SIEĆ REGIONALNYCH OŚRODKÓW DEBATY MIĘDZYNARODOWEJ






BIULETYN INFORMACYJNY RODM TORUŃ
WIADOMOŚCI ZE ŚWIATA
STYCZEŃ 2020

20.01.2020 Starcia policji z protestującymi w DRK

Do ostrych starć policji z demonstrantami doszło w Demokratycznej Republice Konga DRK. W ten sposób siły porządkowe chciały uniemożliwić przeprowadzenia nielegalnego marszu. Do zdarzenia doszło w stolicy kraju, Kinszasie.

Nielegalny marsz zorganizował były kandydat na prezydenta kraju oraz działacz opozycyjny, Martin Fayula. W ten sposób chciał uwidocznić społeczne niezadowolenie wynikające z chaosu, jaki ma miejsce na wschodzie kraju. Rząd centralny już od pewnego czasu ma problem, by zaprowadzić tam porządek. Dochodzą do opinii publicznej również słuchy o masakrach, które są dziełem różnych grup paramilitarnych.

Jak podają światowe środki masowego przekazu, w wyniku starć jedna osoba została lekko ranna w głowę, gdy funkcjonariusz wystrzelił gaz łzawiący w celu rozproszenia zgromadzenia. Jak się okazało, rannym okazał się student, który tylko w okolicy przechodził.

Słowem, którym opozycja określa sytuację w DRK jest „bałkanizacja”. Wielu obawia się, że państwo może spotkać ten sam los, co byłą Jugosławię: wewnętrzny rozkład i bratobójcza walka. Protestujący głośno dopytywali, jak to się stało, że jeden drugiemu podrzyna gardło.

Policja zdecydowała ostatecznie, by odeskortować Fayulę do domu i uniemożliwić dalszego przewodzenia nielegalnemu marszu.

Sam Fayula uważa, że w wyborach prezydenckich z grudnia 2018 r. to on je wygrał. Potępia masakry ludności cywilnej w Beni, na wschodzie kraju, i powolną „bałkanizację” DRK. Uważa, że niepokoje w kraju to dobra wiadomość tylko dla sąsiadów, z Rwandą na czele.

20.01.2020 Protesty w Malawi

Kilkadziesiąt tysięcy osób wyszło na ulice miast w Malawi, by zaprotestować przeciwko korupcji. Obywateli zdenerwowały doniesienia o akcie oskarżenia przeciwko sędziom sądu najwyższego. Co oczywiste, największa demonstracja odbyła się w stolicy, Lilongwe.

Sytuacja zaczęła stawać się gorąca już tydzień temu. Wtedy to Biuro Antykorupcyjne podało, że pięciu sędziów ma usłyszeć zarzuty odnośnie przyjmowania łapówek. Sprawa jest skomplikowana, zwłaszcza w kontekście sprawy, którą rozstrzygali.

Wszyscy sędziowie byli w składzie orzekającym, który decydował o wynikach wyborów prezydenckich. Byli odpowiedzialni za wydanie orzeczenia w kontekście rzekomych nieprawidłowości przy procesie wyborczym. Chodziło o ewentualną reelekcję prezydenta Petera Muthariki.

Protesty ogarnęły trzy największe miasta Malawi. Tylko w Lilongwe na ulice wyszło 50 tysięcy niezadowolonych obywateli.

Kierownikiem Koalicji Obrońców Praw Człowieka HRDC – najważniejszej tego typu organizacji w Malawi – jest Timothy Mtambo. W wywiadzie stwierdził, że obywatele walczą o sprawiedliwość i będą domagać się politycznej odpowiedzialności za „skradzione głosy”.

Wybory prezydenckie miały miejsce 21 maja 2019 r. Wtedy to Mutharika o „przysłowiowy głos” wygrał z liderem opozycji Lazarusem Chakwerą. Zdaniem niektórych wynik był zupełnie inny i doszło do fałszerstwa na masową skalę.

Malawi to dawna kolonia brytyjska, która uzyskała niepodległość w 1964 r. Do tej pory było to państwo uważane za stabilne i demokratyczne. Po raz pierwszy, w sposób prawny, podważono wyniki wyborów na najważniejszy urząd państwowy.

19.01.2020 Jordańskie protesty w cieniu gazowej umowy

Parlament Jordanii uchwalił dziś ustawę, która zakazuje importu gazu z Izraela. Jest to pokłosie potężnych protestów, które wstrząsnęły tym krajem. Co ciekawe, zaledwie kilka dni wcześniej weszła w życie umowa z 2016 r., która miała doprowadzić do zakupu gazu właśnie z państwa Izrael. Presja społeczna była jednak zbyt silna.

