran zaprzecza, że celem wzbogacania uranu (powyżej dopuszczalnych przez umowę norm) i gromadzenia tego surowca (więcej niż umowa na to pozwala) jest budowanie broni masowego rażenia. Jednak przekaz jest jasny: porozumienie z 2015 r. jest martwe i Teheran ostatnimi posunięciami tylko to potwierdza.

Dnia 8 maja 2018 r. amerykański prezydent Donald Trump ogłosił, że wycofuje się z porozumienia nuklearnego. Rok później Iran wyznaczył 60-dniowe ultimatum innym sygnatariuszom porozumienia: Chińskiej Republice Ludowej, Francji, Niemcom, Federacji Rosyjskiej i Wielkiej Brytanii, by chronili Teheran przed bardzo dotkliwymi amerykańskimi sankcjami. Na dzień przed upływem ultimatum Abbas Araghchi stwierdził, że Iran zamierza wzbogacać uran powyżej stężenia 3,67% i w ciągu kilku godzin dostarczyć materiał do elektrowni w Bushehr. To wciąż za mało, by zbudować broń masowego rażenia, lecz Araghchi zapewnił, że co 60 dni normy w z porozumienia będą podwyższane. Na chwilę obecną uran ma być wykorzystywany tylko na wewnętrzne potrzeby.

06.07.2018 Zamach bombowy w Afganistanie

Pomimo utraty inicjatywy przez Państwo Islamskie, bojownicy tej fundamentalistycznej i terrorystycznej organizacji nie spoczęli na laurach i zorganizowali kolejny zamach bombowy w Afganistanie.

Tym razem za cel wzięli meczet, który położony jest w afgańskiej centralnej prowincji o nazwie Ghazni. Jak podaje agencja Reutera, co najmniej dwie osoby poniosły śmierć, a 20 wymagało udzielenia natychmiastowej pomocy medycznej. Meczet nosi nazwę Mohammadiya i był wykorzystywany przez szyitów.

Państwo Islamskie nie pierwszy raz na celownik bierze szyicką mniejszość w Afganistanie – stanowią około 10-15% ludności kraju. Dla islamskich fundamentalistów szyizm jest formą odszczepieństwa od prawowiernego islamu, czyli sunnizmu. Samo Państwo Islamskie podało, że ma pewność, iż 40 osób zostało ciężko rannych w wyniku eksplozji ładunku wybuchowego.
Lokalny rząd podał, że materiał wybuchowy został umieszczony w meczecie i zdetonowany późnym wieczorem, w piątek 5 lipca 2019 r., tuż przed modłami rytualnie odprawianymi o tej porze dnia.

Ghazni to obecnie obszar bardzo niespokojny. Jeszcze niedawno dochodziło tu do regularnych potyczek między afgańskimi Talibami, a regularnymi siłami prorządowymi. Wojna domowa w Afganistanie toczy się głównie między sunnitami, lecz ostatnio coraz częściej to szyici stają się celami ekstremistami spod znaku chociażby takiej niesławnej organizacji jak Państwo Islamskie.
Co ciekawe, Państwo Islamskie coraz częściej przeprowadza ataki na cywili, co nierzadko sprzęga się z rozmowami pokojowymi między rządem centralnymi, Stanami Zjednoczonymi wspierającymi reżim w Kabulu, a Talibami (sunnickie ugrupowanie islamskie).

06.07.2019 Japonia przed wyborami parlamentarnymi



Źródło: Premier Shinzo Abe,
https://www. obserwatorfinansowy.pl/ tematyka/ makroekonomia/ trzy- strzaly- abenomiki- spadaja- na- ziemie/, [dostęp dn. 06.07.2019]; CC BY-NC-SA world economic forum

W Cesarstwie Japonii już 21 lipca 2019 r. obywatele wybiorą przedstawicieli do izby wyższej bikameralnego Kokkai, czyli Zgromadzenia Narodowego: Izba Reprezentantów i Izba Radców. Jeśli dzisiejsze sondaże się potwierdzą, to obecny premier nie na powodu do obaw.