Jordański parlament uchwalił jednogłośnie projekt ustawy zakazujący importu gazu z Izraela. Nowe prawo trafi teraz do rządu, który powinien je zatwierdzić i opublikować. Kwestią sporną pozostaje status prawny. Nawet jeśli nowa ustawa wejdzie w życie, to będzie dotyczyć relacji międzypaństwowych. Natomiast umowa z 2016 r. ma charakter porozumienia między prywatnymi przedsiębiorstwami. Istnieje zatem furtka, by nowe prawo nie dotyczyły prywatnych inicjatyw biznesowych.

Sama umowa opiewa na 10 miliardów dolarów amerykańskich. Ze strony jordańskiej podpis złożyła państwowa firma energetyczna. Partnerem jej jest amerykańskie konsorcjum w Izraelu, z siedzibą w Teksasie.

Gaz miał służyć do produkcji energii elektrycznej. Sam parlament jednak umowy nie zatwierdził – nie jest jasne, czy przysługiwało mu takie uprawnienie.

Izrael poinformował, że umowa weszła w życie w styczniu 2020 r. i nie ma żadnych przesłanek, by uznać ją za nieważną.

Formalnie Jordania i Izrael zawarły traktat pokojowy i w relacjach bilateralnych nie ma elementów trudnych. Umowa miała na 15 lat zagwarantować dostawy gazu. Jednak sporej części opinii publicznej nie spodobała się sama koncepcja współpracy z Izraelem. Wielu obywateli to potomkowie Palestyńczyków zmuszonych do opuszczenia swoich ziem po tym, jak w 1948 r. powstało państwo Izrael. Próba przekonania Jordańczyków, że dostawy gazu spowodują oszczędności spełzła na niczym.

19.01.2020 Guaido prawdopodobnie spotka się z Pompeo…

Już od wielu miesięcy słyszymy o przeciągającym się kryzysie ustrojowym, politycznym i gospodarczym w Wenezueli. Pomimo wielu spotkań południowoamerykańskich liderów, nie zbliżyliśmy się do rozwiązania tej skomplikowanej sytuacji. Wydaje się, że tylko Stany Zjednoczone mają siłę, by coś poradzić?

Według wciąż niepotwierdzonych oficjalnie informacji, lider wenezuelskiej opozycji, Juan Guaido może już jutro spotkać się z amerykańskim Sekretarzem Stanu, Mikiem Pompeo. Do rozmowy ma dojść w stolicy Kolumbii, Bogocie. Odbyć się tam ma regionalna konferencja antyterrorystyczna.

Dzisiaj lider wenezuelskiej opozycji potwierdził jedynie, że planuje spotkanie z prezydentem Kolumbii, którym jest Ivan Duque. Oficjalnie, ani rzecznik Guaido, ani Pompeo, nie potwierdzili, że planowane jest spotkanie w cztery oczy.

Obecna zagraniczna wizyta Guaido jest pierwszą od jedenastu miesięcy. W lutym 2019 r. udał się do Kolumbii, by koordynować transport amerykańskiej pomocy humanitarnej. Wtedy sąd zakazał mu opuszczania kraju, a wojsko blokowało przejścia graniczne, byle tylko nie dopuścić amerykańskiej kolumny samochodów ciężarowych do Wenezueli. Obecnie sam Duque stał za organizacją wizyty Guaido w Kolumbii.

Sama konferencja w kolumbijskiej stolicy dotyczyć ma handlu narkotykami i nielegalnego wydobywania złota w celu wspierania działań terrorystycznych. W tle są dobre relacje Duque i Guaido – kolumbijski przywódca traktuje lidera wenezuelskiej opozycji jak równego sobie.

Kryzys wenezuelski ma różne oblicze. Jedno z nich dotyczy interpretacji konstytucji. Guaido uznaje Nicolasa Maduro za uzurpatora i odmawia mu prawa do zajmowania stanowiska głowy państwa. Tym samym to Guaido, jako przewodniczący Kongresu, ogłosił się prezydentem. W sumie 50 państw na świecie uznało lidera opozycji za głowę państwa, w tym Stany Zjednoczone. Taki stan rzeczy trwa od stycznia 2019 r.

USA nałożyły dotkliwe sankcje na Wenezuelę, a opozycja namawia wojsko do buntu. Na razie Maduro jest silny i nie daje się usunąć z prezydenckiego urzędu.

18.01.2020 Boliwia przed wyborami prezydenckimi

Dla wielu szokiem okazała się decyzja Evo Moralesa o ustąpieniu z urzędu głowy państwa i udaniu się na wygnanie. Jednak tak się stało. Nie zmienia to faktu, że partia stworzona przez Moralesa chciałaby utrzymać się u władzy. Wiele wskazuje, że w majowych wyborach jej kandydat może wygrać.

Jak podaje agencja Reutera, tylko jeden kandydat, tak naprawdę, liczy się w wyścigu o najważniejszy urząd w państwie. Na prezydenta staruje były minister spraw zagranicznych, a na wiceprezydenta hodowca koki. Wszystko w rękach wyborców.

Jednym z kandydatów jest były szef boliwijskiej dyplomacji, David Choquehuanca, który pochodzi z ludu Aymara. Startuje z ramienia Ruchu na rzecz Socjalizmu MAS (Movimiento al Socialismo–Instrumento Político por la Soberanía de los Pueblos), który założył Evo Morales. Majowe wybory prezydenckie mają być powtórką tych spornych z października 2019 r., po których protesty zmusiły Moralesa do wyjazdu z kraju.

Kandydatem na wiceprezydencki fotel jest hodowca koki, Andronico Rodriguez, który też wywodzi się z elity politycznej bliskiej Moralesowi. Szef MAS, Theodore Mamani potwierdził, że partia wybrała tych kandydatów w drodze wewnętrznego porozumienia.

Niektórzy zastanawiają się jak sam Morales podejdzie do tych kandydatur. Obecnie przebywa w Argentynie i formalnie ma wciąż coś do powiedzenia w partii MAS.
Na uwagę zasługuje fakt, że sam Morales był pierwszym rdzennym prezydentem Boliwii, i tak jak Choquehuanca wywodzi się z ludu Aymara. Poza tym, wypromował się politycznie jako lider hodowców koki. Sam Morales nie posiada obecnie biernego prawa wyborczego i może, co najwyżej, namaścić potencjalnych swoich następców. Był on prezydentem Boliwii przez 14 lat, do 10 listopada 2019 r., kiedy to zrezygnował z urzędu i wybrał argentyński azyl.

Wybory prezydenckie – powtórzone – odbędą się 3 maja 2020 r.

18.01.2020 Protesty w Libanie

Do ostrych starć protestujących z siłami bezpieczeństwa doszło dziś w libańskiej stolicy, Bejrucie. Według najnowszych doniesień medialnych, nawet kilkadziesiąt osób zostało rannych. Protestujący w starciach wykorzystywali gałęzie drzew oraz przydrożne szyldy, zaś policja armatek wodnych i gazu łzawiącego. Wszystko w pobliżu gmachu parlamentu.
Ostatnie protesty na podobną skalę miały miejsce w październiku 2019 r. Wtedy jednak obyło się bez ofiar, rannych, czy większych starć z policją. Teraz już tak spokojnie nie jest. Wielu, którzy zdecydowali się wyjść na ulicę, nie kryło niezadowolenia z poczynać elit rządzących. Obwiniają ich o to, że wpędzili kraj w największy od dziesięcioleci kryzys gospodarczy.

Trzeba jednak zauważyć, że organizacje chroniące prawa człowieka i monitorujące podobne wydarzenia na świecie niepokoi liczba rannych. Pobicia dokonane przez policję mogą rodzić przypuszczenie, że rządzący chcą stłumić siłą oznakę społecznego niezadowolenia.

Prezydent Libanu, Michel Aoun nakazał policji i siłom bezpieczeństwa przywrócić porządek na stołecznych ulicach. Saad al-Hariri, który kierował rządem libańskim do października zeszłego roku stwierdził, że najnowsza odsłona kryzysu może zagrażać pokojowi.

Siły bezpieczeństwa wprost podały do publicznej wiadomości, że w swoich działaniach będą brutalne i bezpośrednio konfrontowały się z protestującymi.
Libański Czerwony Krzyż poinformował, że 60 osób z powodu ran potrzebowało pomocy na miejscu, a 40 musiano odwieźć do najbliższych szpitali.

To co najbardziej podnosi temperaturę polityczną w Libanie to wszechobecna korupcja oraz szybki wzrost kosztów życia. Na jednym z transparentów widniał napis: „Jeśli ludzie głodują, to zaczynają zjadać swoich władców”.

17.01.2020 Libijski kryzys i rozmowy egipsko-włoskie

Libijski kryzys był głównym tematów rozmów na szczycie egipsko włoskim. W potkaniu wzięli udział prezydent Egiptu, Abd al-Fattah as-Sisi oraz premier Włoch, Giuseppe Conte. Do spotkania doszło w Kairze, trzy dni temu.

Jest to kolejna z serii rozmów różnych światowych przywódców, którzy zastanawiają się jak zakończyć libijską wojnę domową. Ta zaś pchnęła kraj w odmęty chaosu. Obecnie w Libii rywalizują między sobą dwa centra polityczne. Na wschodzie kraju rządzi generał Chalifa Bilkasim Haftar. Natomiast na północy, rząd wspierany przez społeczność międzynarodową, a kierowany przez Fajiza as-Sarradżę, z siedzibą w Trypolisie.

Nieco wcześniej, bo 13 stycznia 2020 r. w Moskwie miało miejsce spotkanie rywalizujących ze sobą obozów w Libii. Niewiele one przyniosły, a same rozmowy się załamały. Spotkanie egipsko-włoskie miało zastanowić się nad nowymi sposobami zakończenia przeciągającego się konfliktu. W Moskwie nie uzgodniono nawet zawieszenia broni.
Szef rosyjskiej dyplomacji, Siergiej Ławrow, pomimo porażki rozmów moskiewskich starał się zachować pozory optymizmu. Zapewnił, że rozmowy będą kontynuowane.