Właśnie dziś zostały opublikowane najnowsze przedwyborcze sondaże. Jeśli się sprawdzą, to koalicja rządowa, na czele której stoi obecny premier Shinzo Abe, nie dość, że wygra, to zdobędzie spokojną konstytucyjną większość, co pozwoli na ewentualną rewizję ustawy zasadniczej, a ta obowiązujące od lat czterdziestych XX w.

Co ciekawe, marzeniem premiera Shinzo Abe jest taka zmiana konstytucji, by pacyfistyczne zapisy albo zostały usunięte, albo tak zdekonstruowane, by Japonia mogła prowadzić swobodną politykę militarną – posiadać własną armię zdolną do działań poza granicami kraju.

Zgodnie z opublikowanym dziś przedwyborczym sondażem autorstwa agencji informacyjnej Kyodo, Partia Liberalno-Demokratyczna premiera Abe, wraz z koalicyjnym centroprawicowym partnerem o nazwie Komeito, mogą zdobyć 63 mandaty ze 124 do zdobycia w Izbie Radców, która sama liczy 245 osób. Jeśli dodamy do tego mniejszych partnerów wchodzących w skład koalicji, lub ją wspierających, ten wynik może wzrosnąć do 77 miejsc.

Również takie czasopisma jak Asahi, czy Sankei, dają Abe spokojne zwycięstwo i pewność rządów po wyborach. Co ważne, liczba wyborców niezdecydowanych jest znaczna i ostateczny wynik może być zaskoczeniem, jeśli przed samym głosowaniem coś niespodziewanego się wydarzy. Jak wiadomo, ci wyborcy podatni są na przedwyborcze emocje.

Wybory do izby wyższej parlamentu japońskiego odbywają się co trzy lata, zaś kadencja parlamentarzysty trwa sześć lat. W 2013 r. partia Abe wygrała zdecydowanie, lecz trzy lata później wynik był znacznie słabszy. W 2018 r. dokonano reformy składu Izby Radców, która wzrosła z 242 do 245 osób.   

      
Uwaga wielu skupia się na tym, czy partia Abe wraz z koalicjantami rządowymi i naturalnymi sojusznikami zachowa „super-większość”, czyli 2/3 składu. Tylko w ten sposób premier będzie mógł pozwolić sobie na zmianę ustawy zasadniczej, o czym tak marzy. Dla Abe celem jest przekształcenie Japońskich Sił Samoobrony w regularne wojsko, a przez to prowadzenie samodzielnej polityki w regionie Azji Południowo-Wschodniej. Ewentualne zmiana konstytucji będzie możliwa po akceptacji zmian przez obie izby większością 2/3 oraz po zwycięstwie zwolenników zmian w referendum ogólnopaństwowym.

05.07.2018 Jest porozumienie w Sudanie, które może zakończyć polityczny spór

Jak podają światowe agencje prasowe, wojsko oraz koalicja ugrupowań opozycyjnych osiągnęły porozumienie w sprawie podziału władzy, które obowiązywałoby do czasu rozpisania wyborów. Tym samym pojawiła się nadzieja na zakończenie sporu i chaosu, w którym trwał Sudan już od kilku miesięcy.

Kluczowe okazać się miało ustalenie rotacyjnej kontroli nad radą, która na co najmniej trzy lata, byłaby najważniejszym organem ustrojowym w państwie. Poza tym, miałby powstać techniczny i niezależny rząd, którego głównym zadaniem byłoby zbadanie przypadków przemocy, mające miejsce podczas protestów w ostatnich miesiącach. Źródłem tych doniesień są mediatorzy wysłani z ramienia Unii Afrykańskiej, najważniejszej kontynentalnej organizacji zrzeszającej wszystkie państwa Afryki.