Kanclerz Republiki Federalnej Niemiec, Angela Merkel już w najbliższą niedzielę organizuje szczyt, na którą zaprasza światowych przywódców. Głównym tematem ma być właśnie libijski kryzys i sposoby zakończenia konfliktu. Szczyt ma być wspólną inicjatywą Angeli Merkel z Sekretarzem Generalnym Organizacji Narodów Zjednoczonych ONZ, Antonio Guterresem. Również zwaśnieni libijscy przywódcy zostali zaproszeni do Berlina, na 19 stycznia br.

17.01.2020 Kryzys polityczny w Lesotho



Źródło: Thomas Thabane, https://pt.wikipedia.org/ wiki/Tom_Thabane#/ media/Ficheiro:Tom_ Thabane.jpg, [dostęp dn. 17.01.2020]; domena publiczna.

Olbrzymi skandal polityczny przetacza się obecnie przez niewielkie Królestwo Lesotho, położone na południu kontynentu afrykańskiego, będące enklawą w Republice Południowej Afryki RPA. Ostatnie wydarzenia wstrząsnęły tak mocno krajem, iż konieczna okazała się mediacja potężnego sąsiada.

Republika Południowej Afryki mocno zaangażowała się w mediację w Lesotho. Skutkiem tego jest rezygnacja ze stanowiska premiera tego państwa, Thomasa Thabane. Sam skandal dotyka małżonki szefa rządu, która ma mieć rzekomy związek z morderstwem sprzed dwóch lat.

Południowoafrykańska głowa państwa, Cyril Ramaphosa wysłał do Lesotho specjalną delegację, na czele z byłym ministrem energii, Jeffem Radebe. Thabane już miał potwierdzić, że w celu uspokojenia sytuacji poda się do dymisji. Radebe w wywiadzie potwierdził, że jest bliski wynegocjowania porozumienia, na który zgadzają się wszyscy koalicjanci obecnego rządu centralnego. W ciągu kilku dni mają zostać implementowane środki zaradcze względem politycznego kryzysu.

Kryzys zaczął się w momencie, gdy policja poinformowała, że zamierza przesłuchać żonę premiera w związku z zabójstwem, które miało miejsce w 2017 r. Wtedy to w niejasnych okolicznościach śmierć poniosła była żona Thabane. Komisarz policji podał, że w zabójstwo może być wplątana większa liczba osób z najbliższego otoczenia szefa rządu, a być może również on sam.

Zabójstwo Lipolelo Thabane miało miejsce na dwa dni przed inauguracją drugiej kadencji Thomasa Thabane, jako szefa rządu. Dwa lata wcześniej sąd orzekł, w głośnym medialnie procesie, że Lipolelo jest oficjalną pierwszą małżonką i przysługują jej wszystkie świadczenia z tego faktu wynikające. Dwa miesiące po śmierci Lipolelo, Thomas Thabane wziął ślub z obecną żoną. Stąd podejrzenie o współudział w mordzie. W zeszłym tygodniu wydano nakaz aresztowania żony premiera. Policja nie wie gdzie ona teraz przebywa.

Naciski, by Thomas Thabane ustąpił ze stanowiska płynęły ze strony tak opozycji, jak i partii rządzącej. Ponieważ premier zwlekał z decyzją, kryzys się rozrastał. Pojawiły się też oskarżenia o naciski polityczne na policję, by ta szybko zamknęła śledztwo bez stawiania zarzutów komukolwiek.

12.01.2020 Protesty w Iranie

Już drugi dzień z rzędu trwają protesty w Iranie. Jest to pokłosie ostatnich wydarzeń. Demonstranci mają w ten sposób reagować gniewem na zestrzelenie ukraińskiego samolotu nad Teheranem, w wyniku czego zginęli wszyscy na pokładzie.

Sam Iran potwierdził, że siły zbrojne dokonały zestrzelenia samolotu, który jak się okazało należał do ukraińskiej linii lotniczej. Zginęło 176 osób, w tym wielu Irańczyków. Poza tym, śmierć ponieśli Kanadyjczycy, Ukraińcy, Brytyjczycy, Afgańczycy i Szwedzi.

Demonstranci zbierają się na terenie stołecznych uniwersytetów. Również w innych miastach dochodzi do spontanicznie organizowanych zgromadzeń. Niezadowoleni obywateli domagają się wyjaśnień oraz ustąpienia niektórych przedstawicieli władzy. W miejscach demonstracji gromadzą się też znaczne siły policyjnej, lecz na razie nie doszło do żadnych poważniejszych starć.

Teheran potwierdził, że doszło do omyłkowego zestrzelenia ukraińskiego samolotu. Wcześniej zaprzeczał, lecz uległ pod wpływem międzynarodowego nacisku. Do zestrzelenia doszło po tym, jak Iran wystrzelił rakiety skierowane przeciwko amerykańskim bazom lotniczym położonym na terenie sąsiedniego Iraku.

Irańskie ataki rakietowe są skutkiem narastającego kryzysu w relacjach bilateralnych amerykańsko-irańskich. Chodzi o zabicie, przy wykorzystaniu drona, gen. Ghasem Solejmani, który był uważany za postać numer dwa w Iranie.

Za zabójstwem Solejmaniego stał sam amerykański prezydent, Donald Trump. Jako powód podano, że irański generał miał przygotowywać ataki na cztery amerykańskie ambasady. Jednak przyczyny amerykańskiej operacji nie są do końca przekonujące: sam sekretarz obrony, Mark Esper powiedział, że nie widział niezbitych dowodów, lecz podziela przekonanie prezydenta o celowości akcji.

Nie ma bezpośrednich materiałów z przebiegu samych demonstranci. Media mają problem, by dotrzeć na miejsce. Natomiast w mediach społecznościowych publikowane są tylko krótkie filmy. Słychać hasła w stylu: „to nie Ameryka jest naszym wrogiem, wróg jest tu”. Są też doniesienia o pierwszych starciach, lecz trudno potwierdzić te dane.

11.01.2020 Kabus ibn Sa’id nie żyje



Źródło: Kabus ibn Sa’id 1940-2020, https://www.wikizeroo.org/index.php?q= ..., [dostęp dn. 11.01.2020]; domena publiczna.

Dnia 10 stycznia 2020 r. zmarł najdłużej urzędujący przywódca państwa bliskowschodniego, Sudan Omanu, Kabus ibn Sa’id. Znany był z tego, że pomimo regionalnych perturbacji doprowadził do tego, że jego kraj zachował neutralność. Władzę w kraju przejął bez większych problemów jego kuzyn, Haitham bin Tariq Al Said.

Kabus ibn Sa’id jeszcze za życia zyskał miano ojca współczesnego Omanu. Starał się równoważyć interesy najważniejszych graczy w regionie. Oman jest zakleszczony między potężnymi sąsiadami: na zachodzie to Arabia Saudyjska, a na północy Iran. Dodatkowo w regionie bliskowschodnim spore wpływy posiadają Stany Zjednoczone.

Haitham bin Tariq Al Said w specjalnym przemówieniu telewizyjnym obiecał podtrzymać politykę zmarłego przywódcy. Dodał, że uczyni wszystko, by wspierać pokojowe sposoby rozwiązywania regionalnych konfliktów.

Oman i inne państwa położone nad Zatoką Perską ogłosiły trzydniową żałobę narodową. Zmarły przywódcy doszedł do władzy na skutek bezkrwawego zamachu stanu w 1970 r. Był w stanie utrzymać swoje rządy dzięki sporej pomocy Wielkiej Brytanii.

Pogrzeb miał charakter ceremonialny i już się odbył w obecności nowego Sułtana. Tysiące obywateli uczestniczyło w ceremonii. Zmarły władca znany był z tego, że często jeździł po kraju, prowadząc własne auto, i rozmawiał z poddanymi o ich zwykłych problemach.

Jeden z użytkowników Twittera nazwał zmarłego przywódcę mianem: „ojca sierot, biednych, uciśnionych, nas wszystkich”.

Zmarły Sułtan nie miał dzieci i formalnie nie wyznaczył swojego następcy. Napisał jedynie list, w którym wyraził swoją wolę na wypadek, gdyby rodzina nie była w stanie dokonać wyboru. List ten został odpieczętowany i odczytany w tajemnicy.

Nowy Sułtan był ministrem kultury oraz podsekretarzem w ministerstwie spraw zagranicznych. Studiował w Oxfordzie. Od 2013 r. przewodniczył komitetowi ds. rozwoju.

009.01.2020 Kryzys amerykańsko-irański

Mogłoby się wydawać, że relacje amerykańsko-irańskie już gorsze być nie mogą. Nic bardziej mylnego. Zwłaszcza wtedy, gdy do gry wkraczają czynniki militarne.

Jedni mówią, że zaczęło się od tego, gdy iraccy demonstranci zaatakowali amerykańską ambasadę w Bagdadzie. Inni podkreślają, że iskrą zapalną było zabicie irańskiego generała, traktowanego jako numer dwa w Iranie – Amerykanie sugerują, że była to tylko konsekwencja zaatakowania ambasady, za którym on stał. Faktem jednak jest, że ostatnią odsłoną jest wystrzelenie 22 rakiet przez Iran na amerykańskie bazy wojskowe w Iraku. Świat stanął na krawędzi nowej wojny?