Doniesienia o osiągnięciu porozumienia przez wojsko i cywilną opozycję wywołały społeczne zadowolenie, okazywane poprzez uliczne demonstracje. Sudan przeżywał wewnętrzny kryzys od czasu obalenia wieloletniego przywódcy tegoż kraju, w kwietniu 2019 r., a był nim Omar al-Bashir. Doszedł on do władzy na skutek zamachu stanu w 1989 r., a został obalony przez wojsko po serii demonstracji określanych mianem ludowego powstania.

Jeszcze kilka dni temu o porozumieniu niewielu marzyło. Olbrzymie demonstracje domagające się oddania przez wojsko władzy w ręce cywilne, skończyły się śmiercią siedmiu osób i koniecznością udzielenia pomocy medycznej kolejnym 181 obywatelom. Na początku lipca 2019 r. zwaśnione strony ponownie usiadły przy stole negocjacyjnym, gdzie role mediatorów przypadły premierowi Etiopii oraz delegatom Unii Afrykańskiej.

Właśnie dziś jeden z mediatorów Unii Afrykańskiej, Mohamed Hassan Lebatt stwierdził, że doszło do uzgodnienia najważniejszych szczegółów porozumienia. Obie strony miały zgodzić się na utworzenie wspólnej rady, jako najważniejszego organu, gdzie prezydencja przypadałaby rotacyjnie: raz wojskowym, raz cywilnej opozycji. Taki stan rzeczy miałby trwać minimum trzy lata. Przez pierwsze 18 miesięcy to wojsko miałoby wpływ na rządy, a przez następne 18 miesięcy powstałby tymczasowy rząd cywilny.

Obie skłócone strony zgodziły się na takie warunki.

Niewątpliwie opozycji będzie trudno teraz uspokoić sytuację. Przez najbliższe półtora roku to wojsko dalej będzie de facto rządzić. Taki stan rzeczy niektórym obywatelom, którzy wychodzili na ulice przez ostatnie miesiące, może się nie spodobać. Teraz przed wszystkimi trudne zadanie uspokojenia sytuacji i scalenia narodu.

05.07.2019 Chińskie projekty społeczne



Źródło: Ujgurzy w Chińskiej Republice Ludowej – zdjęcie z 2010 r.,
https://commons. wikimedia. org/ wiki/File: Uyghur_ Meshrep.jpg, [dostęp dn. 05.07.2019]; This file is licensed under the Creative Commons Attribution-Share Alike 2.0 Generic license.

Niepokojące doniesienia docierają do nas z komunistycznej Chińskiej Republiki Ludowej ChRL. Zdaniem części komentatorów, władze mają celowo oddzielać muzułmańskie dzieci od ich korzeni – w tym od rodzin, wiary i języka – w regionie położonym na zachodzie kraju, o nazwie Xinjiang.

Z tych samych badań wynika, że kiedy dorośli muzułmanie są przetrzymywani w obozach odosobnienia, dla najmłodszych budowane są specjalne szkoły z internatem. Raport specjalny został przygotowany na zlecenie BBC.

Z zebranych informacji – co jest trudne, biorąc pod uwagę charakter chińskiego komunistycznego państwa, gdzie dostęp do informacji jest ograniczony – można wywnioskować, że tylko w jednym małym miasteczku ponad 400 dzieci nie ma kontaktu z jednym, lub obojgiem rodziców. Głównie w wyniku internowania lub umieszczenia w więzieniach. W ten sposób też władze centralne argumentują powód „scentralizowania” opieki nad najmłodszymi. Są doniesienia, że w całym regionie młodzi obywatele są wykorzeniani ze źródeł ich kultury i wiary.