Jak podaje agencja Reutera, Prezydent Stanów Zjednoczonych, Donald Trump nie zamierza drugi raz atakować celów irańskich, lecz prawdopodobnie zwiększy ekonomiczne naciski na Teheran. Atak rakietowy na bazy nie spowodował żadnych ofiar.

Przedstawiciele amerykańskiej i irańskiej administracji podjąć mieli rozmowy w celu rozładowania kryzysu mogącego doprowadzić do otwartego konfliktu między oboma państwami. Bezsprzecznie jest to pokłosie zabicia przez amerykańskie drony irańskiego generała i odwetowej akcji rakietowej Iranu.

Jednakże sytuacja na Bliskim Wschodzie pogarszała się już od kilku miesięcy. Waszyngton niezadowolony z porozumienia nuklearnego, który miał skutkować brakiem posiadania broni masowego rażenia przez Iran, zdecydował o wycofaniu się z paktu w 2018 r. Od tego momentu relacje bilateralne ulegały stałemu pogorszeniu. Bliski Wschód stawał się coraz bardziej niespokojny. Jednak ostatnie wydarzenia przekonały wielu przywódców do powściągliwości i wzywali innych ważnych graczy do podobnego sposobu reagowania. Nawet szyiccy muzułmanie w Iraku, którzy niedawno protestowali przeciwko amerykańskiej obecności w ich kraju, proszą o obniżenie temperatury dyskursu.

W jednym z ostatnich wywiadów, Donald Trump powiedział, że: „Fakt, iż mamy tak wspaniałe wojsko i sprzęt, nie oznacza jednak, że musimy z tego korzystać. My nie chcemy wręcz tego użyć”. Dodał, że jego zdaniem Teheran ustępuje i zmienia ton swojej polityki, co jest dobre. Zaznaczył jednak, że nie zrezygnuje z nacisku ekonomicznego, co może sugerować nałożenie jeszcze ostrzejszych sankcji, które już teraz mocno Iran ograniczają.

009.01.2020 Międzynarodowe implikacji wyborów na Tajwanie

Już wkrótce, w Republice Chińskiej, która położona jest na Tajwanie, mają odbyć się wybory wewnętrzne. Co oczywiste, nie podoba się to Chińskiej Republice Ludowej ChRL, która traktuje Tajwan, jak jedną ze swoich prowincji – ta zaś się zbuntowała.

Minister Spraw Zagranicznych Tajwanu, Joseph Wu, we wczorajszym wywiadzie powiedział, że Pekin nie powinien postrzegać wyborów w Republice Chińskiej w kontekście wygranej, bądź przegranej własnej polityki zagranicznej, gdyż jest to wewnętrzna sprawa Tajwańczyków. ChRL dąży różnymi sposobami do tego, by Tajwańczycy zaakceptowali jej własne zasady i rządy.
Już jutro na Tajwanie odbędą się wybory parlamentarne i prezydenckie. Pekin bardzo interesuje się tym i nie stroni od ostrych komentarzy. Tajwańczycy już od dłuższego czasu głoszą, iż są niezależnym krajem i nikt nie powinien wtrącać się w ich wewnętrzne sprawy. Tym bardziej, iż obecnie istnieją podejrzenia, że Pekin mógłby działać na korzyść niektórych formacji opozycyjnych.

Joseph Wu dodał, że jeśli Pekin zbyt mocno zaangażuje się w kampanię wyborczą i same wybory, to w pewnym momencie może próbować wpływać na opinię publiczną strasząc czynnikami wojskowymi lub ewentualnymi sankcjami ekonomicznymi. Stąd jego prośba, by Pekin „nie interesował się zbyt mocno wyborami na Tajwanie”.

Jako przykład Wu podał wydarzenie z końca 2019 r., kiedy to chiński lotniskowiec wpłynął do istotnej dla regionu Cieśniny Tajwańskiej. Zdaniem szefa tajwańskiej dyplomacji, był to wyraźny dowód na „próbę zastraszenia wyborcy”. Dodał, że „to są nasze własne wybory. To nie są wybory w Chinach”. To do Tajwańczyków ma należeć głos decydujący, kto będzie nimi rządził, a nie do Pekinu. Wu obawia się, że w pewnym momencie Pekin będzie chciał narzucać model demokracji, który istnieje w ChRL, a który jest daleki od pewnych przyjętych standardów.

Problem relacji Tajwanu z ChRL był głównym motywem właśnie kończącej się kampanii przedwyborczej na Tajwanie. Stało się to na skutek zapowiedzi samego Xi Jinpinga – który rządzi kontynentalnymi Chinami – że nie wyklucza wojny z Tajwanem, lecz wolałby rozwiązanie w stylu „jeden kraj, dwa systemy”. Podobny zastosowano, gdy Hongkong wracał pod rządy Pekinu, a który teraz się kompromituje.

06.01.2020 Protesty w Liberii



Źródło: Były piłkarz i obecny prezydent Liberii, George Weah, http://westafricancareers.com/george-weah-life-firsts/, [dostęp dn. 06.01.2020]; (CC BY-NC-ND 2.0) by United Nations Photo.

Olbrzymi protest odbywa się właśnie w liberyjskiej stolicy, Monrowii. W ten sposób demonstranci, wyrażają niezadowolenie w związku z coraz pogarszającymi się wynikami gospodarczymi oraz wszechobecną korupcją w administracji. Uderza to bezpośrednio w głowę państwa, prezydenta Liberii, George Weah.

Jak podają media masowe, demonstranci ominęli bramki bezpieczeństwa i wkroczyli na Capitol Hill, który sąsiaduje z Executive Mansion, gdzie znajdują się budynki prezydenckie. Siły bezpieczeństwa rozmieściły dodatkowe jednostki – widziany był również czołg. Na razie nie doszło do żadnych poważniejszych starć – policja gwarantuje pełne bezpieczeństwo.

Jednym z najważniejszych żądań demonstrantów jest opublikowanie przez prezydenta państwa pełnego raportu z posiadanego majątku w chwili obecnej, jak również z okresu przed objęciem najważniejszego urzędu w kraju. Domagają się również pełnego wyjaśnienia, co się stało z 25 milionami dolarów amerykańskich, które zostały wycofane z Konta Rezerwy Federalnej w 2018 r., w celu ustabilizowania sytuacji gospodarczej Liberii.

Prezydent George Weah odrzuca oskarżenia dodając, że za protestem stoi opozycja, która nic nie robi, tylko siedzi w domu i planuje kolejne wystąpienia na ulicach. Jego zdaniem, Liberia ma potencjał do wejścia na drogę wzrostu i nie potrzebuje odśrodkowych czynników destabilizujących. Weah jest oskarżany o autorytarne zapędy.

06.01.2020 Protesty studentów w Indiach

Przez całe Indie przetoczyły się dziś protesty studentów przeciwko przemocy. Jest to skutek ostatniego ataku na prestiżową stołeczną uczelnię. W dniu wczorajszym, zamaskowani napastnicy w kijami w ręku wkroczyli na uniwersytet w Delhi. W sumie 40 studentów i pracowników Jawaharlal Nehru University JNU zostało hospitalizowanych.

Materiały audiowizualne bardzo szybko za pośrednictwem portali społecznościowych zostały rozprzestrzenione. Wywołało to powszechny gniew wśród żaków. Dzisiejsze protesty ogarnęły takie akademickie miasta jak Chandigarh, Bangalore, Mumbai i Hyderabad, oraz hinduską stolicę, Delhi.

Jak podaje BBC, ostatni akt przemocy rozgrzał politycznie Indie. JNU znany jest z propagowania lewicowych haseł. Niektórzy za przemoc zaczęli obwiniać prawicową organizację studencką, która jest bardzo blisko rządzącej partii politycznej: Indyjskiej Partii Ludowej (Bharatiya Janata Party BJP). Co oczywiste, oskarżani zaprzeczają podkreślając, że za przemocą stoi lewa strona politycznego sporu.

Policja prowadzi śledztwo w sprawie wczorajszego ataku. Na razie podano do publicznej wiadomości tylko tyle, że zidentyfikowano niektórych napastników. Zdaniem protestujących, działanie służb było powolne i nieudolne. Politycy wszystkich opcji już potępili akt przemocy.

Z tego, co udało się ustalić: dnia wczorajszego, w godzinach wieczornych, zamaskowani napastnicy (mężczyźni i co najmniej jedna kobieta) zaczęli atakować studentów uniwersytetu. Mieli być uzbrojeni w kamienie, patyki i żelazne pręty. Zdewastowano wiele samochodów. Do samego ataku doszło, podczas zorganizowanego wiecu przeciwko podwyżce opłat za hostele.

Do chwili obecnej nikt nie przyznał się do ataku. Studenci z zaatakowanego uniwersytetu już zawyrokowali, że za atakiem mieli stać działacze z Akhil Bharatiya Vidyarthi Parishad (ABVP), która stanowi studencką filię rządzącej partii BJP. Ta zaprzeczyła dodając, że wśród rannych są też jej działacze.

03.01.2020 Iran grozi Stanom Zjednoczonym

Coraz ostrzejszy staje się spór między Iranem, a Stanami Zjednoczonymi. Ostatnie wypowiedzi napawają pesymizmem, a bilateralne relacje są bardzo złe. Niedawne wydarzenia tylko podkręcają atmosferę. W nalocie amerykańskich samolotów zginął irański dowódca.