Cały region Xinjiang jest pod specjalnym nadzorem władz centralnych. Dziennikarze mają utrudniony dostęp i są kontrolowani bez przerwy. Dużo świadectw zebrano w Turcji, gdzie schronili się uciekinierzy ChRL. Wielu, gdy usłyszało o tym, że będzie robiony medialny materiał, przybyło na dworzec w Stambule, by opowiedzieć i pokazać zdjęcia członków rodziny, z którymi stracili kontakt. W sumie zebrano 60 świadectw rodziców, którzy stracili kontakt z około 100 dzieci.

Grupą etniczną, która zmaga się z polityką chińską, są Ujgurzy – największa muzułmańska wspólnota etniczna w Xinjiang. Ze względów językowych i religijnych są oni związani z Turcją i przez to rzesza z nich ucieka właśnie w tym kierunku. Już wcześniej wielu podróżowało do Turcji, by pracować, bądź studiować, ale po wprowadzeniu nowej polityki Pekinu, większość zdecydowała się nie wracać do ChRL.

Pekin podaje, że Ujgurzy są kształceni w specjalnych „ośrodkach szkolenia zawodowego” w celu ograniczenia religijnego ekstremizmu, który miał rzekomo w ostatnich latach się rozprzestrzeniać. Pojawiają się doniesienia, że samo wyznawanie muzułmańskiej wiary, bądź niejasne zdaniem władz kontakty z Turcją, mogą być powodem zatrzymania.

04.07.2018 Etiopia na skraju rozpadu?

Niepokojące doniesienia dochodzą z Etiopii. Kraj coraz bardziej pogrąża się w etnicznych animozjach, konfliktach i separatyzmach. Kolejna wspólnota etniczna grozi, że już wkrótce ogłosi jednostronną deklarację utworzenia półautonomicznego regionu. Chodzi o niezbyt liczną, jak na Etiopię, grupę Sidama. Ten krok, wbrew woli federalnego rządu centralnego, może skłonić innych do podobnych czynów, grożąc wewnętrznej stabilności państwa.

Lud Sidama liczy około 5%, spośród ponad 105 milionów obywateli Etiopii, ale jest największym spośród 12 grup, które zamieszkują jeden z regionów administracyjnych o nazwie: Region Narodów, Narodowości i Ludów Południa, ze stolicą w Auasa. Zgodnie z właśnie ogłoszoną deklaracją, w przypadku nierozpisania referendum nad przyszłością ludu i regionu, dnia 18 lipca 2019 r. ogłoszą jednostronną deklarację o utworzeniu półautonomicznego regionu.

Już teraz Etiopia przeszła proces federalizacji, co skutkowało utworzeniem 9 regionów – quasi państw regionalnych – których granice oparte są na etnicznych przynależnościach. Sidama żądają własnego regionu i autonomii z tego wynikającej.

Zdaniem komentatorów, przyczyną tego, że Sidama stali się tak odważni w żądaniach jest fakt, że zelżał polityczny klimat w rządzie federalnym, nowy premier Abiy Ahmed, który objął urząd w kwietniu 2018 r., nie trzyma kraju żelazną pięścią, jak czynili to jego poprzednicy. Jednocześnie uaktywniły się międzyetniczne animozje, a w samej Etiopii żyje ponad 80 wspólnot. Ostatnio, coraz częściej dochodziło do wystąpień jednych przeciwko drugim. Już zginęło wielu mieszkańców, a ponad 2,4 miliona osób musiało opuścić swoje domy.

Zdaniem części specjalistów, obecna retoryka Sidama, może zachęcić innych do wystosowania podobnych żądań. To zaś może w Etiopii spowodować totalny chaos. Z drugiej strony, zignorowanie lub spacyfikowanie Sidama może skutkować otwartym konfliktem. Nie ma prostego rozwiązania.

Zaledwie miesiąc temu, w regionie Amhara doszło do nieudanego zamachu stanu, który spowodował śmierć 5 wysokich rangą urzędników. Problemy w regionach natomiast skutkowały tym, że obecna koalicja rządowa na czele z Ahmedem chwieje się w posadach.

Zgodnie z konstytucją, każdy lud ma prawo zażądać rozpisania referendum nad utworzeniem własnego regionu, co daje dodatkowe uprawnienia chociażby w zakresie edukacji, języka i podatków. Do tego właśnie Sidama się odwołali. Oprócz Sidama, jeszcze osiem wspólnot rozważa podobny ruch.

04.07.2018 Incydent w okolicach Gibraltaru

Jak podają światowe agencje prasowe, do poważnego incydentu doszło na wodach w okolicach Gibraltaru. Wydarzenie to może poważnie zaszkodzić w relacjach między Islamską Republiką Iranu, a starym kontynentem i szeroko rozumianym „Zachodem”.

Z tego co wiemy, brytyjski okręt wojenny miał zając dziś irański tankowiec, który miał przewozić ropę naftową do Syrii. Formalnie, Iran w ten sposób miał złamać sankcje, które nałożyła Unia Europejska. Iran zareagował na ten incydent bardzo nerwowo. Tym samym, ewentualne porozumienie i złagodzenie retoryki może zostać opóźnione.

Irański tankowiec Grace 1 został zatrzymany na brytyjskim terytorium po tym, jak wypłynął z Bliskiego Wschodu, i opłynął Afrykę. Celem było wpłynięcie na akwen Morza Śródziemnego. Niemal natychmiast po zajęciu statku, brytyjski ambasador został wezwany do budynku irańskiego ministerstwa spraw zagranicznych. Co ciekawe, sam tankowiec, mimo bycia własnością irańskiej firmy z siedzibą w Singapurze, pływa pod flagą Panamy. Ponadto, dziennikarze podają, że sama ropa była załadowana w samym Iranie, choć w dokumentach widnieje, że w sąsiednim Iraku. Władze w Gibraltarze do tych faktów nie odniosły się wcale.

Unia Europejska nałożyła na Syrię sankcje w 2011 r., lecz nigdy nie dokonała zajęcia płynącego statku z ropą, do tego ogarniętego wojną państwa. Sama UE nie stosuje szerokich sankcji, w przeciwieństwie do bardziej zdecydowanych działań Stanów Zjednoczonych. Fakt, że Unia zdecydowała się na taki krok, zdaniem niektórych komentatorów może być formą skoordynowania działań z Ameryką, w kontekście coraz bardziej agresywnych w regionie bliskowschodnim aktów politycznych i militarnych Teheranu. W ten sposób, daje się sygnał Iranowi i Syrii, ale także do USA, że „stary kontynent” poważnie traktuje sankcje i dąży do wyegzekwowania umowy nuklearnej sprzed czterech lat.

W oficjalnym komunikacie władze Gibraltaru poinformowały, że miały uzasadnione podstawy, by podejrzewać, iż przewożona ropa mogła trafić do syryjskiej rafinerii Baniyas, co miało być formą złamania unijnych sankcji. Sama rafineria znajduje się na unijnej liście obiektów objętych sankcjami, skierowanymi przeciwko reżimowi w Damaszku.

Rzecznik rządu Theresy May w Wielkiej Brytanii pozytywnie skomentował ruch Gibraltaru. Bardziej krytyczne były hiszpańskie władze, które roszczą pretensje do Gibraltaru i uważają, że do incydentu doszło na ich wodach terytorialnych.



2019

BIULETYN INFORMACYJNY RODM TORUŃ
WIADOMOŚCI ZE ŚWIATA W MIESIĄCU



2018

BIULETYN INFORMACYJNY RODM TORUŃ
WIADOMOŚCI ZE ŚWIATA W MIESIĄCU



2017

BIULETYN INFORMACYJNY RODM TORUŃ
WIADOMOŚCI ZE ŚWIATA W MIESIĄCU



2016

BIULETYN INFORMACYJNY RODM TORUŃ
WIADOMOŚCI ZE ŚWIATA W MIESIĄCU




facebook