Kolejna odsłona konfliktu amerykańsko-irańskiego rozgrywa się na naszych oczach. Teheran właśnie dziś zagroził odwetem za zabicie ich wojskowego. Stany Zjednoczone przeprowadziły w irackiej stolicy, Bagdadzie nalot, który zabił Qassema Soleimaniego. Dowodził on Siłami Ghods, które stanowiły elitarną jednostkę specjalną irańskiego Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej. Soleimani podlegał tylko najwyższym liderom Iranu i odpowiadał za rosnące znaczenie militarne tegoż państwa w regionie.

Soleimani miał stopień generalski i przez niektórych był uważany za numer dwa w Iranie, tuż za Najwyższym Duchowym Przywódcą, jakim jest Ajatollah Ali Chamenei. Do nalotu doszło w nocy z 2 na 3 stycznia 2020 r.

Do tej pory komentatorzy pisali o „wojnie cieni” między Waszyngtonem, a Teheranem. Atak osobiście zarządzony przez prezydenta USA, Donalda Trumpa, to nowa odsłona tego konfliktu.
W samym regionie Amerykanie mają dwóch ważnych sojuszników: Izrael i Arabię Saudyjską.

W ataku amerykańskim, obok Soleimaniego zginął także czołowy dowódca milicji irackiej, Abu Mahdi al-Muhandis.

Eskalacja konfliktu nastąpiła tydzień temu, kiedy to proirańsko nastawieni iraccy demonstranci w Iraku zaatakowali amerykańską ambasadę w Bagdadzie. Nastroje skutkowały taką eskalacją po tym, jak Amerykanie dokonali w Iraku nalotu na siedzibę proirańskiej milicji Kata’ib Hezbollah, którą kierował al-Muhandis.

Premier Iraku stwierdził, że ostatnim nalotem Amerykanie naruszyli dwustronną umowę o obecności wojsk w tym kraju. Izrael postawił w stan gotowości swoją armię, zaś Europejskie potęgi militarne wyraziły obawę o ewentualną eskalację konfliktu.

Amerykanie argumentują, że po ataku na ambasadę w Bagdadzie musieli podjąć środki ochronne. Za atakiem miał rzekomo stać sam Soleimani, który planować miał kolejne działania zaczepne wobec Stanów Zjednoczonych.

03.01.2020 Tureckie wojska w Libii

Szerokim echem na świecie odbiła się nowa turecka ustawa. Zgodnie z zapisami nowego prawa, Ankara zyskała możliwość wysłania własnych sił zbrojnych do ogarniętej wojną domową Libii. Zdaniem niektórych to bardzo niebezpieczny krok.

Takie właśnie zdanie dziś zostało opublikowane przez trzy państwa. Izrael, Grecja oraz Cypr wystosowały wspólne oświadczenie. Możemy w nim przeczytać, że rozmieszczenie tureckich wojsk w Libii to „eskalacja wojny domowej” oraz „zagrożenie dla stabilności w regionie”. Podkreślono również, że w ten sposób omija się embargo na dostawy broni do Libii, nałożone przez Radę Bezpieczeństwa Organizacji Narodów Zjednoczonych RB ONZ. Mają być również podważane starania społeczności międzynarodowej do znalezienia pokojowego sposobu na rozwiązanie tego konfliktu wewnętrznego.

Pod wspólnym oświadczeniem podpisali się: premier Grecji, Kyriakos Mitsotakis, szef izraelskiego rządu, Benjamin Netanjahu oraz głowa cypryjskiego państwa, Nicos Anastasiades.
Turecki parlament przegłosował przeważającą większością członków ustawę, pozwalająca na rozmieszczenie własnych wojsk w Libii. W ten sposób, ma zostać wsparty rząd w Trypolisie. Wielu podkreśla, że od ustawy do realnej wysyłki wojsk jest daleka droga, lecz wsparcie militarne może mieć różnoraki charakter.

Nowe tureckie prawo to pokłosie umowy między rządem w Ankarze, a międzynarodowo uznaną władzą premiera Fayeza al-Serraja, w Libii. Jeden z elementów umowy to porozumienie o współpracy wojskowej. Inny natomiast dotyczy granicy morskiej na wschodzie Morza Śródziemnego. Co oczywiste, inne państwa regionu nie były z tego zadowolone. Zwłaszcza Grecja, Izrael, Cypr i Egipt.



2020

BIULETYN INFORMACYJNY RODM TORUŃ
WIADOMOŚCI ZE ŚWIATA W MIESIĄCU



2019

BIULETYN INFORMACYJNY RODM TORUŃ
WIADOMOŚCI ZE ŚWIATA W MIESIĄCU



2018

BIULETYN INFORMACYJNY RODM TORUŃ
WIADOMOŚCI ZE ŚWIATA W MIESIĄCU



2017

BIULETYN INFORMACYJNY RODM TORUŃ
WIADOMOŚCI ZE ŚWIATA W MIESIĄCU



2016

BIULETYN INFORMACYJNY RODM TORUŃ
WIADOMOŚCI ZE ŚWIATA W MIESIĄCU




facebook